Artykuły, teksty, opracowania

LGB i T


Ostatnio byłam świadkiem rozmowy, w której jeden z chłopaków przekonywał, że transwestyci i transseksualiści nie powinni obnosić się ze swoją seksualnością. To, co robią powinni robić w domu. I nikomu tego nie pokazywać. Drugi z chłopaków wyśmiał pierwszego, cytując mu niesławne hasełko „rób to w domu po kryjomu”. Ale o czym my tak naprawdę rozmawiamy?

Transseksualiści, transgenderyści i transwestyci – kim oni u licha są?
I co robią w gejowskich klubach?

Ostatnio byłam świadkiem rozmowy, w której jeden z chłopaków przekonywał, że transwestyci i transseksualiści nie powinni obnosić się ze swoją seksualnością. To, co robią powinni robić w domu. I nikomu tego nie pokazywać. Drugi z chłopaków wyśmiał pierwszego, cytując mu niesławne hasełko „rób to w domu po kryjomu”. Ale o czym my tak naprawdę rozmawiamy?

Transwestytyzm (TV), transseksualizm (TS) i transgenderyzm (TG) nie są ani orientacjami seksualnymi, ani czynnościami seksualnymi, są tylko określeniami poczucia płci danej osoby, określeniami jej tożsamości płciowej. Określają to, na ile ktoś się czuję mężczyzną lub kobietą, a nie to, co chce w łóżku robić.
Skąd więc to założenie, że skoro coś nazywa się "transseksualizm", to na pewno jest związane z seksem?

Przekleństwem nazw takich jak "transseksualizm" czy "homoseksualizm" jest to, że pobrzmiewa w nich znienawidzone słowo "seks", które po polsku oznacza stosunek płciowy. Dlatego też nie znając tematu, można przypuszczać, że homo-seks-ualista czy trans-seks-ualista nie robi nic innego, jak tylko wciąż i wciąż uprawia jakiś strasznie zboczony seks (a to lepiej niech robi w domu, bo to jego prywatna sprawa). Ale to "seks" znaczy PŁEĆ.

Więc do rzeczy, słowo "transseksualista" oznacza osobę, która jest poza (trans) swoją biologiczną płcią (sex). Jest jakby obok swojego ciała, jest nie w tym ciele – bo psychicznie jest kobietą, a fizycznie mężczyzną (wygląda jak mężczyzna) lub – na odwrót – jest mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety. No, przecież wszyscy z was o tym kiedyś słyszeli: „transseksualizm – błąd Pana Boga – chłopiec w ciele dziewczynki”. To jest właśnie transseksualizm. A transseksualiści chcą się uwolnić od niechcianego ciała, dlatego je przekształcają i zmieniają, by dopasować je w końcu do siebie. By wyglądać na tych, którymi się czują. Dlatego te wszystkie „przebieranki”, hormony, operacje… Nie zazdroście im „seksu”, bo oni bardzo często w ogóle go nie uprawiają. Zbyt obco czują się w swoim ciele, by się przełamać i z kimś kochać.

Podobnie rzecz się ma z transgenderystami. Samo pojęcie transgenderyzmu jest obszerne, rozmyte i niejasne, więc dociekliwych odsyłam do wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Transgenderyzm, a reszcie wyjaśnię skrótowo: transgenderysta to osoba, która – tak jak transseksualista – odczuwa rozbieżność między poczuciem płci a ciałem, ale – z różnych powodów – nie decyduje się na operacyjną zmianę płci. Transgenderystą jest też osoba, która unika określenia się jako mężczyzna lub kobieta, chcę funkcjonować niejako pomiędzy płciami. Także niektórzy hermafrodyci określają się jako osoby TG.

Z naszej wyliczanki zostali jeszcze transwestyci – grupa traktowana chyba najmniej poważnie, o której krąży mnóstwo dowcipów, grupa mylona i z drag queens, i z transseksualistami, i z homoseksualistami – zależy od tego, kto się akurat myli.
Transwestyci to najczęściej heteroseksualni mężczyźni (choć mogą być oczywiście i homo, i bi). Piszę - mężczyźni – bo kobiety transwestytki to prawdziwe białe kruki. Więc, ci mężczyźni-transwestyci przebierają się za kobiety, bo taką mają wewnętrzną potrzebę. Przebierają się i udają w domu, że są kobietami – chodzą w szpilkach, prasują, gotują albo oglądają telewizję. Czasami wychodzą en femme (czyli w przebraniu) na zakupy albo na spacer, bo czują potrzebę ekspresji siebie. Dlatego też często trafiają do gejowskich klubów – bo wśród „odmieńców” liczą na tolerancję. Wierzą, że wśród gejów czy lesbijek szybciej zostaną zrozumiani i że nie doświadczą z ich strony takiej agresji – jaka czasem dosięga ich ze strony osób heteroseksualnych.

Do gejowskich klubów często trafiają też osoby TS i TG. Zapewne je znacie. Te dziewczyny, o których mówicie, że są takie butchowate. A jakiś procent butch to wcale nie butch, tylko mężczyźni! Ale oni wam tego nie powiedzą. Kochają się w was – lesbijkach, piją z wami piwo i tańczą i są strasznie „męskie”, ale niezbyt często mówią wam prawdę. Wolą pozostać „lesbijkami”, bo jako lesbijki mogą liczyć na akceptację, jako transseksualiści już niekoniecznie. Bo spotykają się z ignorancją. Obawiają się odrzucenia. Bo czytają na branżowych forach internetowych różne, bardzo często nieprawdziwe i niedorzeczne informacje o TS i TG. Bo się boją, że jeżeli powiedzą prawdę – to lesbijka, u której mają szanse, z którą są już jakoś związani – odejdzie, kierując się swoim lesbijstwem – do kobiety. Że miłość pryśnie jak mydlana bańka. Że najważniejsza okaże się płeć.

Możecie czuć się oszukane/oszukani przez taką lesbijkę, która w rzeczywistości jest mężczyzną, a tylko ma kobiece ciało. Ale pamiętajcie, że wielu TS i TG k/m najpierw myśli o sobie „jestem dziwną lesbijką”, „jestem butch”, a dopiero później odkrywa to, że to jednak nie do końca tak… A potem trzeba wszystkim dookoła tłumaczyć – włącznie z matką, która wylała hektolitry łez, zanim pogodziła się z lesbijstwem córki – że nie jest się les, że tak naprawdę to jednak jest się facetem. Kolejna katastrofa i kryzys tożsamości.

Na korytarzach gejowskich knajp mijacie tych facetów w sukienkach, w perukach i nieudolnym makijażu, niektórzy z nich – obrzydliwi heterycy – obściskują się z kobietami. Ale jaką macie pewność, że tak naprawdę nie mijacie się z kobietą? Kobietą, która jest od was wyższa o głowę i ma imponujące bary – i to jest jej największe przekleństwo, że wciąż – mimo wysiłków kosmetyczek i lekarzy – bardziej przypomina faceta. Stoicie oko w oko z transseksualistką w trakcie przemiany. Może w torebce ma już swoje nowe dokumenty – i wobec prawa jest już kobietą, jest Kasią, Basią, Ewą – ale wy wciąż wiedziecie w niej faceta. Jesteście zgorszeni, bo ona „psuje wam dobry wizerunek”. Jesteście zgorszeni, bo wydaje wam się heterykiem, który przylazł do gejowskiego klubu z dziewczyną. Mało mu heteryckiego świata?

Dlaczego transwestyci, transseksualiści i transgenderyści przychodzą do gejowskich klubów? Dlaczego zakładają profile i piszą anonse na gejowskich portalach? Dlatego że większość z nich to naiwni heretycy, którzy ufają w siłę organizacji LGBT. Bo to „Trans” jednak w nazwie jest. Bo ufają w tolerancję wykluczonych.
Bo nie mają gdzie pójść.

Dla większości ludzi transi, crossdresserzy są zwykłymi zboczeńcami, którym się w głowach pomieszało i chcą zmieniać płeć, żeby mieć lepszy seks. Czy wy też tak będziecie o nich myśleć?

Voca

edzamieszczono: 2007.06.09

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2896 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj