Artykuły, teksty, opracowania

Osoby transseksualne na rynku pracy


Życie zawodowe osób trans jest z definicji utrudnione. Niektóre osoby transseksualne podejmują terapię w momencie osiągnięcia pełnoletniości, jest ich jednak stosunkowo niewiele. Większość osób transseksualnych, kiedy decyduje się na korektę płci, ma już za sobą pewne doświadczenie zawodowe, potrzebuje też pieniędzy – a zatem pracy – aby opłacić swoje leczenie.

Przypomnijmy tutaj etapy korekty płci w Polsce: samoświadomość –> proces diagnostyczny (co najmniej pół roku; niektórzy seksuologowie nadal opowiadają się za tzw. testem realnego życia, który trwa dwa lata) –> przyjmowanie hormonów, które zmieniają wygląd danej osoby –> [tylko u K/M] mastektomia –> prawna korekta płci –> dalsze zabiegi.

Każdy z tych etapów zajmuje czas – łącznie co najmniej dwa lata. Każdy wymaga pieniędzy – na korektę płci trzeba poświęcić ładnych kilka tysięcy złotych. Jednocześnie sytuacja zawodowa osoby transseksualnej w trakcie korekty płci jest nie do pozazdroszczenia.

Zwolnienie (lub odmowa zatrudnienia, o czym za moment) ze względu tożsamość płciową jest aktem dyskryminacji pracownika. Unia Europejska chroni osoby transseksualne przed dyskryminacją, odnosząc się do nich bezpośrednio w Dyrektywie 2006/54/EC, dotyczącej równego traktowania mężczyzn i kobiet w dziedzinie zatrudnienia i pracy. Jednak zdarza się, że pracodawca – mając problem z transseksualnością swojego pracownika – w ten czy inny sposób doprowadza do jego zwolnienia.

Problemem jest też znalezienie nowej pracy w sytuacji, gdy kandydatka bądź kandydat na dane stanowisko wciąż musi posługiwać się dokumentami osoby innej płci. Dzieje się tak w sytuacji, gdy osoba transseksualna, czy to z powodu testu realnego życia, czy własnych decyzji o życiu zgodnie ze sobą, czy dlatego, że jest już na etapie przyjmowania hormonów, funkcjonuje zgodnie z własnym Ja, ale jest przed korektą płci prawnej. Czyli, w skrócie: dokumenty twierdzą, że to Maria Kowalska, oczy widzą Jana Kowalskiego.

Osoby transpłciowe rozwiązują tę sytuację na dwa sposoby. Pierwszy: Jan wysyła CV Marii Kowalskiej, a na spotkanie przychodzi jako Jan. Ta metoda stawia pracodawcę w mocno niekomfortowej sytuacji, wymusza na osobie transpłciowej mnóstwo tłumaczeń na wejściu – pierwsze wrażenie jest złe, a drugiej szansy większość pracodawców nie da. (Poza tym, nie oszukujmy się, pracodawca mógł po prostu chcieć zatrudnić kobietę…). Drugi sposób: Jan wysyła CV Jana Kowalskiego, na spotkanie przychodzi jako Jan, wywiera takie wrażenie jakie wywarłby jako cismężczyzna, a o swojej transpłciowości mówi dopiero wtedy, kiedy musi okazać jakiś dokument albo wystawiana jest umowa o pracę.

Z tego co zdążyłem zaobserwować, zbyt wiele osób transpłciowych stosuje ten pierwszy sposób – lub w ogóle zatajają fakt bycia trans i ujawniają się po zatrudnieniu, co ma swoje plusy (np. możliwość wywarcia dobrego wrażenia, uporządkowania swoich spraw, dostanie w ogóle pracy), ale również minusy (konieczny w pewnym momencie coming-out, narażenie się na mobbing ze strony przełożonych i współpracowników). Dużo osób transpłciowych w trakcie korygowania płci jest po prostu bezrobotnych.

Jest to bardzo obciążające psychicznie, zwłaszcza że korekta płci nie jest obecnie w żaden sposób refundowana przez państwo, a koszty leków hormonalnych i zabiegów chirurgicznych sięgają kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Również po korekcie płci mogą zdarzać się trudności, na przykład ostracyzm ze strony środowiska zawodowego i w konsekwencji bezpowrotna utrata sieci kontaktów. Także zmiana dokumentów osób transseksualnych, w tym świadectw z poprzednich miejsc pracy, nie jest w żaden sposób uregulowana prawnie i zależy od dobrej woli pracodawców (o ile firmy jeszcze istnieją), co oznacza, że osoba transseksualna może w wieku czterdziestu lub pięćdziesięciu lat zostać nagle bez udokumentowanego doświadczenia zawodowego – chyba że zdecyduje się ujawnić potencjalnemu pracodawcy swoją transpłciowość, co stawia ją w takiej samej sytuacji, jak osobę przed korektą płci. (Pozostaje dziękować, że przynajmniej ZUS uwzględnia wypracowaną przez ten czas emeryturę).

Inne problemy osób transpłciowych w miejscu pracy to przede wszystkim:

Imię. Nie chodzi tu tylko o codzienne funkcjonowanie („Cześć, Janek!”), ale także plakietki, karty identyfikacyjne, oficjalny adres e-mail, login do intranetu, podpis na dokumentach. Ten problem osoba cispłciowa może zbagatelizować: „Dobra, my prywatnie wiemy i akceptujemy, że jesteś Jan, ale na karcie musisz mieć Maria, nie zrobimy dla ciebie wyjątku, sam rozumiesz” – tymczasem dla Jana jest to upokarzające i porównywalne z posiadaniem karty oznajmiającej światu: „Dziwka”.

Uniform. Załóżmy, że Jan jest przed mastektomią i niestety widać, że ma biust, a ponadto dostał pracę w fast-foodzie. Czy powinien nosić uniform męski czy żeński? Pytanie do cismężczyzn, zwłaszcza heteroseksualnych: jak czulibyście się, gdyby was zmuszono do  występowania przed tłumem obcych ludzi w spódnicy? za pieniądze?

Toalety. Problem „do której toalety pójść” jest dla większości osób transpłciowych w trakcie procesu płci sprawą najwyższej wagi (co obrazuje okładka DVD filmu Transamerica, kojarzycie?). Może się zdarzyć, że pracodawca lub współpracownicy wymuszą na Janie korzystanie z żeńskiej toalety – będzie to mobbing (podobnie jak umyślne nazywanie Marią i wymuszanie noszenia żeńskich strojów). Co gorsza, będzie to mobbing o tyle trudny do zwalczenia, że dla osoby z zewnątrz niezrozumiały i łatwy do usprawiedliwienia: „Przecież w dowodzie masz tak i tak, jak to się zmieni, to pogadamy – na razie przepisy sprawiają, że mamy związane ręce”.

Dyskrecja. Może się zdarzyć, że Jan zostanie zatrudniony jako Jan i tylko przełożony oraz dział kard będą zdawali sobie sprawę z jego transpłciowości. Wiele osób transseksualnych chciałoby takiej sytuacji, ponieważ pragną być traktowani jako normalni (dla mnie raczej „normalni”, dla nich nie) przedstawiciele swojej płci psychicznej. Jednak w tej sytuacji wystarczy jedna nieprzemyślana uwaga o niezgodności danych (oraz zaobserwowanie reakcji osoby transpłciowej przez otoczenie) i głęboko skrywany sekret staje się w najlepszym razie tajemnicą poliszynela.

Pracodawcy mogą sobie nie zdawać nawet sprawy z faktu, że większość tych kwestii – podobnie jak wymiana świadectwa pracy w firmie, z którą się już rozstało – jest do uzgodnienia. Mogą też nie pomyśleć o tym, jak bardzo bycie „firmą z ludzką twarzą” – otwartą, szanującą swoich pracowników – wpływa na jakość wykonywanej pracy, zadowolenie z zatrudnienia właśnie w tym miejscu i inne czynniki decydujące o obustronnej satysfakcji ze współpracy.

Z drugiej strony, osoby transseksualne mogą mieć tendencję do przejaskrawiania sytuacji, z którymi się stykają. Równocześnie z rozpoczęciem kampanii „Dyskryminacja transseksualnych pracowników jest niezgodna z prawem” przez Trans-Fuzję, na forum Trans-Fuzji pojawił się wpis barbwire, zatytułowany „Tolerancja w formie” (domniemam, że chodziło o firmę). Wątek jest bardzo ciekawy: barbwire skarży się na czepianie się szefów (o pisanie w godzinach pracy na forum), niesprawiedliwe traktowanie, obcinanie pensji – i przypisuje to faktowi, że ma niezmienione dokumenty, więc przełożeni wiedzą, że barbwire musi się na to wszystko godzić. Odbiór wypowiedzi: jedna transka boi się tego samego, druga – nie wierzy w związek przyczynowo-skutkowy i stwierdza, że choć spotykała się z dyskryminacją, to z powodu swojej transseksualności, a nie dlatego, że nie zmieniła dokumentów. Następnie wypowiedział się pracodawca barbwire i przedstawił sytuację z punktu widzenia firmy i jej pracowników, którzy o korygowaniu płci przez „kolegę” dowiadują się z forum Trans-Fuzji… Polecam lekturę wątku – pouczający.

 

I na zakończenie kamyczek do mojego ogródka: studiuję psychologię, jedną z moich specjalności jest przedsiębiorczość i zarządzanie. Na studiach – w znaczeniu: od wykładowców i prowadzących ćwiczenia – nie dowiedziałem się dosłownie niczego o osobach transpłciowych, ich sytuacji społeczno-prawnej, potrzebach, głównych problemach. To oznacza, że studia mnie, jako psychologa, w najmniejszym nawet stopniu nie przygotowały do pracy z osobami transpłciowymi.

Transseksualizm kojarzony jest z seksuologią oraz psychologią kliniczną, tymczasem – odnosząc się do całego spektrum funkcjonowania osoby w społeczeństwie – dotyczy również psychologii pracy. Osoba transseksualna może mieć kontakt z psychologiem pracującym w dziale HR albo jako doradca zawodowy bądź trener kompetencji potrzebnych na rynku pracy. Jest szczególnie istotne, aby psycholog pracujący w tym obszarze miał świadomość, że w swojej pracy może zetknąć się z osobą transseksualną i nie miał względem niej uprzedzeń, lecz dysponował rzetelną wiedzą i umiejętnością poradzenia sobie w sytuacjach takich, jak na przykład informacja, że zatrudniany właśnie pracownik jest osobą transseksualną albo przygotowanie całego zespołu pracowniczego do tego, że jeden z jego członków jest w trakcie korekty płci. Psychologia pracy ma jednak niewiele wspólnego z psychologią kliniczną, a jeszcze mniej z seksuologią, jest więc bardzo prawdopodobne, że psycholog, przed którym pojawi się takie zadanie, nie będzie do niego w ogóle przygotowany.

Artykuł opublikowany na stronie Trans-Optymista.

Marcin Rzeczkowski

edzamieszczono: 2011.06.29

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.274 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj