Artykuły, teksty, opracowania

Wywiad z Danielą Sea


Być może nie znacie jej nazwiska, być może absolutnie nie kojarzycie, dlaczego jako cispłciowa kobieta jest ciekawą postacią dla środowiska transpłciowego, również w Polsce. A teraz przypomnijcie sobie serial The L Word...

Daniela Sea to odwtórczyni roli Maksa w najsłynniejszym na świecie serialu opowiadającym o (nie)codzienności lesbijek żyjących w Los Angeles. Jako transmężczyzna dokonujący coming outu w tym właśnie środowisku Max spotyka się z różnorodnymi i często sprzecznymi reakcjami osób mu najbliższych, przyjaciół i znajomych.

Wprowadzenie wątku transpłciowego do serialu The L Word (Słowo na L) spotkało się zarówno z aprobatą, jak i krytyką. Z jednej strony twórcom gratulowano podjęcia się tak trudnego wątku, jakim jest transpłciowy coming out w środowisku lesbijsko-gejowskim, z drugiej zaś zwracano uwagę na stereotypizację Maksa jako transmężczyzny oraz usiłowania ukazania nadmiaru wręcz problemów z jakimi mogą spotkać się osoby transpłciowe.

Biorąc pod uwagę powyższe, tym bardziej zachęcamy Was do lektury wywiadu przeprowadzonego podczas festiwalu L-Beach w Niemczech przez Pamelę Wells - feministkę i aktywistkę działającą w Koalicji KARAT oraz pomagającą także naszej fundacji. 


Pamela Wells: Powiedziałaś, że God-Des & She nagrały swój pierwszy album u ciebie w domu?

Daniela Sea: Tak, to prawda. Ja i moja dziewczyna mieszkałyśmy z moim współlokatorem Waynem. On jest technikiem, więc wybudował w naszym mieszkaniu studio. To było jak pokój w pokoju, naprawdę. Nie wiem, jaką miało powierzchnię. Znajdowało się od strony zachodniej. Mogliśmy grać o dowolnej godzinie. Miało analogowy system nagrywania.

PW: Fajnie. Mam kilka pytań do ciebie. Pierwsze brzmi: czy muzyka może zmienić świat?

DS: Trudno mi na to odpowiedzieć, ponieważ sądzę, że to muzyka stworzyła świat. Myślę, wierzę w ten pomysł, że bogowie śpiewają, i że to nadało treści formę. Jednak w kontekście ludzi śpiewających piosenki o tym, jakiego chcą świata, lub jak ten świat postrzegamy, to zawsze było ważne dla kultury, żeby mieć część języka dyskusji. Od bardów średniowiecznych, śpiewających o sytuacji politycznej, aż do czasów współczesnych. Jeśli o mnie chodzi, to kocham każdą muzykę, która ma jakiś sens, jest w pewien sposób autentyczna, a nie tylko jest pewnego rodzaju reklamą systemu rynku kapitalistycznego.

PW: Myślałam o ujawniających się muzykach LGBT i neutralnych płciowo tekstach piosenek o miłości. Niedawno rozmawiałam z BETTY na temat jednej z ich piosenek z niedawno wydanego albumu Bright & Dark. Elizabeth powiedziała, że tworzenie postaci Maxa, tego, którego grałaś w L Word, dało jej inspirację do innego spojrzenia utwór Jesus. To piosenka, którą napisała dawno, ale przemyślała ją ponownie i zmieniła, myśląc o Maksie.
Ponieważ stworzono już mnóstwo muzyki, która wspiera heteronormatywny, kapitalistyczny świat. A w Polsce, no dobrze, może wszędzie na świecie, padają argumenty, czy aby na pewno ludzie powinni się ujawniać. Niełatwo jest być ujawnionym w Polsce. Są wśród nas kobiety mające 86 lat, które nareszcie wychodzą z szafy, może dlatego, że zbliżają się do śmierci i wreszcie czują, że nie ma w tym nic złego. Mimo to niezależnie czy pracujesz w muzyce, czy w wydawnictwie, czy przy ladzie w markecie, toczy się wiele dyskusji na temat tego, czy to twoja odpowiedzialność, żeby się ujawnić i wyjść przed szereg. I zastanawiało mnie, co o tym wszystkim sądzisz, w związku z muzyką?

DS: To ciekawe, ponieważ uważam, że potrafimy być zmiennokształtni. Uważam, że to ważne, żeby ludzie robili to, czego potrzebują, aby odpowiedzieć na wezwanie tego, czym pisane im być. Dlatego, z pewnej przyczyny, możesz dosięgnąć wielu serc i dzielić się muzyką, co samo w sobie może wiele znaczyć, ale nie widzisz siebie jako osoby ujawnionej... Ciężko mi osądzać, czy ktoś powinien wyjść z szafy, czy nie. Szczególnie w innych państwach, ale też w Stanach. Przy czym, w moim przypadku, zawsze byłam ujawniona, dlatego nie wiem tak naprawdę, jak to wygląda inaczej. Wydaje mi się, że ciężko jest tkwić w szafie. Dlatego, z przyczyn osobistych, w końcu zawsze zwycięży prawda. Oraz, do pewnego stopnia, każdy już wie, tak mi się zdaje. W pewien sposób wyczuwamy, kiedy ktoś nie jest do końca szczery. Ale z drugiej strony, jeśli żyjesz gdzieś, gdzie nie jest to legalne... Są różne sposoby bycia ujawnionym. Dlatego nie wiem, co jest słuszne dla innych osób. W moim przypadku czuję się szczęśliwa, że nie muszę się ukrywać, przy wszystkich trudnościach i homofobii, z którą się spotkałam, w tym w Polsce. Zostałam pobita za trzymanie mojej dziewczyny za rękę.

PW: Kiedy przebywałaś w Polsce?

DS: Spędziłam tu sporo czasu od roku 1995 do 1999 lub 2000. Od tego czasu czasem też to miejsce odwiedzam. Więc... Ale zdarzyło mi się to również w samym środku San Francisco. To się zdarza wszędzie. Mimo to uważam, że dobrze jest wyjść z szafy.

PW: Jednak muzyka to miejsce, w którym możesz być nieco bardziej abstrakcyjna, gdzie możesz ubrać swoje przesłanie w dowolną formę, która dla ciebie ma sens. I możesz to zrobić w sposób tak pośredni lub bezpośredni, tak abstrakcyjny lub jawny, jak tylko sobie życzysz. Osobiście nie uważam, żeby ktokolwiek był do czegokolwiek zmuszony. Ale na innych poziomach, kiedy myślimy o środowisku, czujemy, że jest to oczywiste, że jesteśmy jakoś odpowiedzialni. Wiem, że jest to trudne niezależnie od tego, czy jesteś w San Francisco, czy w Warszawie, by myśleć o swojej odpowiedzialności, kiedy masz głos, szczególnie jako muzyk, który dosłownie ma uszy społeczeństwa.

DS: O co chcesz mnie zapytać w tej kwestii?

PW: Jestem ciekawa, czemu uważasz, że tego typu festiwale są ważne?

DS: Tak tylko wspomnę, że w kwestii muzyki mam awersję wobec wszelkiej agendy politycznej, która miałaby wyznaczać, co artystom wolno, a co nie. Uważam, że graniczy to z wieloma złymi rzeczami, które wydarzyły się na świecie. Dlatego, jak zdarza się coś takiego jak Michigan Women’s Music Festival w USA, to pojawia się wiele kontrowersji na temat włączania osób transpłciowych, co jest trudną koncepcją dla obu stron. To jest trudne. I każda strona ma swoje racje. Ale sama idea, że chcesz wyznaczyć grupie artystów, by stanąć na scenie i że musisz to powiedzieć, by pokazać, że zgadasz się z naszą propagandą czy stylem bycia... Mam awersję do sytuacji, kiedy ktoś mówi komuś co ma robić, mówiąc politycznie. Jednak, biorąc to pod uwagę, sądzę, że fajnie jest słyszeć piosenkę, która jest płciowo określona, w sensie, że kobieta śpiewa o kobiecie lub mężczyzna o mężczyźnie. Wtedy zdarza się dla mnie coś szczególnego. Podoba mi się nawet ta piosenka Cyndi Lauper, która opowiada o kobiecie, ponieważ to Prince ją napisał, a ona nie zmieniła w niej płci. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem i to usłyszałam, to serce mi zaczynało mi bić bardzo szybko. Uważam, że to dobra rzecz, nie ważne, czy jesteś hetero czy homo czy jeszcze kimś innym, po prostu mieszaj.

PW: A co z takimi festiwalami? Dla mnie to są fajne, dodające sił doświadczenia.

DS: Uważam, że są naprawdę ważne. Dodają mi sił na wiele sposobów, a bardzo różne społeczności wspierają moje artystyczne i duchowe ja. Dlatego w tym świecie czuję się jak w domu, zdecydowanie. Ale przyjeżdżając tu zdałam sobie sprawę, że minęło parę lat, od kiedy byłam na festiwalu, na festiwalu muzyki kobiet, i że nie wiem, jakie są zasady i jak jest on zorganizowany, ale wiem, że kobiety są na scenie i grają po mistrzowsku. Wczoraj w nocy widziałam część z najlepszych koncertów, jakie widziałam w życiu. Nie tak często wychodzę oglądać muzykę. Nie wychodzę co noc. Ale przybywam na festiwal taki, jak ten, oglądam kobiety pełne siły oraz jak jest to zorganizowane, a zorganizowane jest w sposób wyjątkowy. Czuję, że ktoś się mną zajął, w kwestii jedzenia i komfortu. W ten sposób robią to kobiety. A moja definicja kobiety jest naprawdę szeroka. Ale to był naprawdę wyjątkowy festiwal.

PW: Schodząc nieco z tematu, jestem po części zaangażowana w fundację Trans-Fuzja, która jest jedyną w Polsce organizacją dla osób transpłciowych, ale nie wiem, czy o niej wiesz, ponieważ zaczęła istnieć później, niż kiedy tu mieszkałaś.

DS: Nie, nie wiedziałam o tym.

PW: Praca, która wykonałaś, tak wspaniale grając Maksa, dała społeczności osób transpłciowych ogromnie wiele dla jej akceptacji, widoczności, realizmu i złożoności. Moim pewnego rodzaju marzeniem jest zorganizowanie rozmowy przez Skype między tobą, Anią Grodzką i kilkoma innymi osobami. To byłoby wyjątkowe.

DS: Tak, tak.

PW: Pomogłam im w zdobyciu ich pierwszego grantu od Mama Cash, które ma siedzibę w Holandii.

DS: To świetnie.

PW: Obecnie Polska jest jedynym krajem na świecie z transpłciową parlamentarzystką, trzecim w historii. Pierwsza była Nowa Zelandia, drugie były Włochy, ale te osoby nie miały drugiej kadencji. A teraz Ania Grodzka. Jest duża, piękna, czarująca...

DS: Ona jest m/k?

PW: Tak, to transkobieta.

DS: Czy wszyscy wiedzą? Czy ona się ujawniła?

PW: Tak, ona nie umiałaby się ukrywać. Co więcej, powstał film, który chciałabym ci jakoś wysłać. Sądzę, że ma angielskie napisy. To historia tranzycji Ani. Została nakręcona przez HBO. Jest wspaniała.

DS: I ludzie ją popierają?

PW: Tak, chociaż jest jej również ciężko. Została wybrana w Krakowie, który jest bardzo konserwatywnym miastem.

DS: O, byłam tam na Festiwalu Tolerancji.

PW: Byłoby świetnie, gdyby udało się ciebie skontaktować z Anią i Lalką Podobińską, która jest obecnie prezeską Trans-Fuzji. Dlatego, że pracuję z KARAT, które jest siecią organizacji feministycznych w Europie Wschodniej i Środkowej oraz w Azji Środkowej, a Trans-Fuzja jest naszym najnowszym członkiem. Naprawdę zamierzamy włączyć osoby transpłciowe do ruchu feministycznego.

DS: Świetnie, to naprawdę mnie cieszy.

PW: I skoro interesuje cię Polska – nawet mówisz po polsku! Byłoby wspaniale, żeby udało się umówić taką rozmowę.

DS: Na pewno, byłoby wspaniale.

PW: Okej, teraz moje ostatnie pytania, ponieważ jestem pewna, że masz przed sobą jakieś imprezy.

DS: Wybieram się na przejażdżkę rowerową.

PW: Tak, pogoda jest piękna, to grzech nie wychodzić na zewnątrz... Więc, podobno w L Word byłaś w Dinah Shore. Czy byłaś tam w prawdziwym życiu?

DS: Nie, nigdy tam nie byłam. I też nie wydaje mi się, żeby moja postać z L Word tam była.

PW: Okej, przynajmniej w Polsce jest stereotyp tego, jak lesbijki imprezują i jak geje imprezują. Kiedy mój redaktor, który jest mężczyzną, rozmawiał ze mną o tym artykule, powiedział „świetnie, zrób zdjęcia“. I jest ten stereotyp gejów będących dzikimi bestiami imprezowymi. I stereotypowej lesbijki, która zostaje w domu z kotem. I zastanawiało mnie czy, biorąc pod uwagę twoje prywatne doświadczenie bycia na scenie muzycznej i aktorskiej, mogłabyś to potwierdzić lub temu zaprzeczyć.

DS: Cóż, w stereotypach zawsze jest coś, czemu warto się przyjrzeć. Co oznacza bycie na imprezie? Co oznacza zostanie w domu z kotem? Z tego, co wiem, od lesbijek starszych ode mnie, były one zajęte podczas kryzysu AIDS zakładaniem hospicjów i zajmowaniem się swoimi umierającymi braćmi. Albo były zajęte działaniem na rzecz sprawiedliwości społecznej. To była wielka sprawa. A wielu mężczyzn, których znałam, to jeśli byli, no wiesz... Kiedy ja się ujawniłam, to było to zanim pewne rzeczy zostały ustanowione dla osób z HIV... Było również wielu aktywistów, ale było też mnóstwo imprez. Wiem, że jest smutna strona tego stereotypu, która mówi, że jesteśmy strasznie nudne, że wracamy do domu i spędzamy czas z kotem. Ale jest też ta strona, która mówi, że właściwie robimy świetne rzeczy, a chłopcy... po prostu są inni w pewnych kwestiach. Kiedy jesteś w Michigan, widzisz różne typy kobiet, dobrze bawiących się na różne sposoby. Jest Twilight Zone, gdzie dzieją się te rzeczy SM. Jest Party Zone. Jest The Clean & Sober Zone. Jest Les Res, dla rdzennych Amerykanek, gdzie dziewczyny robią swoje. Sądzę, że kobiety bawią się na różne sposoby.


Tekst: Pamela Wells, Tłumaczenie: Martyna Łysakiewicz

edzamieszczono: 2013.05.13

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2859 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj