Artykuły, teksty, opracowania

Transseksualne dzieci


Położyła się obok mnie na łóżku i powiedziała: - Chcę być dziewczynką. Nie jestem chłopcem. To nie moje ciało. Wszystko jest nie tak.

To było nasze pierwsze dziecko – wspomina Sarah (imię zmienione), matka dwójki dzieci z południa Anglii. - Jednak od trzeciego roku jego życia wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Była introwertyczką i samotniczką. Kiedy zaczęła chodzić do szkoły, wróciła do domu i powiedziała, że jest dziwakiem. Wydało się nam to dziwnym określeniem jak na czterolatka. Była smutną małą osóbką.

Córka Sarah urodziła się i została wychowana jako chłopiec. Obecnie ma 19 lat i jest znacznie szczęśliwsza w ciele kobiety, po operacji zmiany płci. Rodzinie zajęło dwa lata przyzwyczajenie się do zwracania się do niej per „ona”. Jej matka mówi, że córka wspomina dzieciństwo jako psychiczną torturę, szczególnie w okresie dojrzewania.

- Patrząc wstecz, pamiętam, że nigdy nie mogliśmy znaleźć w domu żadnej taśmy klejącej. A to dlatego, że codziennie przyklejała sobie genitalia. Potem powiedziała nam, że myślała, że w ten sposób odpadnie jej penis i zaczną rosnąć piersi. Myślała, że zwariuje, bo była przeświadczona, że jest dziewczynką.

Pewnego dnia, kiedy jej córka miała 14 lat, Sarah weszła do jej sypialni. - Stała przed lustrem z zakrytymi genitaliami. Strasznie się zawstydziła. A ja powiedziałam: „Nie wiem, co się tutaj dzieje, ale jeśli chcesz, możesz ze mną o tym porozmawiać.” Jakieś 10 minut później przyszła, położyła się obok mnie na łóżku i powiedziała: - Chcę być dziewczynką. Nie jestem chłopcem. To nie moje ciało. Wszystko jest nie tak.

Dla Sarah było to więcej niż szokiem. - Oglądałam programy o transseksualistach, bardzo interesują mnie ludzie, w mojej naturze leży zainteresowanie pewnymi rzeczami…ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że przytrafi się to właśnie mnie.

Sarah szukała pomocy u lekarza pierwszego kontaktu, który się roześmiał. W końcu jej córka została skierowana do jednej z londyńskich przychodni, która zajmuje się dziećmi i nastolatkami z zaburzeniami identyfikacji płciowej. Jednak uzyskanie leczenia z funduszu zdrowia dla córki w okolicach 15. roku życia trwało długo i było trudne. W tym czasie doszło do kilku prób samobójczych i rodzina dała dom pod zastaw, by opłacić prywatnie leczenie hormonalne. Kiedy córka Sarah skończyła 18 lat, rodzina zapłaciła za jej operację za granicą.

Trudna sytuacja dzieci z zaburzeniami identyfikacji płci trafiła w tym roku na pierwsze strony gazet. W lutym prowadzono śledztwo w sprawie samobójczej śmierci 10-letniego Camerona McWilliamsa z Doncaster. W sądzie okazało się, że chłopiec wcześniej prosił o pozwolenie na robienie makijażu i noszenie dziewczęcej bielizny.

- Oczywiste było, że jest nieszczęśliwy i chce być dziewczynką – opowiada jego matka. - Lubił dziewczęce rzeczy.

W tym samym miesiącu 15-letni Lawrence King, który określał siebie jako „płciowo-niezgodnego” i był ofiarą szkolnych prześladowań, został zastrzelony w laboratorium przez innego ucznia.

Na świecie istnieje wiele kontrowersji co do leczenia, jakie można stosować u dzieci w takiej sytuacji. W maju dr Norman Spack, wiodący amerykański specjalista w dziedzinie „płciowo-zdezorientowanych” dzieci i pediatra endokrynolog w Szpitalu Dziecięcym w Bostonie, powiedział w radiu, że ma przynajmniej 10 transseksualnych pacjentów pediatrycznych, którzy otrzymują leczenie blokujące hormony odpowiedzialne za dojrzewanie. Uważa on, że leczenie daje dzieciom czas, by podjąć decyzję o ewentualnej operacji zmiany płci. (…)

Problemy dotyczące płci mogą wystąpić już w wieku czterech lat. (…) - Zwykle problemy stają się bardziej oczywiste, kiedy dzieci idą do szkoły – tłumaczy Simona Giordano, starszy wykładowca etyki i psychiatrii na Uniwersytecie Manchester, która prowadzi międzynarodowe badanie nad identyfikacją płci u dzieci. (…)

Nie każde dziecko, u którego rozpoznaje się zaburzenie identyfikacji płci, poddaje się operacji. Ostatecznie decyduje się na nią jedna czwarta z nich. Inne dzieci mogą doświadczać dyskomfortu związanego z płcią z powodu traumatycznych przeżyć. (…)

Linda (imię zmienione) jest matką dziecka z zaburzeniami identyfikacji płci. Pomaga prowadzić założoną w 1994 roku organizację Mermaids, która pozostaje jedyną brytyjską grupą wsparcia dla dzieci z zaburzeniami identyfikacji płci. (...)

Linda dostaje kilka pytań tygodniowo.

- Dzwonią do nas rodzice 5- i 9-latków. Wydaje się, że w tym wieku problem dotyczy w większości chłopców - mówi. - Jest tak prawdopodobnie dlatego, że bardziej akceptowalne jest to, że dziewczynki są chłopczycami. Jeśli mała dziewczynka chce obciąć włosy na krótko i grać w piłkę nożną, to wydaje się to normalne. Jeśli jednak mały chłopiec chce rysować syrenki i ubierać się jak księżniczka, to zaczynają się docinki. W okresie dojrzewania dzieci liczby te się zrównują - pomocy szuka tyle samo dziewcząt, co chłopców. (…)

Według Towarzystwa Badań nad Identyfikacją Płci i Edukacji Społeczeństwa (ang. Gender Identity Research and Education Society - Gires), w Wielkiej Brytanii wciąż zbyt mało wiadomo na temat tego zaburzenia. Terry Reed, członkini Gires i matka transseksualnego dorosłego, uważa, że brytyjscy specjaliści są „transfobami”. (…)Częścią misji Gires jest uświadamianie, że dezorientacja płciowa jest problemem. Reed chciałaby także, żeby ludzie zrozumieli, że nie jest to wybór ludzi transseksualnych.

Obecnie Gires toczy bój, by uczynić leki blokujące hormony odpowiedzialne za dojrzewanie dostępniejszymi dla grupy dzieci, które – jak przekonują członkowie organizacji – w sposób oczywisty ich potrzebują. Obecnie leki te są przepisywane w Wielkiej Brytanii najwcześniej w wieku 16 lat. Dr Giordano uważa, że „brytyjskie stanowisko co do leków zatrzymujących dojrzewanie jest całkowicie nieracjonalne.” (…) Według Giordano, leki te są bezpieczne.

- To tymczasowa, odwracalna interwencja. Jeśli dziecko zmieni zdanie, można przerwać leczenie. Interwencja jest całkowicie łagodna i nie ma znanych efektów ubocznych – zapewnia.

Rodzice, którzy chcą leczenia blokującego dojrzewanie podkreślają, że życie ich dzieci będzie zagrożone, jeśli go nie otrzymają. Część z nich szuka pomocy za granicą. (…)

- Kiedy transseksualne dziecko zaczyna dojrzewać i nabiera drugorzędowych cech płciowych, operacja zmiany płci staje się bardziej skomplikowana. Wyzwaniem jest ustalenie, które dzieci potrzebują leczenia, ale są przypadki, w których nie ma wątpliwości, że zaburzenie jest silne i trwałe – tłumaczy Giordano.

W środowisku medycznym istnieją jednak obawy, że jest za mało informacji na temat wpływu leczenia blokującego dojrzewanie na masę kostną i mózg.

- Pytanie brzmi: „Co się dzieje, kiedy blokujemy hormony płciowe organizmu tak, że mózg nie spodziewa się dojrzewania” – mówi.

Trwa także zagorzała debata nad pochodzeniem zaburzeń identyfikacji płci. Jest zrozumiałe, że wielu rodziców transseksualnych dzieci oraz dużo transseksualnych osób jest przekonanych, że są one wrodzone. Niektóre badania zajmują się jednak potencjalnymi biologicznymi podstawami zaburzenia. Wielu naukowców pozostaje jednak nieprzekonanych do takiego stanowiska.

- Są pewne dowody na różnice w budowie mózgu – mówi dr Polly Carmichael, psychiatra z Croydon. - To bardzo interesujące odkrycie, ale nie jest wystarczająco mocne, by stwierdzić z całą pewnością, że jest to jedyny powód i zaburzenie jest wrodzone. Najpewniej geneza jest wieloczynnikowa. (…)

Sarah wierzy, że każdy kto by zobaczył, jak nastolatek przechodzi przez ten proces chciałby, aby dziecko otrzymało możliwie szybkie leczenie. Jej córce odmówiono leków, dopóki nie skończyła 16 lat, a do tego czasu pojawiło się już u niej jabłko Adama, niski głos i zarost na twarzy. (…) Przyjaciele rodziny nadal zapominają, co się stało i pytają: „Jak tam twoi chłopcy?”.

- Potrzeba bardzo dużo czasu, by się z tym pogodzić. My potrzebowaliśmy na to dwóch lat. Nikt tego nie wybierał. Było bardzo trudno. Zapytałam mojej córki, czy gdyby jej zaburzenie było rozpoznane w 1989 roku, kiedy byłam w ciąży i byłaby możliwość jej przerwania, to czy chciałaby, żebym to zrobiła? Odpowiedziała, że tak. I zgadzam się z nią. Gdybym wiedziała, że tyle ją to będzie kosztować, to zdecydowałabym się. Tak straszne było wszystko, przez co przechodziliśmy – opowiada.

Ostatecznie jej córka poddała się leczeniu i czuje się dobrze – ciągle jednak stara się poradzić sobie z wydarzeniami z ostatnich sześciu lat.

- Ciągle jest młoda i wszystko jest dla niej nowe. Nienawidzi określenia „transseksualista”. Jest po prostu dziewczyną, która - tak się złożyło - musiała się poddać operacji, by uporządkować swoje sprawy intymne – mówi.

Źródło: http://dziecko.onet.pl/13676,0,0,transseksualne_dzieci,1,artykul.html
edzamieszczono: 2009.01.01

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.302 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj