Artykuły, teksty, opracowania

Postpłciowa przyszłość - czyli jak phoebe zaszłu w ciążę


Mariusz Szczygieł to doświadczony reporter, więc niewiele ludzkich spraw powinno go bulwersować - a jednak z wyraźnym zdumieniem pokazywał nam niedawno w redakcji czeski magazyn ilustrowany z historią o małżeństwie dwóch mężczyzn, z których jeden jest w ciąży (bo jeszcze do niedawna był kobietą).

Pomyślałem sobie wtedy, że jedyną grupą społeczną przygotowaną na postpłciową przyszłość naszej cywilizacji są miłośnicy science fiction, którzy na sucho ćwiczą różne jej warianty wraz ze swoimi ulubionymi autorami, jak Stanisław Lem czy Jacek Dukaj.

Najpierw: czy taka przyszłość naprawdę nas czeka? Wydaje mi się to znacznie bardziej pewne niż inne prognozy fantastów. Na pewno prędzej się spodziewam pojawienia toalet publicznych dla "innej" płci niż kolonii na Marsie.

Płeć jest dla nas z jednej strony bardzo istotna, ale z drugiej strony nie wszyscy czujemy się do końca komfortowo z tym, co dla nas wybrała biologia i kultura (bo mniej więcej na tym polega odróżnienie płci od genderu).

Oczywiście mało kto lubi mówić o tych problemach otwarcie, więc dajmy sobie teraz nawzajem parę minut na rytualne zapewnienia o tym, jak dobrze nam z biologicznymi i kulturowymi uwarunkowaniami naszej płci - pochwalmy się tym, ile mamy dzieci jako przykładni ojcowie albo ile kochanek jako przykładni kawalerowie. Po przerwie wróćmy do tematu.

A więc: wielu ludzi czuje się źle. Na tyle źle, żeby - nie czekając na to, czy ich problem publiczny ubezpieczyciel uznał za dostatecznie istotny - sami z własnej kieszeni są skłonni wydać odpowiednie sumy na gruntowną przebudowę swojej tożsamości biologicznej. Nazywamy ich transseksualistami.






Niezależnie od tego mamy jeszcze jednak transgenderyzm, czyli ludzi, którzy zostawiają sobie to, co dała im biologia - ale chcą zmienić to, co im dała kultura. Czyli właśnie gender.


Biologia decyduje o tym, czy w procesie poczęcia wystąpimy w roli przyszłego ojca czy przyszłej matki. Ale gender decyduje o tym, czy nosimy marynarkę, czy żakiet, czy lubimy szybkie samochody, czy porcelanowe figurki, czy do kina prędzej pójdziemy na film "Godzilla kontra Hedora", czy na "Łepkowska kontra Grochola".

Odrobinkę doświadczeń transgenderowych ma już tymczasem praktycznie każdy, bo o ile większość ludzi czuje się jakoś tam komfortowo ze swoją płcią biologiczną, to praktycznie każdy ma jakąś odchyłkę od genderowego modelu. Na przykład: z zewnątrz wąsaty chłop na schwał, przykładny mąż i ojciec - ale w samochodzie, kiedy nikt go nie obserwuje poza czujnym okiem fotoradaru, lubi sobie rzewnie zaszlochać do piosenek Barbry Streisand. Choć to takie niemęskie!

Istnieje więc zapotrzebowanie na to, żeby swój gender (a może i swoją biologię) można było troszeczkę przemodelować. Możliwości w tej kwestii są coraz większe, a więc: szykujmy się na postpłciową i transgenderową przyszłość.

Fandom science fiction to jedyna grupa, która już się na nią szykuje. Stanisław Lem już pół wieku temu eksperymentował z cywilizacjami, których płciowość jest odmienna od naszej. Opisał np. cywilizację, która zna pięć płci (Dada, Mama, Gaga, Fafa i Haha). Zamiast naszego "trójkąta małżeńskiego" u nich produkuje się wyciskacze łez na temat "dramatu czwórni", czyli o kochającej się rodzinie, której zabrakło piątego do kompletu.

Przekonującą wizję stworzył Jacek Dukaj w powieści "Perfekcyjna niedoskonałość". Dzieje się w cywilizacji postludzkiej, w której większość obywateli porzuciła ludzkie ciała razem z wszystkimi ich ograniczeniami i cieszy się nieśmiertelnością i przymiotami - z ludzkiego punktu widzenia - boskiej wszechmocy jako tzw. phoebe (post human being). Bardzo nieliczni ludzie woleli zostać stahsami (standard homo sapiens), bo wszystkie minusy ludzkiego ciała nie były im w stanie przesłonić plusów. Dukaj musiał więc rozważyć kwestię genderu istot phoebe. Nie są ani męskie, ani żeńskie - ale nie są też nijakie. Są ponad to. Dukaj wymyślił więc gramatykę postpłciową, która wygląda mniej więcej tak: mężczyzna powiedział, kobieta powiedziała, dziecko powiedziało. Phoebe powiedziału.

Dukajowska gramatyka powoli wchodzi do polskiego internetowego żargonu. Powiedzmy chcesz zacytować internautę, a znasz go tylko z nicka, którzy brzmi na przykład Bzyxyx. To może być równie dobrze mężczyzna jak kobieta.

Czy napiszesz "Bzyxyx, napisałaś...", czy "Bzyxyx napisał...", ryzykujesz genderową gafę. Użycie rodzaju nijakiego gafę z kolei gwarantuje. Można więc odpowiedzieć tak, jak odpowiadałoby się phoebe'u, stosując gramatykę Dukaja: "napisału" albo "napisałuś".

Gdyby Szczygieł znał Dukaja, nie bulwersowałoby go zdjęcie brodatego mężczyzny w ciąży. Wzruszyłby ramionami i powiedział: "zaszłu w ciążę, nawet phoebe'u się może zdarzyć".


Wojciech Orliński


Źródło: Duży Format   http://wyborcza.pl

edzamieszczono: 2011.01.09

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3941 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj