Felietony

Mimo wszystko można


Pokaz przedpremierowy dokumentu Sławomira Grunberga i Katki Reszke "Trans-akcja" za nami. Wywołał różne reakcje...
Dlatego chciałabym podzielić się z Wami swoimi refleksjami po filmie.



Mnie się ten film podoba, chociaż miałam, mam i zgłaszałam twórcom swoje uwagi, co do tego jak został ułożony. Niektóre z nich zostały uwzględnione.
Jako bohaterka tego filmu, ale i jako osoba starająca się wypełniać misję Fundacji Trans-Fuzja, w której działam, mogę tylko powiedzieć, że film nie fałszuje rzeczywistości, chociaż może nie wnosi wszystkiego, co chciałabym powiedzieć widzom o osobach transseksualnych i problemach, z jakimi się borykają.


Film zastaje mnie w szczęśliwym, czy może lepiej powiedzieć spełnionym, momencie życia - już po niezwykle trudnej decyzji o korekcie mojej płci. Towarzyszy moim przemianom. Jego wymowa jest taka, jak czas, który opisuje.


Warto mówić o problemach, które mają osoby nie akceptujące swojej płci. Najpoważniejszy z problemów, to pojawiający się, będący elementem naszej kultury, brak społecznej akceptacji dla korekty płci czy transpłciowości w ogóle. Zastanawiałam się nie raz, jak pomóc osobom transpłciowym. Co powinno stanowić dominujący przekaz społeczny, który wnosić będzie najlepiej pozytywne zmiany do społecznej świadomości?

Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to pokazać dramat wewnętrzny rozgrywający się między tożsamością płciową osoby transseksualnej a jej wizerunkiem społecznym.

Ukazując to, można liczyć na zrozumienie, czy wzbudzenie u odbiorcy poczucia wzruszenia i poprawę akceptacji społecznej dla osób trans.

Aby to osiągnąć, trzeba pokazywać i piętnować przejawy ostracyzmu społecznego wobec nas i problemy międzyludzkie, medyczne i prawne, które pojawiają się na drodze do życia w zgodzie z samym sobą. W drodze do życia w pełni. Tak trzeba robić.


Jednocześnie jednak myśląc o swojej historii i o dziesiątkach osób transseksualnych, których historię poznałam w ramach swojej pracy w Fundacji, dostrzegam, że ja i zdecydowana większość osób transseksualnych zmaga się przede wszystkim z sobą samymi i z postawą najbliższego otoczenia. Prawie każdy, kto nie zgadza się na życie w przypisanej mu płci, najpierw musi pokonać problemy z własną świadomością.

Większość osób transseksualnych zanim podejmie decyzję o korekcie płci przez wiele lat lub przez całe życie przeżywa tragedię niemożności. Cierpimy, bo nie widzimy dla siebie ratunku. Boimy się, że nasz przyszły wizerunek zawsze będzie zdradzał naszą poprzednią metrykalną płeć, boimy się reakcji ludzi na ulicy na nasz widok, martwimy się, że nie zdołamy pokonać barier finansowych wiążących się z transformacją, że będziemy mieli trudności na rynku pracy i co najważniejsze - nie chcemy utraty akceptacji czy miłości najbliższych nam osób.

Zdarza się, że borykamy się z własną uwewnętrznioną transfobią. Pielęgnujemy w sobie wszystkie te i dziesiątki innych lęków.

I co? Tkwimy przez wiele lat lub nawet całe życie w miejscu i w sytuacji, która powoduje nasze cierpienie. Nikomu nie życzę, aby musiał korygować swoją płeć fizyczną i społeczną. To trauma, wywrócenie całego życia, narażenie się na setki kłopotów i przykrości, ale jeśli się bardzo cierpi i bardzo tego chce, to - poza niektórymi obiektywnie trudnymi sytuacjami – można.


Ten film pokazuje właśnie, że MOŻNA!!! Że osoba transseksualna, żyjąca tu i teraz, potrafi mimo trudności dać sobie radę ze zmianą i potem żyć, jak każdy inny człowiek.

Chciałabym, aby ten film, a także każdy inny przekaz społeczny na temat osób transseksualnych, przemawiał przede wszystkim do nich samych i do osób im najbliższych, od których akceptacji i pomocy zależy najwięcej.


Może zatem lepiej, lepiej i prawdziwiej, aby głównym dominującym przekazem medialnym był nie tylko obraz traumy i nieakceptacji społecznej, jaka dotyka osoby transseksualne, ale symboliczne otworzenie tym ludziom okna.

Pomyślcie, co czuje matka dziecka, które ma problem z tożsamością płciową. Co czuje ono samo? Czują lęk. Lęk, który paraliżuje.

Cena, jaką płacimy za motywowanie się lękiem, jest moim zdaniem zbyt duża. To cena rezygnacji z pełni życia, cena smutku i cierpienia. Wolałabym zamiast straszyć, namówić osoby transseksualne i ich bliskich do rozwagi i pokazać, że mimo wszystko MOŻNA.


Po projekcji filmu podszedł do mnie seksuolog, biegły sadowy, który uczestniczył w mojej sprawie i powiedział "Dziękuję pani i proszę podziękować realizatorom filmu. Ten film, jak żaden inny do tej pory, zrobił tak wiele dla osób transseksualnych. Pozwoli im przestać się bać leczenia. Pozwoli im normalnie żyć".

Chcę wierzyć, że opinia i optymizm pana doktora sprawdzi się.

Ania Grodzka

edzamieszczono: 2010.11.10

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2813 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj