Artykuły, teksty, opracowania

Dynamika transseksualizmu z perspektywy psychologii zorientowanej na proces


Celem niniejszego artykułu jest próba spojrzenia na transseksualizm z nieco innej niż zwyczajowa perspektywy – będzie nią teoria Psychologii Zorientowanej na Proces. Model ten podkreśla dynamikę i zmienność zjawisk, zwraca uwagę na pewną płynność kategorii. Wydaje mi się to szczególnie użyteczne w przypadku transseksualizmu, gdzie nie ma jasności co do przyczyn tego zjawiska, występują również liczne rozbieżności i problemy przy jednoznacznym zdefiniowaniu go.

Termin transseksualizm został wprowadzony przez Caudwella w 1949 roku, jednakże szersze zainteresowanie medycznego i naukowego świata zjawisko to wzbudziło w latach sześćdziesiątych. „Transseksualizm oznacza rozbieżność między poczuciem psychicznym płci a budową ciała morfologiczno-biologiczną oraz płcią socjalną (metrykalną, prawną), które odczuwane są jako „obce” i należące do płci przeciwnej. Transseksualista czuje się mężczyzną „uwięzionym” w ciele kobiety – i odwrotnie.” (Dulko, 1985 s.19)

Transseksualizm jest zaburzeniem identyfikacji i roli płciowej, wyraża się w pragnieniu pozbycia się przyrodzonych narządów płciowych i poddaniu się operacji zmiany płci. Takie pragnienia są często wiodącym motywem w życiu transseksualisty. Można więc rozumieć transseksualizm jako pewną mieszankę symptomów, pragnień, żądań a nie jako jednolity syndrom. (Stoller, 1985 za: Fajkowska-Stanik, 1999) Objawy charakterystyczne dla transseksualizmu występują w różnym nasileniu, jest to grupa pod wieloma względami heterogeniczna, zwykle jednakże osoby takie całkowicie odrzucają rolę wynikającą z biologicznej płci. W większości są heteroseksualne (względem płci psychicznej – homoseksualne względem biologicznej), jednakże nie jest to regułą.

Na użytek kliniczny rozróżnia się dwa typy osób transseksualnych: typ kobieta-mężczyzna K/M – płeć biologiczna żeńska, psychiczna męska – pragnie stać się mężczyzną, oraz typ mężczyzna-kobieta, M/K, czyli biologiczny mężczyzna z psychicznym poczuciem bycia kobietą.

Wszelkie transpozycje identyfikacji, roli i orientacji płciowej uwikłane są w społeczną normę kobiecości i męskości i można je opisać w ramach następujących zespołów klinicznych: homoseksualizmu, biseksualizmu, transwestytyzmu, transgenderyzmu i transseksualizmu. Zespoły te przenikają się wzajemnie i nie sposób ustalić ścisłych granic oddzielających je. (Imieliński, Dulko, Filar, 2001). W przypadku pierwszych trzech z wyżej wymienionych zespołów zaburzeniu ulega stabilność identyfikacji płciowej oraz ekspresja roli płciowej. Natomiast transgenderyzm i transseksualizm charakteryzuje psychiczna identyfikacja danej osoby z płcią biologicznie odmienną, oraz dążenie do zmiany własnej płci w kierunku zgodnym z psychicznym poczuciem. (Imieliński, Dulko, Filar, 2001). Wskutek istnienia trudności z różnicowaniem pomiędzy powyższymi pięcioma zespołami, niektórzy autorzy (Laub i Fisk, 1974, Imieliński, 1976, za: Dulko, 1985) proponują dla grupy osób pragnących zmienić płeć wprowadzenie odrębnej kategorii nozologicznej nazwanej zespołem dezaprobaty płci. To tego zespołu zaliczają transseksualistów, niektórych homoseksualistów i transwestytów, niektórych neurotyków z agresywnym nastawieniem wobec własnych narządów płciowych, niektórych psychotyków z zaburzeniami identyfikacji płciowej oraz socjopatów i psychopatów. (Dulko, 1985)

Dodatkowe zamieszanie terminologiczne wprowadza coraz powszechniej używana kategoria transgenderyzmu. Transgenderyści są to osoby pragnące żyć całkowicie lub częściowo w roli płci przeciwnej do ich biologicznej, są często zainteresowani kuracją hormonalną, chirurgią kosmetyczną (np. mammoplastyką) ale nie operacyjną zmianą narządów płciowych. Ich identyfikacja zawiera zarówno elementy kobiece jak i męskie i jest często procesem fluktuującym między tymi biegunami i trudno zrozumiałym, zarówno dla jednostki jak i jej otoczenia. (Israel, Tarver, 1998) Ponieważ ta kategoria jest słabo zbadana i opisana, a sam termin nie zaakceptowany jeszcze przez ogół badaczy zajmujących się zagadnieniami transpozycji płci (Imieliński, Dulko, Filar, 2001), osoby takie mają często problemy z uzyskaniem fachowej pomocy i uznania ich odrębnego statusu.

Transgenderyzm można także rozumieć szerzej, jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu transgenderysta to osoba, której prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje. (Nangeroni, 1996) W tym rozumieniu pojęcie to jest unifikującym terminem, za pomocą którego można określić bardzo szerokie spektrum zachowań. Obecnie na Zachodzie funkcjonuje pojęcie społeczności transgenderycznej (Transgender Community), bazujące na takim szerokim rozumieniu.


Jak widać z powyższego krótkiego wprowadzenia w zagadnienie, osoby z dezaprobatą płci mają różnorodne dążenia i pragnienia, w różny sposób przeżywają swoją płciowość. Użyteczne wydaje mi się wprowadzenie podejścia bardziej fenomenologicznego, koncentrującego się bardziej na indywidualnym, subiektywnym doświadczeniu tożsamości płciowej niż na konstruowaniu kolejnych kategorii i podkategorii.

Modelem spełniającym te warunki jest Psychologia Zorientowana na Proces [1] - stworzona przez Arnolda Mindella [2] jako koncepcja terapeutyczna. Budzi ona coraz większe zainteresowanie i jest dynamicznie rozwijającą się koncepcją, mającą zastosowanie zarówno w pracy z jednostkami, jak i małymi i dużymi grupami, relacjami, symptomami fizycznymi, stanami psychotycznymi a nawet stanami śpiączki. POP rozwinęła się głównie na bazie psychologii C.G. Junga, teorii współczesnej fizyki oraz teorii komunikacji. Ale model ten można widzieć szerzej niż jako odmianę psychoterapii. Jest to pewna metoda obserwacji zachowań ludzi na sposób, który sprawia, że rezultat tych obserwacji jest bezpośrednio użyteczny dla obserwowanych.

Podstawowym pojęciem w teorii POP jest pojęcie „procesu”. Proces rozumiany jest jako dzianie się rzeczy w czasie, ruch, zmiana i przepływ sygnałów. (Teodorczyk, Szymkiewicz, 1991). Jego przeciwieństwem jest stan, będący „zamrożeniem” procesu w jakimś jego momencie, określeniem dominujących przejawów, redukcją ciągle dokonującej się zmiany. Dzięki takiej redukcji doświadczenie staje się uchwytne i możliwe do opisania. Ale równocześnie odcina ona od doświadczeń, które nie mieszczą się w ramach definicji, ogranicza możliwość zmiany, utrudnia dostrzeżenie szerszego kontekstu. (materiały szkoleniowe, 2001)

Główny, strukturalny podział procesu opiera się na kryterium identyfikacji. Wprowadzone zostaje rozróżnienie na proces pierwotny i proces wtórny.
Proces pierwotny - oznacza wszystko to, z czym osoba w danym momencie się identyfikuje, wszystkie zachowania, myśli, ruchy ciała, o których jednostka może powiedzieć „ja”, które są zgodne z jej intencjami. (Teodorczyk, Szymkiewicz, 1991)

Proces wtórny - przejawia się przez rozmaite werbalne bądź niewerbalne sygnały, z którymi jednostka się nie identyfikuje, które nie są nią, ale które się jej przydarzają. Przykładem mogą być nieintencjonalne ruchy, tiki, choroby. Procesy wtórne przejawiają się często także w snach.

To, czy proces jest pierwotny, czy wtórny, nie zależy od treści, poprzez które się manifestuje. Jest to cecha przejściowa a nie immanentna jakość procesów. Procesy wtórne stają się pierwotne, a wtedy inne procesy stają się wtórne. Bywa też tak, że pewne procesy, które były kiedyś pierwotne, powracają jako wtórne i na nowo potrzebują być integrowane w całości, lub w jakimś nowym wymiarze. Także czas trwania procesów może być różny, identyfikacja z pewnymi procesami chwilowa, z innymi długotrwała, nawet trwająca całe życie. Czas trwania wtórnych procesów zależy od tego, jak szybko i w jakim stopniu jesteśmy w stanie je zintegrować. (materiały szkoleniowe, 2001)

Zakres i treść świadomości różnią się w zależności od sytuacji czy kultury, tak więc podział skupiony raczej na dynamice niż na zawartości treściowej pozwala na pracę z szerokim spektrum zjawisk, jak np. psychozy, uzależnienia, grupy czy nawet całe społeczności. (Diamond, praca niepublikowana)

Użyteczne wydaje się rozumienie zarówno ego - procesu pierwotnego, jak i „innego” - procesu wtórnego, jako posiadających intencje. Intencją ego, tożsamości jest konkretyzowanie i stawianie granic, nie dopuszczanie niczego, co mogłoby zaburzyć system. To, co stoi po drugiej stronie granicy także posiada intencję - jest nią dostanie się do świadomości, zostanie odczytanym i wyrażonym, co oznacza zmianę systemu. (Diamond, praca niepublikowana)

Gdy znamy już rozróżnienie na proces pierwotny, wtórny, następnym pytaniem, które się pojawia jest: gdzie i w jaki sposób manifestują się sygnały obu procesów? Jak można zaobserwować przejawy procesów? W tym właśnie momencie POP zbliża się do teorii komunikacji. Zdaniem Mindella (1998b), do poradzenia sobie z obserwacją szerokiego spektrum wydarzeń i zjawisk może być użycie koncepcji procesu jako informacji. Istotnym narzędziem jest tu koncepcja kanałów, która odnosi się do sposobów, w jakie informacja jest spostrzegana przez obserwatora. Kanał, to określony sposób, w jaki proces się przejawia i jest odbierany. Według Mindella (1998b) w zachodniej kulturze najbardziej powszechnymi kanałami informacji są: wizualny, słuchowy, proprioceptywny (emocji i odczuć cielesnych) oraz kinestetyczny. Wyróżnia on także dwa dodatkowe kanały - relacji i świata.

Kanał, w którym przebiega aktualnie proces pierwotny, kanał, z którym się w danym momencie identyfikujemy, nazywany jest w POP kanałem zajętym. Zwykle wiąże się to ze świadomością i intencjonalnością komunikatów wysyłanych za pomocą tego kanału. Zakłada się, że proces pierwotny, w danej chwili „zajmuje” tylko niektóre kanały. Poprzez pozostałe, niezajęte kanały wyraża się proces wtórny. W każdym momencie u danej osoby można określić konfigurację kanałów. Warto zwrócić uwagę, że istnieją pewne kulturowe tendencje do zajmowania niektórych kanałów. W naszej kulturze kanał wzrokowy i werbalny częściej bywa kanałem zajętym niż kanały proprioceptywny i kinestetyczny.

Jeżeli uznamy, że komunikacja to całkowita suma sygnałów wysyłanych przez daną osobę, to można powiedzieć, że komunikacja jest spójna - kongruentna jeśli wszystkie sygnały niosą takie samo znaczenie. W POP komunikat niespójny z pierwotną identyfikacją osoby określa się mianem podwójnego sygnału [3]. Podwójne sygnały zwykle wysyłane są z kanałów niezajętych, jednakże mogą także pojawiać się w ramach jednego kanału – przykładowo, w ramach kanału słuchowego podwójny sygnał przejawia się najczęściej jako niezgodność tego, co ktoś mówi, ze sposobem w jaki to mówi (np. ktoś głośnym, mocnym tonem głosu opowiada jak słabo się ostatnio czuje. (materiały szkoleniowe, 2001))

Większość ludzkich zachowań da się wytłumaczyć jako komunikację, relację jednej części psyche w stosunku do drugiej. Sprawę komplikuje fakt, że często zarówno nadawca jak odbiorca komunikatu są nieświadomymi, ukrytymi częściami. Jeden z celów pracy z procesem można rozumieć jako uczynienie eksplicytnym całego zdarzenia komunikacji. W tym celu POP używa pojęcia „postaci ze snu”, czy też „figur sennych” (dreamfigure). Postać ze snu jest personifikacją części osobowości, pewnym subsystemem w całościowym systemie psychicznym. W takim ujęciu pojęcie to zbliżone jest do jungowskiej idei kompleksu, freudowskiego -ego, id, superego, czy postaci dorosłego, rodzica i dziecka z bernowskiej analizy transakcyjnej. To, co odróżnia pojęcie postaci ze snu, od powyższych koncepcji, to fakt, że nie jest ono trwale ustalone, ale jest czymś zmiennym, krótszą bądź dłuższą manifestacją procesu. Rodzaje i formy figur sennych mogą zmieniać się z chwili na chwilę, ale mogą też trwać w niezmienionej postaci przez całe życie. Mogą też powoli rozwijać się i wzrastać. (Straub,1990) Figury senne to zpersonifikowane kawałki procesu, złożone z wielu sygnałów całości, posiadające znaczenie. Przejawiają się one jako postacie i symbole w snach, fantazjach, projekcjach. Można je rozwinąć z gestów, postawy ciała, rozmaitych sygnałów niewerbalnych. Uważa się, że postaci ze snu posiadają swoje osobowości, przekonania, mają własne dążenia, potrzeby, upodobania i uczucia. Wchodzą w relacje z sobą nawzajem i z figurami sennymi innych ludzi. Mają charakterystyczne dla siebie zachowania i reakcje. Są konstrukcjami dynamicznymi, mogą rozwijać się i wzrastać, czego rezultatem jest także rozwój jednostki, która odkrywa nowe aspekty swojej osobowości (materiały szkoleniowe, 2001). Straub (1990) do opisu koncepcji figur sennych używa metafory teatru. Jednostka jako całość jest wszystkimi częściami teatru, reżyserem, aktorami, pracownikami obsługi, sceną, widownią i sztuką jednocześnie. Nie jest jedną, spójną osobą, lecz „zbiorowiskiem” wielu różnych osobowości. Co oznacza, że gdy mówimy do kogoś, nasz komunikat trafia często do całej grupy postaci, z których każda może zareagować inaczej. Komunikując coś jednej figurze sennej możemy urazić bądź zdenerwować inną. Pojedyncze figury są w pełni zrozumiałe dopiero w kontekście ich relacji do innych części, psychiki i środowiska. Często postacie ze snu tworzą komplementarne relacje względem siebie. Tak więc, jeśli istnieje postać dziecka, to zwykle jest także postać rodzica i wzajemna relacja tych figur. Podobnie ma się rzecz postaciami kata, ofiary, czy krytyka i figury, która jest krytykowana oraz wieloma innymi.

Postacie ze snu wysyłają sygnały, które są odbierane przez inne figury senne. Zawsze istnieje nadawca i odbiorca informacji. Przyjmuje się, że sygnał jest zawsze wysyłany do kogoś i zawsze istnieje ktoś, kto go wysłał. jednakże często odkrycie ich stanowi trudność. Takie odkrycie pozwala na dokładniejsze poznanie znaczenia informacji a także w przypadkach, gdy komunikacja jest zablokowana umożliwia odebranie komunikatu.

W jaki sposób poszukujemy nieznanego nadawcy, bądź odbiorcy sygnału? Wiemy o jego istnieniu, gdyż wynika to z przyjętego modelu. „Brakująca postać, powinna w logiczny, sensowny sposób uzupełniać sytuację, wypełniając lukę w informacji. Możemy próbować dotrzeć do brakujących figur, stawiając hipotezy, na podstawie natury samego sygnału i jego logicznych konsekwencji, struktury kanałów, sensu wypowiedzi werbalnych, dynamiki i kontekstu opisywanej sytuacji. Jeśli sygnałem jest symptom fizyczny, to zawsze jest twórca tego symptomu (figura senna która nadaje sygnał) i ten, kto symptomu doświadcza (figura senna, która ten sygnał odbiera). Jeżeli sygnałem jest pożądanie to istnieje ten, kto pożąda i obiekt pożądania. (...) Jeżeli ktoś mówi ‘zapewniam cię, że wiem, co robię’, to jest ktoś, kto ma wątpliwości. Jeżeli mówię do siebie ‘spokojnie, tylko spokojnie’, to jest ktoś we mnie, kto jest niespokojny” (materiały szkoleniowe, 2001 s.20)

Należy pamiętać, ze postulowana komplementarna figura jest hipotetyczna i w pracy z procesem należy zawsze zweryfikować hipotezę. Metody służące odkrywaniu takiej postaci jednocześnie mają na celu jej integrację. Istotnym rozróżnieniem dla pojęcia figur sennych jest ich podział na pierwotne i wtórne. Pierwotne postacie, to te związane z tożsamością, procesem pierwotnym, wtórne, to te nieznane, obce figury, personifikacje procesu wtórnego.

Ostatnim kluczowym pojęciem teorii POP jest pojęcie progu. Próg jest to granica między procesem pierwotnym a wtórnym, czyli innymi słowy granica tożsamości. To, co znajduje się za progiem jest nieznane, niemożliwe i często zagrażające. Przekroczenie progu równa się zmianie perspektywy parzenia na świat, przeformułowaniu i rozwiązaniu problemów, zmianie - reorganizacji tożsamości. Progi pełnią funkcję ochronną, ale także i ograniczającą doświadczenie osoby. Progi są przyczyną wysyłania podwójnych sygnałów, z powodu progów przeżywamy symptomy, konflikty w relacjach, śnimy. Rozwój jednostki można rozumieć jako przekraczanie kolejnych progów, integrowanie wtórnych procesów. Są różne rodzaje progów, małe, które przekraczamy wielokrotnie w ciągu dnia, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy i duże, których przekroczenie jest niezwykle trudne i wiąże się ze zmianą całego życia. Są też takie progi, których nie przekraczamy nigdy. Wszystkie one sprawiają, że jesteśmy właśnie tymi osobami, którymi jesteśmy i odróżniają nas od innych ludzi. (Teodorczyk, Szymkiewicz, 1991). Próg jest skomplikowanym zjawiskiem, trudno przewidywać jego dynamikę. Siła progu słabnie, gdy zwiększa się wewnętrzna gotowość jednostki do zmiany lub gdy proces wtórny przyjmuje formę bardziej pożądaną. „Należy jednak uwzględnić przy tym szereg dodatkowych okoliczności jak np. sytuacja w świecie, gotowość środowiska (rodziny, partnera, grupy, kultury itp.) do zaakceptowania zmian, okres życia klienta, etap rozwoju kultury (niektóre progi osobiste, są również progami całej kultury.” (materiały szkoleniowe, 2001, s.48)


Rodzaj (gender), w rozumieniu POP jest płynnym procesem, raczej niż stanem przyporządkowanym i określonym przez fizjologię. Rozumiana jako subiektywne odczucie, dla każdego płeć jest czymś innym. Badanie jej w każdym indywidualnym przypadku powinno być ugruntowane na sygnałach wysyłanych przez osobę i rozwijanych z nich figurach sennych, które w większym bądź mniejszym stopniu mogą być powiązane z płcią. Płeć może przejawiać się poprzez rozmaite kanały, jako doświadczenie ciała, sposób poruszania się, mówienia, ubierania się czy wchodzenia w relacje. W jednej chwili może być doświadczana głównie jako uczucie i ruch, w następnym momencie jako proces relacyjny a w jeszcze innym jako wizualny obraz. Taka wielokanałowa perspektywa pozwala traktować płciowość jako dynamiczną, zmienną i indywidualną.

Tożsamość płciowa jest traktowana jako swego rodzaju potencjał, który może być odkrywany i rozwijany. Amplifikując pojawiające się w różnych kanałach sygnały, można odkryć zdumiewające i nieznane aspekty płciowości.

Wiele osób cierpi z powodu wewnętrznych bądź zewnętrznych oczekiwań co do roli płciowej. Także myśląc o indywidualnym odczuwaniu własnej płci, łatwo jest „wpaść” w zinternalizowane, kulturowe stereotypy. Prowadząc procesowe warsztaty poświęcone płci, Diamond (1995), poprosiła uczestników, aby zidentyfikowali się z takim aspektem płciowości, do którego byli mniej lub bardziej otwarcie zachęcani w dzieciństwie i młodości czy to przez rodziców czy przez otoczenie. Następnie poprosiła, aby eksplorowali miejsca, momenty, w których nie spełniali tych oczekiwań, nie dostosowywali się do nich. Uważając, że nie jest możliwe doświadczenie płciowości oddzielnie od wpływów społecznych, potraktowała płciowość jako mieszaninę oczekiwań rodzicielskich i społecznych, wewnętrznych popędów i impulsów, indywidualnej psychologii i sił kultury.

Zamiast widzieć dwa bieguny, bądź tylko dwie możliwości identyfikacji płciowej - męską i żeńską, POP widzi niezliczoną ilość możliwych konfiguracji, zmian i procesów, wśród których niektóre tylko odpowiadać będą temu, co w kulturze uznawane jest jako męskość czy kobiecość. Zachęca do indywidualnego eksplorowania identyfikacji płciowej, obserwowania jej dynamiki i zmian z dnia na dzień.

Kultura wymaga od osoby określonej, jasnej i stałej identyfikacji płciowej. Jednostka ponosi negatywne konsekwencje w przypadku niedostosowania się do stereotypów płci. Podział na mężczyzn i kobiety jest uznawany za naturalny, i wszelkie odstępstwa od niego przejmowane są przez medycynę i wyjaśniane na sposób, który pozwala zachować status quo systemu. Na takiej zasadzie osoba transseksualna uznawana jest za „kobietę uwięzioną w męskim ciele”, czy „mężczyznę, który urodził się jako kobieta”.

Istnieją kultury, które zezwalają na takie kategorie „pomiędzy płciami”, uznają ich obecność jako naturalną i niewymagającą zmiany czy medycznych wyjaśnień. Przykładem tego rodzaju płci mogą być Hijras w Indiach. W naszej kulturze jednak, dla jednostki żyjącej pomiędzy światami mężczyzn i kobiet często jedynym wyjściem jest wybranie którejś z dwóch „możliwych” płci. A zabiegi chirurgiczne są konsekwencją zdecydowania się na płeć przeciwną do biologicznej.

Według Mindella (1998) koncepcje męskości i kobiecości mają więcej związku z polityką niż psychologią. Kultura, rodzina kładzie nacisk na dostosowanie się do oczekiwań. Presja jest tak silna, że dla osoby niegodzącej się na rolę płciową wyznaczoną przez kulturę, często jedyną możliwą do wyobrażenia alternatywą jest transseksualizm.

Z perspektywy POP, w każdym kryje się wiele postaci, bardziej i mniej męskich, bardziej i mniej kobiecych, czasem identyfikujemy się tylko z niektórymi, wtedy inne, jako proces wtórny, mogą przejawiać się poprzez podwójne sygnały, czy w relacjach jako projekcja. Mężczyzna przebywający w gronie kolegów, którego procesem pierwotnym jest bycie macho, poprzez swoją identyfikację odcina się od doświadczenia bycia łagodnym i wrażliwym. Wrażliwość może przejawić się na przykład poprzez delikatny ruch, nie pasujący do roli, czy łagodny ton głosu, niespójny z wizerunkiem macho. Taka struktura procesów może być długotrwała. Może się również stać tak, że ten sam mężczyzna po przyjściu do domu zidentyfikuje się z łagodną częścią siebie, postacią ze snu, i na ten moment bycie macho stanie się jego procesem wtórnym, który będzie próbował dać o sobie znać poprzez podwójne sygnały.

Tak jak tożsamość płciowa w pewnych sytuacjach, okresach życia jest bardziej istotna, na wierzchu, kiedy indziej znowu nie gra ważnej roli, tak samo „transseksualizm” jest tylko jedną z figur sennych, jednym z procesów danej osoby

Zjawisko transseksualizmu można rozpatrywać z trzech różnych perspektyw. Płaszczyzny te nie są nierozdzielne, wpływają na siebie i warunkują się wzajemnie, jednakże wydaje mi się użyteczne wprowadzenie poniższego podziału. Proces zmiany płci uderza w podstawowe normy i przekonania obowiązujące w naszej kulturze, a w konsekwencji również w wewnętrzne zasady systemów rodzinnych osób transseksualnych oraz, idąc dalej – w osobisty wewnętrzny system przekonań i wartości transseksualisty. Konflikt przeżywany jest na trzech poziomach – społecznym, relacyjnym i indywidualnym.

Poziom indywidualny
Obejmuje indywidualne, subiektywne przeżycia, dylematy i problemy osób transseksualnych.
Wewnętrzne konflikty między postaciami sennymi, różnymi tendencjami i procesami w psychice. Główny konflikt rozgrywa się między pragnieniem wyrażania autentycznie odczuwanej, lecz niezgodnej z płcią biologiczną identyfikacji a zinternalizowanymi postaciami krytycznymi, przeciwnymi zmianie płci.

Poziom relacyjny
Skupia się na problemach, które powstają w bliskich, rodzinnych, partnerskich i przyjacielskich relacjach osób transseksualnych. Poziom ten dotyczy wnoszenia procesu zmiany płci do relacji, oraz zjawisk, które są z takim wnoszeniem związane. Na tym poziomie, problem transseksualizmu staje się również problemem rodziców osoby transseksualnej i innych bliskich jej osób. Metaforyczny obiektyw tej perspektywy skierowany jest na relację jako całość, a nie wyłącznie na któregoś z jej uczestników.
Problemem może tu być brak wzorców zachowań, umiejętności i spowodowana tym niespójność funkcjonowania w nowej roli.

Poziom społeczny
Na tym poziomie istotną kwestią jest stosunek społeczeństwa jako całości, oraz poszczególnych grup społecznych (np. lekarzy) do transseksualizmu. Z przeprowadzonych przeze mnie wywiadów z osobami transseksualnymi wynika, iż właśnie nastawienie środowiska medycznego często jest dużym problemem. Stosunek lekarzy do transseksualizmu jest istotny z kilku względów. Lekarz jest autorytetem i wyrażane przez niego prywatne uprzedzenia czy opinie, mogą mieć bardzo negatywny wpływ na transseksualistę. Ponadto osoba transseksualna, aby sama siebie zaakceptować, a także być zaakceptowaną przez społeczeństwo potrzebuje medycznego wyjaśnienia tego, co się z nią dzieje. Potrzebuje, aby autorytet lekarzy wspierał ją w jej zmaganiach z ostracyzmem społecznym i z konfliktami w niej samej. Negatywne czy krytyczne nastawienie lekarzy może w znacznym stopniu utrudnić leczenie transseksualizmu i zwiększyć cierpienie osoby transseksualnej. W końcu to właśnie na autorytecie medycznym opiera się jej przekonanie, że jest chora na transseksualizm a nie –szalona.
Z perspektywy poziomu społecznego transseksualizm jest problemem społeczeństwa jako całości, a nie wyłącznie prywatnym kłopotem osób transseksualnych. To właśnie nietolerancja i niemożność zrozumienia, zaakceptowania zmiany płci przez część społeczeństwa odpowiada za znaczną część problemów osób transseksualnych. Z poziomu społecznego można powiedzieć, ze praca nad problemem transseksualizmu powinna polegać dużej mierze nad zmianą nastawień społecznych, edukacją, oraz – co najtrudniejsze – integracją informacji, którą transseksualiści, jako grupa społeczna mają do przekazania reszcie społeczeństwa. Progi osób transseksualnych są w jakiejś części progami całej kultury, a ich przekraczanie przez kolejne osoby pomaga przekroczyć próg kulturze, społeczeństwu.
Transseksualizm staje się w pewnym sensie zjawiskiem publicznym. Pojawiające się ostatnio liczne programy w telewizji, oraz artykuły w popularnych czasopismach, wskazują, że zjawisko to jest istotne dla społeczeństwa i być może jest jednym z elementów tendencji społeczeństwa do przekraczania sztywnych granic męskości i kobiecości.

Analizując liczne opublikowane autobiografie transseksualistów, a także korzystając z własnych badań doszedłem do wniosku, iż w przebiegu zjawiska transseksualizmu można wyodrębnić kilka charakterystycznych procesów, etapów. Powtarzają się one w podobnej postaci u wielu transseksualistów. Chciałbym zastrzec, że procesy te są częste, jednakże nie powszechne – wiele historii życia transseksualistów nie zawiera wymienionych etapów. Chciałbym przedstawić skrótowy opis tych zjawisk, posługując się językiem teorii POP.

Pozytywne dzieciństwo
Subiektywnie odczuwana identyfikacja często wydaje się być naturalna i właściwa. Część transseksualistów okres dzieciństwa wspomina jako czas, gdy mogli swobodnie wyrażać płciowość, nie cierpiąc z powodu norm społecznych czy wewnętrznych konfliktów.
Tak wspomina swoje dzieciństwo transseksualista K/M: „W młodszych klasach szkoły podstawowej, po skończonych lekcjach, wkładałam fartuszek w spodnie, aby spotkani na ulicy ludzie nie mieli żadnych wątpliwości, co do tego, że jestem chłopcem. (...) Od czwartej klasy zaczęłam chodzić wyłącznie w spodniach. Nie ukrywałam, że pragnę być chłopcem. Wydawało mi się to zupełnie normalne i nie widziałam w tym nic złego.” (Imieliński, Dulko, 2002a, s.35). Podobnie brzmi relacja innego transseksualisty K/M: „Całe moje dzieciństwo to dziki zachód, Indianie i ja, z rewolwerem w ręku, na koniu – samotny jeździec lub bohaterski wojownik. (…) To były najszczęśliwsze lata mojego życia. Byłam wolna, nie znałam słowa „musisz”. Mogłam chodzić do woli po drzewach i dachach, bawić się w wojnę itd.” (Imieliński, Dulko 2002a, s.8). Także inny transseksualista K/M w trakcie wywiadu wspomina, iż w dzieciństwie dobrze mu się układało, nie odczuwał dużego dyskomfortu w związku ze swoją nieokreśloną identyfikacją, odpowiadał mu również sposób, w jaki był odbierany przez rówieśników.

Niezmiernie ważne w tym okresie są kwestie ubioru oraz wyboru zabaw. U transseksualistów K/M objawia się to jako niechęć do noszenia sukienek i uczestnictwo w typowo chłopięcych zabawach. A także wybieranie chłopców jako towarzyszy zabaw. U transseksualistek M/K, jest to wybieranie towarzystwa dziewcząt i zabaw lalkami. Tego rodzaju wspomnienia są często bardzo pomocne w późniejszym życiu transseksualisty, ułatwiają mu podjęcie decyzji o zmianie płci, rozwiązanie wewnętrznego konfliktu, a czasem także przekonanie rodziny o słuszności takiego wyboru. Znajomy transseksualista K/M stwierdził, że to właśnie wspomnienia z dzieciństwa dały mu poczucie, że jego autentyczną identyfikacją jest bycie mężczyzną.

Używając terminologii POP, można powiedzieć, że w dzieciństwie proces bycia mężczyzną u transseksualistów K/M i kobietą u M/K jest procesem pierwotnym, często wyrażanym i odbieranym jako naturalny i autentyczny. Proces socjalizacji nie spowodował jeszcze konfliktu. Dlatego dzieciństwo transseksualistów (jeśli nie spotykają się już na tym wczesnym etapie z ostracyzmem i zmuszaniem do przyjęcia określonej roli płciowej) jest często szczęśliwym i względnie bezproblemowym okresem ich życia.

Odbiór społeczny – socjalizacja – problemy z nieokreślonością
Kolejnym charakterystycznym etapem w życiu transseksualisty jest okres, gdy nie określa się on płciowo, funkcjonuje gdzieś pomiędzy płciami. W zależności od reakcji otoczenia, odbioru społecznego taki stan może być znośny, bądź bardzo nieprzyjemny. Gdy reakcja ta jest pozytywna – osoba może dobrze funkcjonować w danej grupie i stan taki może trwać bez zakłóceń aż do momentu zmiany otoczenia społecznego. Lecz jeśli taka nieokreślona identyfikacja jest nieakceptowana przez grupę, osoba transseksualna często alienuje się od otoczenia, bądź podejmuje zachowania autodestrukcyjne, nałogowe. Obecne są już dwa przeciwstawne procesy – jeden dążący ku autentycznej identyfikacji – tej z dzieciństwa, drugi dążący ku dostosowaniu się do norm społecznych, przyjęciu narzuconej społecznie roli płciowej. Procesy te są jednak na tym etapie splątane z sobą, nierozdzielne. Jednostka jest zmieszana, prezentuje nieokreśloną płciowość. Często nie widzi żadnego rozwiązania ani wyjścia z takiej sytuacji. Jako przykład przytoczę fragment relacji Piotra - transseksualisty K/M, obecnie funkcjonującego już od kilku lat jako mężczyzna. Wyjaśnia on powody podjętej przez siebie w tamtym okresie próby samobójczej: „Myślałem, że nigdy nie będzie jutra, a zawsze będzie dziś, po prostu, zawsze będę w tym stanie. Myślałem, że nigdy nie dojdę do takiego stanu, w jakim jestem dzisiaj, po prostu”. Efektem nie widzenia wyjścia i dyskomfortu tkwienia w nieokreśloności jest następny powszechny etap w życiu transseksualistów.

Próba dostosowania się – życia w zgodzie z normami – płcią biologiczną
W tym okresie „zwycięża” i jest wyrażany proces dostosowania się do norm, spełniania oczekiwań rodziny, społeczeństwa. Osoba transseksualna podejmuje często desperackie próby stłumienia swoich transseksualnych odczuć i pragnień. Czasem próbuje zwalczyć w sobie swój transseksualizm a czasem tylko przyjmuje zewnętrzną maskę, a wewnątrz w sobie akceptuje własne odczucia. Proces ten może przyjąć nawet tak radykalną formę jak zapisanie się do Legii Cudzoziemskiej czy wojska przez transseksualistkę M/K. Może też być tylko przyjęciem maski, udawaniem kobiety czy mężczyzny. Jednakże przyjęcie takiej identyfikacji sprawia osobie transseksualnej duży dyskomfort, jest ona odczuwana jako nieautentyczna, pragnienie bycia osobą odmiennej płci – jako wtórny proces – daje cały czas o sobie znać. Również problemem staje się wyjaśnienie własnej orientacji seksualnej – osoby transseksualne nie chcą być odbierane jako homoseksualne, a jednak odczuwają pragnienia w stosunku do osób tej samej płci, co ich biologiczna. Bez wiedzy, że jest coś takiego jak transseksualizm, umiejętności odróżniania i rozumienia tego, co się z nimi dzieje, osoby takie mogą znaleźć się w bardzo trudnej do rozwiązania sytuacji.

Odnalezienie wyjaśnienia
Prędzej czy później osoba transseksualna odkrywa, że to, co się z nią dzieje jest nazwane i opisane jako transseksualizm. Że nie jest sama w swoich przeżyciach i że istnieje wyjście – możliwa jest zmiana płci, spełnienie marzeń. Rozpoczyna się trudny okres przekonania samego siebie oraz bliższego i dalszego otoczenia do decyzji leczenia i zmiany płci.
Procesem pierwotnym staje się bycie transseksualistą, zmiana wyglądu, sposobu mówienia, bycia, odbioru społecznego. Jako proces wtórny mogą pojawiać się te elementy, które zostały odsunięte po zdefiniowaniu siebie jako transseksualista.

Funkcjonowanie po zmianie
Na tym etapie, transseksualista jest już „wyleczony”. Wiele osób transseksualnych chce wtedy odciąć się od przeszłości, zamknąć ją i zostawić za sobą. Pozostaje jednakże kilka trudności, które wciąż stanowią problem i utrudniają funkcjonowanie. Najważniejszą z nich jest lęk przed ujawnieniem przeszłości, przed tym, że ktoś odkryje, dowie się o transseksualizmie danej osoby. Najpowszechniejszą sytuacją, podczas której to może nastąpić, jest wizyta u lekarza. Jednak transseksualiści mogą obawiać się również, że rozpozna ich jakiś znajomy z przeszłości. Mogą mieć trudności z mówieniem o swoim dzieciństwie, zwłaszcza z wspominaniem sytuacji, w których jest wyraźnie zaznaczona płeć, takich jak pierwsza komunia, przyznanie kategorii wojskowej, pierwsza miesiączka itp. Duży lęk może sprawiać wejście w nowy związek partnerski, zwłaszcza u tych transseksualistów K/M, którzy nie zdecydowali się na trzecią operację.
Podczas funkcjonowania po zmianie mogą również wystąpić trudności w określeniu, które z problemów (np. dotyczących niezadowolenia z wyglądu ciała) wynikają z transseksualizmu, a które są „normalne” i nie związane ze zmianą płci.


Przypisy:
1. W skrócie: POP – od ang. „Process Oriented Psychology”. Skrót ten jest powszechnie stosowany, będę się nim również posługiwał w niniejszym artykule

2. Arnold Mindell – urodził się w 1940 roku, ukończył fizykę, doktorat z psychologii, dyplom analityka w Instytucie C.G Junga w Zurychu. Autor 15 książek przetłumaczonych na 17 języków.

3. Warto zwrócić uwagę, że postulowana niekongruencja jest zauważana, niejako konstruowana przez obserwatora-terapeutę. Należy zawsze sprawdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z podwójnym sygnałem, amplifikując i odkrywając znaczenia sygnałów które uznaliśmy za niespójne.


Bibliografia:
1. Diamond J. (1995). Sex: Procreation, Recreation or Co-creation? The Journal of Process Oriented Psychology. Vol 7 nr 1
2. Diamond J. Patterns of communication. Towards natural science of behavior. Praca niepublikowana.
3. Diamond J. Verbal and Nonverbal Communication: A Framework for Analysing Information and Its Channel. Niepublikowana praca doktorska.
4. Dulko S. (1985). Wprowadzenie do klasyfikacji transseksualizmu. Pamiętnik IV Konferencji Seksuologów. Warszawa, 19-31.
5. Fajkowska-Stanik, M. (1999). Trannseksualizm. Definicje, klasyfikacje i symptomatologia zjawiska. Psychiatria Polska, 33, 5, 770-781.
6. Imieliński K., Dulko S., Filar M. (2001). Transpozycje płci. Kraków: Wydawnictwo ARC-EN-CIEL.
7. Israel G.E., Tarver D.E. (1997). Transgender Care. Philadelphia: Temple University Press.
8. Materiały szkoleniowe Letniej Szkoły Psychologii Zorientowanej na Proces (2001), Ośrodek Psychoterapeutyczno-Szkoleniowy „Poza Centrum”
9. Mindell A&A (1998b) Tyłem do przodu. Praca z procesem w teorii i praktyce. Kraków: Wydawnictwo „A”
10. Mindell A. (1998). Siedząc w ogniu. Warszawa, Nuit Magique
11. Nangeroni N. R. (1996). Transgenderism. International Foundation for Gender Education.
12. Straub S. (1990) Stalking Your Inner Critic. A Process-Oriented Approach to Self-Criticism, Zurich: praca niepublikowana.
13. Teodorczyk T., Szymkiewicz B. (1991) Arnold Mindell i psychologia zorientowana na proces, w: Nowe Zjawiska w Psychoterapii, red. Lis-Turlejska M., Warszawa: Jacek Santorski & CO

Marcin Czub

edzamieszczono: 2007.08.20

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3227 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj