życie seksualne transów

Seksualne życie trans


Nie jestem seksuologiem. Nie mam nie wiadomo ile wiedzy. Nie znam wszystkich transów. Kilku znam. Nawet więcej niż kilku. Wiem, że czasem mają problemy. Natury seksualnej. Tekst jest zachętą do podjęcia jakiejś dyskusji na ten temat.

Wstęp, którego nie można pominąć

Tekst jest bardzo subiektywny, zbyt subiektywny i zbyt upraszczający, aby zawrzeć w nim wszystkie możliwe drogi. Wiadomo, że każdy człowiek to inna historia. To tylko pewien wycinek, który być może w jakiejś części pokryje się z tym, czego wy doświadczyliście/łyście lub o czym słyszałyście/liście. Dotyczy on transek M/K.


Nie jestem seksuologiem. Nie mam nie wiadomo ile wiedzy. Nie znam wszystkich transów. Kilku znam. Nawet więcej niż kilku. Wiem, że czasem mają problemy. Natury seksualnej. Tekst jest zachętą do podjęcia jakiejś dyskusji na ten temat. Nie koniecznie tutaj i niekoniecznie teraz. Nie zamykajcie oczu na swoje problemy. Przysypywanie ich piaskiem nie sprawi, że znikną. Nie rozwiążą się same. Te porzucone i niepoznane sprawy być może kiedyś zaatakują Was ze zdwojoną siłą.


Osamotnienie

Początek to może dość często osamotnienie. Jestem sam/a ze swoim problemem. Nikomu nie powiem. Trochę się czuję winna/y, a trochę mi wstyd, że właśnie to – ubieranie rajstop, sukienek, butów na obcasach – że właśnie to mnie podnieca. Już nawet nie pamiętam, od czego się zaczęło. Rajstopy starszej siostry, samotne popołudnie w domu. A potem to było już z górki. Sukienka za sukienką, każda była zapowiedzią orgazmu i radości. Była wykradzionym rzeczywistości spacerem w „pożyczonych” ciuchach, była światłami mijających mnie samochodów i ukradkowymi spojrzeniami przechodniów, którzy mnie mijali, a mnie było tak… słodko. Ale kiedy wracałam/wracałem do domu, to sukienka szła w kąt. A mnie przejmowało poczucie winy, że znów to zrobiłam/łem. Że być może jestem homoseksualistą. Że nie znajdę sobie dziewczyny. Że moje życie seksualne będzie wielkim niewypałem. Że być może to w istocie mi wystarcza sukienka. I potem płacz. I obiecywanie sobie, że już więcej tego nie zrobię.

Zboczenie

Następna faza to już chyba pewność, kim się jest. Albo właśnie niepewność – jestem transseksualistą, homoseksualistą czy zwykłym zboczeńcem? Czy to fetyszyzm? Czy się wyleczę? Jak dam radę tak żyć? A potem jakieś strzępy informacji – transwestytyzm, przebieranki w celu osiągnięcia seksualnej satysfakcji… Ach, więc to o mnie… A może nie? To jak, jestem zbokiem czy nie? No dobra, to tylko zwykły transwestytyzm, jakoś sobie z tym poradzimy, przecież już nie za każdym razem, kiedy zakładam sukienkę, to kończy się to masturbacją w łazience… Może nie będzie tak źle…

Zakochanie

No i właśnie mi przeszło. I po co się tak martwiłem. Ufff… Stare sukienki, żeby mnie nie kusiły i żeby ona ich nie znalazła, skończyły na śmietniku.

Ale pewnego dnia ona sama wyciągnęła coś swojego z szafy i mnie w to ubrała. Zapięła na mnie stanik. Pomalowała mi rzęsy. Dziewczyny uwielbiają się tak bawić. A mnie to po prostu cieszyło. I ją też. Więc co zrobiłem? Wyciągnęłam stare zdjęcia i pokazałam jej. A potem, po kilku miesiącach przestałam udawać, że to tylko zabawa. Powiedziałem jej, że jestem transwestytą. W sumie nic się nie zmieniło. Chyba jestem transwestytą. W końcu mam się z nią ożenić, nie mogę jej skąpić tej wiedzy. Poszliśmy na zakupy. Mam już swoje buty i swoją sukienkę. Jest super!

Życie z nią i seks z nią

Od czasu mojego ujawnienia trochę już minęło. Kilka dobrych lat. Gadałem z innymi trans. A może to gadałam, już sama nie wiem, wszystko mi się miesza. Mówili, że oni nie mają takich problemów, jak ja. Że nie uprawiają seksu „jako ona”. Że nie udają w łóżku kobiet, którymi nie są. Że mają normalne udane życie seksualne. Że ich transwestytyzm w żaden sposób nie wpływa na łóżko.

A mój tak. Od roku już tak. W łóżku jestem zazwyczaj kobietą. Już nie pamiętam, jak wygląda ten stereotypowy heterycki seks. Ja się chyba cofnęłam do poziomu nastolatki. Pocałunki. Pieszczoty. Seks z użyciem penisa mnie nie bawi, więc prawie już tego nie robię. Nie wiem, jak mógł bawić kiedyś. Dlaczego inni transwestyci nie mają tak samo jak ja? Dlaczego im się nie pozmieniały strefy erogenne? Dobrze, że ona jest w stanie mnie zrozumieć i nie protestuje. Czasem, bardzo rzadko robię to na ten „męski sposób”, ale naprawdę już mnie to nie podnieca. Już nie…

Penis, którego nie potrzebuję

Przekopałam się przez cały Internet. I nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, czy niechęć do własnych narządów płciowych jest oznaką transseksualizmu, czy nie. Czy to może po prostu mój własny sposób uprawiania seksu. Jej i mój. Jestem transwestytą czy nie? Może jestem TG. Boże, czy każdy z nas ma takie problemy?

Nie funkcjonuję jako kobieta, nie wyglądam jak kobieta, nie planuję zmiany płci. Nie planuję SRS-u. Chociaż może by się przydał… Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Ona na nasz seks nie narzeka. Czasem jej się coś wymknie.

Zakończenie

Powyższe obrazki to próba uchwycenia różnych etapów, które przechodzić może trans. Oczywiście pewnie mało kto przejdzie drogę od fetyszyzmu transwestytycznego po głęboki transgenderyzm… Tak samo – zakładam – że jeśli ktoś na jakimś etapie ułożył sobie życie seksualne i był z niego zadowolony, pełniąc swoją rolę seksualną (tzn. uprawiając seks w najbardziej standardowy sposób – że zacytuję tu fragment Przekleństwa Androgyne „Obrazowo rzecz przedstawiając: mężczyzna podejmujący właściwą sobie rolę seksualną dokonuje immisji - wprowadza członek do waginy”) – to raczej transseksualistą nie jest, choć mogę się mylić.

Na koniec jeszcze jedno zdanie – nie jestem wyrocznią, a to, co powyżej, to nie są żadne badania naukowe. Być może – nawet jeśli jesteś TV, TS czy TG – nigdy nie doświadczyłaś/eś i nie doświadczysz żadnego z powyższych stanów czy zdarzeń.

Życzę wiele udanego seksu :-)

Voca

ed
pokaż:  drzewo  listę
  komentuj
liczba komentarzy: 4
2007.10.09 12:07:41
Voca saluti 1
Dziękuję za kapitalną pracę, której się podjęłaś i za inspirację do przemyśleń, którymi chciałabym się podzielić w tym wątku. Temat jest jak najbardziej trafny a dyskusja potrzebna.

Obawiam się jednak, że z jednej strony te z nas, które będą chciały szczerze i bez ściemniania opisać na portalu swoje seksualne preferencje, spotkają się zapewne z nieuniknioną moderacją w ramach widocznej seksuologicznej poprawności czy w ramach kreowania dobrego wizerunku portalu; a z drugiej strony będą też takie dziewczyny, które kierując się dobrem swojego własnego wizerunku, będą odrzucały całkowicie lub marginalizowały strefą erotyczną, stawiając bardziej na przeżycia estetyczne i emocjonalne związane z zakładaniem damskiego stroju, czy - szerzej rzecz ujmując - funkcjonowaniem w roli kobiety. Same fora dyskusyjne i sami ludzie kreują jakiś uładzony, taki bezproblemowy i zbyt piękny obraz świata. Zapewne i tu w wielu przypadkach nie dojdzie do szczerych zwierzeń, nie tylko dlatego, że sumienie czuwa, ale dlatego że ludzie po prostu nie chcą lub nie potrafią publicznie opowiadać o swoich intymnych sprawach. Ta dyskusja na pewno trwa podczas rzeczywistych spotkań i w poczcie internetowej, a tu - mam te obawy, że - posługiwać będziemy się ogółami.

Zapewne każda z nas zauważyła w Twoim tekście pierwiastki swoich własnych doświadczeń. Nie ma wątpliwości, że trans wpływa na seks a seks wpływa na trans. Prawda też jest taka, że nie samym seksem człowiek żyje. Seks jest bardzo ważny w relacjach międzyludzkich (potrzebny jak oddychanie, jedzenie i spanie, jak potrzeba szczęścia, akceptacji i wiele innych bardziej złożonych potrzeb ludzkich), ale seks wcale nie jest najważniejszy - nie tylko dla trans-osobnika, nie tylko dla homoseksualisty, nie tylko dla lesbijki, nie tylko dla najzwyczajniejszego heteryka. Rozbieranie na części pierwsze pożycia seksualnego człowieka to praca w nieskończoność; to analiza, która nie koniecznie może doprowadzić do miarodajnej syntezy.

(Isia, cdn.)
x  ed
  odpowiedz
2007.10.09 12:08:27
Voca saluti 2
Voca, przeanalizowałaś, skompilowałaś i skomplikowałaś kilka przypadków, które mówią nam jasno, że istnieje coś takiego jak seks transowy. Jaki on rzeczywiście jest? Jak o tym opowiedzieć, kiedy niezwykle trudno jest się przyznawać do spraw intymnych czy do problemów natury płci. Jakby nie było szczery opis może graniczyć z pornografią, czyż nie? Osobiście, przyznać się muszę, że opisywałam swój przypadek pewnej pani doktor, która badała właśnie te sprawy. Każdy taki pojedynczy opis i prywatne rozmowy między nami, pozwalają wierzyć, że z czasem taka statystycznie wiarygodna analiza i opracowanie pt. \"Transwestyci w łóżku\" może powstać. Jestem jak najbardziej za takim poznawaniem tematu. Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam, Isia
x  ed
  odpowiedz
2008.11.14 15:31:24
sara
Hej:)
Jak slusznie zauwazylas bywaja tez odmienne..drogi.
Nie potrafie sie odniesc do tego o czym piszesz,nigdy nie bylam z kobieta ani w zwiazku ani w lozku.
Zawsze bylam..hmm..na marginesie,teraz w zasadzie tez. Wiekszosc tekstow, problemow,badan,artykulow etc.,etc., dotyczy wlasnie osob trans bedacych w mniej lub bardziej formalnych zwiazkach z kobietami. Ja rozumiem,ze one (zarowno te osoby jak i ich partnerki) maja WIEKSZY problem niz takie osoby jak ja. Jestem klasyczna ciota,gejem ,pedalem itd., wiec i problemy mam inne. Zawsze mialam \"pod gorke\", dosc wczesnie zauwazylam,ze cos jest nie tak. Seksuolog/psycholog potwierdzil, na szczescie nie chcial mnie \"leczyc\". Pomogl mi zrozumiec i zaakceptowac. Przyzwyczailam sie ,zaakceptowalam rzeczywistosc i tak zyje z ta swiadomoscia od ponad 30 lat.
Brakuje mi dyskusji, najchetniej poglebionej, bez uzywania zbyt wielu medycznych i psychologicznych wstawek,ktore w moim przekonaniu, sa tylko i wylacznie,proba,dosc niesmiala, opisania tego co dzieje sie w naszych,nieco pokreconych, umyslach. Pokreconych wedlug norm powszechnie obowiazujacych.
Zlosci mnie natomiast,zeby uzyc eufemizmu, syndrom oblezonej twierdzy. Specjalne traktowanie, specjalne prawa...Jestesmy TAKIMI SAMYMI LUDZMI I OBYWATELAMI jak inni. Ja nie chce byc traktowana specjalnie,ja mam prawo byc traktowana tak samo. Jesli dla osob tzw.\"normalnych\" jest mozliwa prawnie zmiana imienia i nazwiska w URZEDZIE to dlaczego ja nie moge zmienic imienia i nazwiska w ten sam sposob?Moge miec napisane w dowodzie imie:Anna, plec:meska..mnie to nie przeszkadza bo tak naprawde sa tylko dwie plcie a kobieta nie jestem i nigdy nie bede w sensie fizycznym.
Oczywiscie oprocz drobnych korekt prawnych sa potrzebne glebokie zmainy w mentalnosci wspolobywateli.Na to trzeba ..wiekow chyba.
Wyjechalam z Polski dwa lata temu,nie wiem jak potoczyla sie dalej sprawa Rafalali (o ile dobrze pamietam) i afery przy glosowaniu,kiedy to przyszla en femme z meskim dowodem i odmowiono jej prawa do wydania kart wyborczych.Odnosze wrazenie,ze NIKT tego nie pociagnal dalej a moim zdaniem jest to sprawa i dla RPO i dla Strasbourg\'a. To byla znakomita okazja do podjecia prob zmian legislacyjnych, zwlaszcza,ze wymaga to poprawek kosmetycznych. Ja wiem, zadna partia nie chce byc kojarzona z pedalami i zboczencami nawet rzekomo \"liberalna\" PO czy LSD ale byc moze po wyroku Trybunalu bylaby zmuszona, moze niekoniecznie w swietle jupiterow i przy dzwiekach fanfar, do zmian w prawie czy w postepowaniu administracyjnym.
Brakuje mi wlasnie dzialan,lobbingu i dyskusji zakulisowych. Moim zdaniem za duzo jest parad ,happeningow i szumu medialnego,ktoprego \"lud prosty a ciemny \" i tak nie rozumie.
Zaczelam na temat a skonczylam odbiegnawzy znacznie...Ja tak mam,czasem.
Wiem, madra jestem, mieszkajac w nieco bardziej tolerancyjnym kraju,wyjechalam bo z-1191690224-530
x  ed
  odpowiedz
2008.11.14 20:06:07
sara
Zgadzam sie,ze to nie jest latwe bo albo trzeba miec \"swoich\" zaprzyjaznionych politykow lub lobbystow albo trzeba zaplacic za lobbowanie,specjaliscie.
Albo trzeba miec kogos takiego jak ja, kto jest \"w srodku a jednoczesnie na zewnatrz\".Rzucilam media i politykow 8 lat temu (czego nie zaluje),probowalam cos robic ale sama,dziewczyny z ktorymi wtedy rozmawialam albo siedzialy gleboko w szafach albo stwierdzaly,ze to i tak na nic bo sie nie da niczego zmienic.Nie jestem typem osoby walczacej do upadlego,poddalam sie. Mam swoje lata i swoj, dosc bolesny zyciorys,stwierdzilam,ze jednak jestem dla siebie wazniejsza niz walka o \"sprawe\". Chce zyc tak jak mi sie podoba bez ogladania sie na innych. Egoizm?Tchorzostwo?Moze, a moze po prostu zmeczenie...
Byc moze,gdybysmy sie poznaly wtedy to cos bysmy razem sprobowaly zrobic..Bylo,minelo, nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem.
Moim zdaniem trzeba szukac przede wszystkim takich miejsc i ew. luk w prawie, ktore mozna wykorystac na nasza korzysc.Nie mam dostepu w tej chwili do ustawodawstwa polskiego ale sprawdzilabym dokladnie np. jak wyglada kwestia nadawania imion (czy jest w przepisach,ze imie jest scisle zwiazane z plcia dziecka) i jak to wyglada w kwestii urzedowej zmiany imienia i nazwiska. Czy mezczyzna moze miec na imie Anna (bo Maria miec moze,co jest uznane!!!) i nazwisko z zenska koncowka rodzajowa.Jest tez inne wyjscie.. Maria Klocek...albo cokolwiek z nijaka lub meska koncowka rodzajowa...Nastepna kwestia to foto w dowodzie,czy urzad ma prawo odmowic przyjecia fotografii faceta z makijazem,o kobiecym wygladzie,jesli tak to na jakiehj podstawie.Rozumiesz o co mi chodzi?To sa przyklady oczywiscie,pierwsze jakie mi przyszly do glowy.Chodzi o to ,zeby szukac punktow, w ktorych prawo nie jest dookreslone a urzednik odmowic nie moze bo jesli odmowi to tryb administracyjny albo RPO.Jesli sie znajduje takie \"kwiatki\" to trzeba wtedy (najlepiej nie przed samymi wyborami) atakowac politykow, w zasadzie tylko PO i LSD,ktorzy sie maja za liberalow i postepowcow.Sa od tego dyzury poselskie (kazdy posel ma psi obowiazek przyjac petenta i zdac relacje z zalatwienia lub nie,takiej sprawy).Jesli masz jakiekowiek przelozenie na media to takimi zalatwionymi albo raczej utraconymi sprawami nalezy je zainteresowac. Politycy panicznie boja sie zle wypasc w mediach, zwlaszcza jesli olewaja swoich wyborcow. Nie nalezy wykorzystywac w zadnym wypadku takich debili jak Palikot bo on nie jest traktowany powaznie. Juz lepszy jest Kalisz,choc wiem,ze sie zle kojarzy. Tu jednak trzeba byc makiawellicznym bardzo. Liczy sie efekt a cel uswieca srodki. Kalisz po za tym jest prawnikiem i osoba zapraszana chyba wciaz do tv czy radia.To tez oczywiscie przyklad. Happeningi i demonstracje maja jeden powazny fehler...w przekazach medialnych latwo jest wypaczyc idee i atakowac uczestnikow z dowolnej pozycji ponie-1191690351-618
x  ed
  odpowiedz

szukaj

menu

najnowsze teksty

Namaluj mi wiatr

możesz pomóc

kalendarium

! spotkania w Warszawie

KPH, ul. Żelazna 68

UFA, ul. Marszałkowska 3/5

! spotkania we Wrocławiu

KPH i TF, ul. Piłsudskiego 95

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

najnowsze komentarze

polecane

generowano:
0.7887 s
fundacja na rzecz osób transpłciowych