Publicysta Paweł Pasionek próbuje zmierzyć się z szokującym zjawiskiem tzw. "gender revolution". Tekst opatrzony komentarzem. Tekst wspomnianego autora znajduje się na stronie: naszdziennik.pl/index.php?dat=2008...Komentarz:Szczerze powiedziawszy, z tego typu manipulującymi artykułami trudno polemizować, ponieważ tekst argumentuje swoje „racje” na kilku poziomach, nierzadko zupełnie nieadekwatnych do sytuacji. Widać to już w pierwszym akapicie, gdzie autor czuł najwyraźniej wewnętrzną potrzebę podkreślenia, że Axel Springer jest koncernem niemieckim (nie uważam tego za przypadek – prezydent Kaczyński też swego czasu podkreślał konieczność zwracania uwagi na „narodowość mediów”, które rzekomo z powodu pochodzenia właściciela bywają nieobiektywne, a nawet negatywnie nastawione do „polskości” jako takiej).
Ponadto pan Pasionek używa określeń niemających nic wspólnego z prawdą w rodzaju „lobby homoseksualne”, „promocja homoseksualizmu” (przypominam, że orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej nie można promować) oraz – całkiem zmyślnie – stosuje cudzysłowy dla określenia przyjmowanych już w tej chwili na zachodzie terminów ślub, ceremonia itd.
Kolejną sprawą jest stwierdzenie – dość powszechne i równie nieprawdziwe – że każda lesbijka jest jedynie kobietą, która w przeszłości miała złe doświadczenia z mężczyznami, w związku z czym wystarczy „fachowa pomoc”.
Warto zwrócić jeszcze uwagę na wypowiedź: „pary homoseksualne (..) nie wnoszą żadnego wkładu w rozwój państwa”. Bzdura, pozwolę sobie napisać. Bzdura. Jeśli pary homoseksualne płacą podatki (w dodatku osobno, ponieważ nie ma możliwości rozliczać się wspólnie), zarabiają na PKB i pomagają polskiej gospodarce się rozwijać, wnoszą w rozwój społeczeństwa więcej niż – proszę wybaczyć – przeciętny czytelnik „Naszego Dziennika” dawno pobierający od ZUS-u emeryturę.
I na koniec sprawa dotycząca naszej organizacji jako takiej. Paweł Pasionek uparcie twierdzi, że to „gejowskie lobby” jest odpowiedzialne za wprowadzanie tzw. „gender rewolucji” w Polsce. Nie, proszę Pana, to nie żadne lobby, to świat się zmienia. A po prawdzie – Trans-Fuzja ma w tym spory udział. A my nie stanowimy żadnego „homolobby”, chyba że homo oznacza w tym przypadku człowieka. Bo bez względu na orientacje czy płeć, wszyscy jesteśmy ludźmi i należy się nam szacunek. Świecki.
Latarnik