Ryszard Czarnecki odwiedził Senat RP, gdzie był świadkiem rozmowy dwóch senatorów na temat parytetów, ale odnoszących się do... transwestytów. - "Co z transwestytami? Przecież transwestyci też powinni mieć parytet! Na przykład 2, 3 transwestytów w Senacie! Nie można krzywdzić transwestytów!". Itd., itp. Śmiechu było co niemiara - przytacza rozmowę Czarnecki.
Autorami rozmowy był senator Krzysztof Piesiewicz i drugi, nieznany Ryszardowi Czarneckiemu. Europoseł PiS, że trwała "dowcipna wymiana zdań na kwestie parytetów męsko-damskich w wyborach parlamentarnych", poruszona o wspomniany wątek transwestytów.
- Cały ten dialog pokazuje, jak daleko można posunąć się w hasełkach równościowych - a nie daj Boże w praktyce. Co prawda Camera dei Deputati - czyli włoski "Sejm" miał w zeszłej kadencji jednego transwestytę, ale nie wynikało to, Boże uchowaj, z parytetów w tych obszarach seksualnych, ale po prostu jedna z partii lewicowych takiego kogoś wystawiła na miejscu "biorącym". Ot i cała tajemnica - pisze Czarnecki.
http://wiadomosci.onet.pl/2019997,11,item.html