Artykuły, teksty, opracowania

Pozytywny wizerunek transwestyty, a transy w lateksowych sukienkach


Chcemy tworzyć pozytywny wizerunek transwestyty. Zastanawiamy się, jaki ten transwestyta ma być, jak ma wyglądać, jak ma się zachowywać, co powiedzieć może, a czego mu nie wypada, jakie ma prezentować poglądy polityczne i stosunek do innych ludzi, do ludzi zwykłych i różnych odmieńców, aby był przez ogół tolerowany. Właśnie – tolerowany – bo o akceptacji, to się nikomu nie śni. No i jaki ten trans może być? Na co mu pozwolimy? Sukienki publicznie nosić może? Czy tylko w czterech ścianach, gdzie nie kłuje nikogo w oczy? Garsonki czy lateks? Peruki krzykliwe czy „naturalne”? Kto może orzec, jaki powinien być transwestyta? Ksiądz? Prezydent? Polski Związek Transów?

odsłona pierwsza - dłuższa




Oczywiście najlepiej by było, gdyby transwestyta był mądry, dobry i do tego piękny. Żeby był dobrym, empatycznym człowiekiem, który przejmuje się losem swojego kraju, prawami człowieka, głodem w Afryce – tak, ale czy nawet gdyby spełniał te warunki, miałby prawo kalać swoim wyglądem przestrzeń publiczną? Pokazywać się w sklepach i na dworcach kolejowych w czerwonych szpilkach? Albo chociaż w balerinkach na niziutkim obcasiku? Albo z pomalowanymi paznokciami? Jak bardzo dobrym i przydatnym musiałby być człowiekiem oraz jak bardzo „nie narzucać” się nikomu ze swoim transwestytyzmem, żeby dostąpić zaszczytu nazywania go człowiekiem, a nie tylko transwestytą? A pewnie i wtedy mógłby często usłyszeć: „Tak, człowiek z niego dobry, kolega fajny i pomógł mi ostatnio przy przeprowadzce, ale dlaczego on się tak ubiera? Niech się przy mnie tak nie ubiera!”

Tworzenie pozytywnego wizerunku transwestyty, to jak tworzenie pozytywnego wizerunku człowieka jako takiego. Jak wiemy, ludzie zabijają, rabują, gwałcą, piją, biją i kłamią. I jak tu tak różnym istotom tworzyć jeden spójny wizerunek? Zawsze kogoś wykluczymy, zawsze coś uprościmy, zawsze coś zostanie przemilczane.

Zawęźmy więc tworzenie „pozytywnego wizerunku transwestyty” do powiedzenia, że transwestytyzm polega na czasowej identyfikacji z płcią przeciwną oraz na przebierankach. Transwestyta to ten, który się przebiera za osobę płci przeciwnej. Kropka. Transwestytów nie cechuje głęboka empatia, feminizm, mistycyzm ani szczególne zdolności do układania wierszy. Nie cechują ich także krwiożercze skłonności, masochizm, sadyzm, chęć zabijania ani „chęć uwodzenia drugiej płci w przebraniu”. Te rzeczy, tak samo jak i „inne orientacje seksualne” nie mają bezpośredniego związku z transwestytyzmem. Transwestyta, tak jak kowal albo profesor uniwersytetu, może być hetero-, homo- albo biseksualny. Transwestyta, tak jak każdy inny człowiek, może być tolerancyjny, bądź nietolerancyjny, może swoją żonę kochać lub zdradzać, może być wspaniałym, jak i też przeciętnym człowiekiem. Nawet może być szują. Nie jest to jednak powodem, żeby nie tolerować go jako transwestyty.

Transwestyci są różni. Jedni zadowolą się nikłą tolerancją, inni woleliby taką prawdziwą. Jedni siedzą w szafie, drudzy się ujawniają. Jedni ubierają się jak „przyzwoite kobiety”, inni jak „kobiety upadłe”. A czasem trudno znaleźć granicę między jednym a drugim. Kilka osób wie o czyimś transwestytyzmie, przed innymi jest on ukrywany bądź zaprzeczany, czasem ma się ochotę wyglądać jak sekretarka, a kilka godzin później, jak sekretarka po pracy.
To nie prawda, że transwestyci w lateksie psują wizerunek porządnym, prawym i sprawiedliwym transwestytom, którzy się lateksem brzydzą. To ludzie nie tolerują facetów w sukienkach. Wszystko jedno czy to suknia od Versace, czy garsonka po mamie czy też skóra z sex shopu – każda inna odzież może się stać powodem do ataku. Więc dlaczego my to mamy różnicować? Uszanujmy czyjąś wolę – chce wyglądać jak kurwa – niech wygląda. Nie ma co się ograniczać do akceptowania „zwyczajnych kobiet” lub transwestyty jako wiernej repliki kobiety biologicznej, dlaczego nie potrafimy tolerować i niezwyklych kobiet? Brzydkich, wysokich, grubych, chudych, wulgarnie ubranych i beznadziejnie wymalowanych? Dlaczego chcemy dbać o czyjąś moralność i przyzwoitość? Lateks się komuś z seksem kojarzy? A może chodzi o zazdrość? Albo dorabianie sobie twarzy czyimś kosztem?

Geje już nie udają, że są „normalni”, lesbijki dają sobie prawo do bycia kobiecymi, męskimi, nijakimi. Dlaczego i my mamy udawać, że transwestyci to zwykli mężczyźni, czy zwykłe kobiety? Nie są zwykli, są w jakiś sposób inni, bo się przebierają. Mają różne potrzeby a ich zaspokajanie nie robi nikomu krzywdy. Nie wpędzajmy ludzi w poczucie winy.

Nie ma co walczyć o wolność dla trans, jeśli przyjmiemy założenie, że walczymy tylko dla tych „dobrych”, a zdziry niech sobie same radzą. Nie będziemy ustalać trans-mundruka: spódniczka 10 cm za kolano, pończochy 40 den i peruka z naturalnego włosia.

odsłona druga - krótsza


Transwestyci w lateksowych sukienkach są problemem


- słyszę często - bo psują wizerunek porządnym transwestytom. Tak jak przegięci geje psują wizerunek "normalnym gejom", a butchowate lesby "normalnym lesbijkom". I w ten oto sposób - transwestyci - grupa mała i dyskryminowana - dzieli się coraz bardziej i narzuca dyktat normalności lateksowym transwestytom, chociaż sama chce się wyrwać spod dyktatu "normalnych".

Ludziom często się wydaje, że ci dziwacy z LGBT - ponieważ sami doświadczają dyskryminacji, są jakoś bardziej empatyczni i więcej potrafią zrozumieć. Ale nie łudźmy się - oni wychowali się w tym samym kraju, co my, w tej samej kulturze, która za inność i nonkonformizm zawsze przyznawała punkty ujemne. Dlatego i odmieńcy chcą wtopić się w tłum i nie narażać na ataki. Już nawet mogą jakąś część tej swojej inności poświęcić, w imię kompromisów, asymilacji... I właśnie z tego powodu próbują dociągnąć do normy - co z góry skazane jest na niepowodzenie. Ponieważ u nas żaden gej ani transwestyta - choćby byli nie wiem jak normalni - nigdy za normalnych nie będą uznani. Choćby byli nie wiadomo jak wspaniałymi ludźmi - zawsze będzie jakieś "ale". Dla transwestyty tym "ale" będzie sukienka. I nie ważne, czy będzie ona bawełniana i zgrzebna, czy też lateksowa i krzykliwa - temu, kto podniesie rękę będzie to zupełnie obojętne. U nas nie akceptuje się facetów w sukienkach. Wszystko jedno jakich.


Dlatego proponuję - nie bawmy się w żadne klasyfikacje, w żadne oddzielanie panien roztropnych od zdzir lateksowych, bo ani długość sukienki, ani wysokość obcasa nie są miernikiem czyjejś "moralności". Nie doprowadzajmy do sytuacji kuriozalnych, kiedy będziemy ustalać długość spódnicy i grubość pończoch przyzwoitego transwestyty, że pięć centymetrów przed kolano i 40 den... I pomyślmy o takim siedemnastoletnim transie, który jak nic marzy o 17-centymetrowych koturnach i lateksowej kiecce, ale kiedy już spotka "swoich", to od nich usłyszy "chłopcze, wszystko pięknie, ładnie, ale lateksów do nas nie przyjmujemy. U nas tylko miejsce dla porządnych trans".


Voca

edzamieszczono: 2007.06.17

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3879 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj