Felietony

Florencki kapłan błogosławi związek transseksualistki - watykańscy prawnicy kanoniczni protestują


W niedzielę 23 listopada Don Alessandro Santoro pobłogosławił związek Sandra Alvino i Fortunato Talotta. Liczącego 25 lat cywilnego małżeństwa, które od dawna zabiegało o sakralizację. Wywołało to prostest dziekana wydziału prawa kanonicznego na Uniwersytecie Urbaniańskim w Rzymie, ks. Luigi Sabbarese.

Sandra Alvino i Fortunato Talott
Sandra Alvino i Fortunato Talott
Sandra Alvino urodziła się biologicznym mężczyzną. Przeszła jednak operację zmiany płci i od 25 lat żyje w cywilnym małżeństwie z Fortunato Talottą.
[W rzeczywistości chodzi tu z resztą prawdopodobnie o hermafrodytę, a przynajmniej tak ona sama określała się przed operacją: "Sandra Alvino, l'ex transessuale - anzi, ermafrodito come si definiva prima dell'operazione - oggi a tutti gli effetti don".]

Oboje są wierzący i, jak mówią, pragnęli tego sakramentu, by uzyskać pełną jedność ze wspólnotą kościoła. Radość z sukcesu ich wieloletnich zabiegów nie trwała jednak długo bowiem, jak oświadczył ks. Luigi Sabbarese, w rzeczywistości: "mamy tu do czynienia z »usiłowaniem« zawarcia małżeństwa przez dwóch mężczyzn".

Cóż skłoniło szanownego kanonika zajęcia takiego właśnie stanowiska?

Otóż, jak stwierdził Ks. prof. Sabbarese:

zgodnie z chrześcijańską koncepcją stworzenia osoba zawsze istnieje jako kobieta lub mężczyzna, zaś różnica płci należy do natury człowieka stworzonego na Boży obraz i podobieństwo.

Szacowny kanonik »raczył« nie zauważyć w tym momencie istnienia hermafrodytów. Oprócz męskiego genotypu XY oraz żeńskiego XX, występuje jeszcze wiele innych. Ciekawam zatem niezmiernie do jakiej płci zaliczyłby on np. osobę o kariotypie XXY? Posiadany genotyp, być może, jednak nie jest tutaj w ogóle istotny, bowiem jak dowiadujemy się dalej:

w przypadku ludzi zmieniających płeć nie można uznać innej tożsamości, niż ta, która została wpisana w oryginalną strukturę metafizyczną.

Rozumiem zatem, że z metafizycznego punktu widzenia kościoła istnieć możemy jedynie jako mężczyzna lub jako kobieta. Pytanie tylko, w oparciu o co kościół rozpoznaje płciowy charakter owej metafizycznej struktury? Jeśli przyjmujemy założenie o posiadaniu przez ludzi męskiej lub kobiecej duszy, to dlaczegóż osobie czującej się kobietą, chcącej żyć i funkcjonować jako kobieta, od dziecka bawiącą się jedynie lalkami i nie widzącą się kompletnie w męskiej roli odmawia się prawa do kobiecości w oparciu o jej wewnętrzne, metafizyczne postrzeganie własnej płci?

Jak dowiadujemy się jednak dalej:

Dzieje się tak, ponieważ operacje chirurgiczne nie zmieniają struktury genetycznej, chromosomowej czy gonadycznej człowieka.

Zatem o charakterze "metafizycznej struktury płciowej" decyduje jednak materia: geny i posiadane organy płciowe? Zapytuję zatem ponownie, jakiej "płci metafizycznej" są:

- osoby hermafrodyczne o kariotypie XXY,
- biologiczne kobiety o męskim kariotypie XY,
- biologiczni mężczyźni o żeńskim kariotypie XX

?

Czy dla ustalenia "płci metafizycznej" istotniejszy jest posiadany kariotyp, czy też posiadane narządy płciowe?

W jaki sposób określa się płeć genetycznych hermafrodytów?

Przytoczę teraz ponownie, zacytowane już zdanie:

operacje chirurgiczne nie zmieniają struktury genetycznej, chromosomowej czy gonadycznej człowieka.

To że struktura, że struktura genetyczna i chromosomowa oznacza, de facto, to samo, pominę bez większych złośliwości. Operacje chirurgiczne faktycznie nie zmieniają ludzkiej struktury genetycznej, bowiem do zmieniania struktury genetycznej dorosłych osób wykorzystuje się terapie genowe. Są one stosowane w celach leczniczych, niemniej - na obecnym etapie rozwoju - faktycznie nie potrafią jeszcze modyfikować płci genetycznej.

Zapytam natomiast, czy szanowny kanonik nie zauważył, że podstawą chirurgicznej zmiany płci jest właśnie usunięcie posiadanych gonad? Jeżeli usunięcie gonad nie prowadzi do zmiany struktury gonadycznej, to na czym (zdaniem szacownego kanonika) polega rzeczona gonadyczna struktura?


Używając odniesień mniej metafizycznych, kościół konsekwentnie powołuje się na pojęcie "osobowości płciowej", której zmienić się nie da, nawet jeśli zmienimy wygląd własnego ciała. Z jednej strony zatem sugeruje prymat duszy / psyche nad kształtem materii, z drugiej zaś spotykając się z człowiekiem o męskiej lub żeńskiej osobowości uparcie zaprzecza jej z uwagi na... ciało posiadane przez tę osobę w momencie urodzenia.


W konsekwencji newsów takich jak powyższy poważnie zawsze zastanawiam się, czy osoby duchowne wypowiadające się na tematy transseksualizmu posiadają podstawową wiedzę na temat tego, czym są: genotyp, chromosom, gonada, fenotyp oraz tego, że płeć genetyczna i fizyczna mogą być względem siebie rozbieżne (że o rozbieżności odczuwanej poczuciu płci psychicznej już nawet nie wspomnę). Czy wiedzą na czym polega operacja korygująca płeć i jakie są jej konsekwencje? Do głowy przychodzą mi w tym momencie dwie możliwe odpowiedzi i zastanawiam się, która z nich jest bardziej nieciekawa.

Pierwsza: Nie wiedzą - nie mają bladego pojęcia, a do wyrokowaniu o czyjejś płci wystarczy im w zupełności przekonanie o kształcie "płciowej struktury metafizycznej" której indykatorem (dziwnym trafem) jest posiadanie (lub nie) kawałka materii w określonym miejscu ciała w momencie narodzin.

Druga: Wiedzą - wiedzą doskonale ale, ale wolą zaprzeczać istnieniu wszelkich faktów, które burzyły święty kanon dwupłciowego podziału świata i zmuszały kościół do wypracowania stanowiska względem zjawisk, o których jego założyciele sprzed dwóch tysięcy lat, nie mogli posiadać żadnej wiedzy.

źródła:

Freja

edzamieszczono: 2008.11.29

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2962 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj