Felietony

Transseksualistka w kościele


Transseksualistka w kościele, czyli o tym, jak trudno jest być osobą transseksualną i osobą wierzącą

Wbrew powszechnej opinii są wśród osób transpłciowych również osoby wierzące, czego przykładem jest na przykład grupa ekumeniczna "Wiara i Tęcza", do której mam przyjemność należeć. 

Może zacznę od samego początku moich perypetii związanych z moją wiarą, w odniesieniu do mojej transseksualności. Kiedyś na samym początku nie miałam zielonego pojęcia, że Kościół Katolicki w swojej nauce społecznej w ogóle zajmuję się transseksualnością i korektą płci. 

W końcu jest to sprawa czysto medyczna - nieprawidłowe ukształtowanie ciała w okresie życia płodowego. Jest to wyzwanie dla seksuologa, endokrynologa i chirurga... 


Ale kiedyś oglądając w religia.tv program na te tematy z udziałem między innym Anny Grodzkiej, z ogromnym zaskoczeniem dowiedziałam się, że Kościół Katolicki korektę płci uznaje za grzech. 

No i zaczęło się wtedy wszystko dla mnie... Dla mnie - osoby wierzącej - nie jest łatwo o tym pisać, ale kiedy niedługo później poszłam do kościoła i byłam u spowiedzi i Komunii, to wszystko to, o czym wcześniej się dowiedziałam, odczułam na własnej skórze. 

W tym czasie żyłam już na co dzień jako kobieta i oczywiście używałam żeńskich końcówek czasowników. Spowiadam się, a ksiądz co chwila "poprawia" mnie na męskie końcówki. Mówię na przykład: "zgrzeszyłam", ... a on: "zgrzeszyłeś" i tak "w kółko Macieju". W innej sytuacji postawiłabym się i dosadnie wyjaśniła, jak bardzo się myli, ale w końcu to przecież spowiedź... Potem gdy przyjmowałam Komunię Świętą, spotkała mnie kolejna przykrość - ksiądz podając mi Komunię zrobił to tak, jakby nie chciał mnie dotknąć nawet przez moment, jakbym była jakaś trędowata... Zrobiło mi się wtedy strasznie, ale to strasznie przykro. Ja bardzo zawsze przeżywam przyjęcie Komunii Świętej, a tu ksiądz tak mnie potraktował.

No, dobrze, Kościół Katolicki uznaje korektę płci za grzech, ale dlaczego ten "grzech" osób transseksualnych tak bardzo nam wytyka i napiętnowuje nas? Przecież gdy jestem w kościele, to jestem pewna, że podczas mszy jest tam wielu mężów, którzy systematycznie zdradzają swoje żony, notorycznie upijają się, a pewnie znalazłyby się osoby, które kradną i robią wiele innych złych rzeczy. Na te grzechy to już Kościół "przymyka się oko", jakby to nie było nic specjalnego, ale "grzech" osób transseksualnych to już podobno jest coś niedopuszczalnego...  

A przecież zgodnie z argumentacją Kościoła Katolickiego, to grzech ten polega właściwie na świadomym pozbawieniu się zdolności rozrodczych. Szczerze znam o wiele większe grzechy, ale ten nasz, nie wiedzieć czemu, jest tak bardzo napiętnowany. 

Takie jest moje odczucie, jeśli chodzi o stosunek Kościoła Katolickiego w stosunku do wszystkich osób ze społeczności LGBT - mam wrażenie, że po prostu chyba nie chcą nas tam.


Nasza grupa "Wiara i Tęcza" robi bardzo wiele, żeby pokazać, że pomimo naszej odmienności, nasza wiara w niczym nie różni się o wiary "heteryków". Ciężko to jednak idzie. Uprzedzenia robią swoje. No i bardzo drażni mnie ta niekonsekwencja oficjalnego stanowiska Kościoła Katolickiego wobec LGBT, bo hierarchowie kościelni zawsze jak mantrę powtarzają, że traktują nas z szacunkiem i zrozumieniem, ale kiedy przychodzi co do czego, to niestety jest inaczej. 

Bo jak to jest, że mogą istnieć na przykład duszpasterze dla bandytów i morderców w więzieniach, a ciągle nie można utworzyć duszpasterstwa dla społeczności LGBT? Wychodzi na to, że jesteśmy traktowani gorzej niż wspomniane osoby!


Ktoś może mi teraz zarzucić, że jestem katoliczką, a krytykuję Kościół Katolicki, ale ja zawsze stawiam sprawę jasno i nigdy nie faworyzuję żadnej ze stron. Kwestia traktowania osób ze społeczności LGBT w Kościele jest właśnie taka, jak o tym piszęJest mi bardzo przykro, ale tak właśnie jest i bardzo pragnę, aby to się w końcu zmieniło. 


Kiedy powstała grupa "Wiara i Tęcza", to po prostu byłam w "siódmym niebie". A więc jest nas więcej! Skoro tak, to coś na pewno zmienimy w tych sprawach. Mocno w to wierzyłam. Niektórzy ludzie zarzucają mi, że raz staję po stronie ruchu LGBT w opozycji do KK, a innym razem po stronie KK w opozycji do LGBT, ale przecież wcale tak nie jest. Kiedy widzę, że ktoś z działaczy LGBT w jakiejś sytuacji niesłusznie według mnie krytykuje dane poczynania KK, zawsze mówię to jasno i otwarcie, nie oszczędzając nikogo. Nie jest to żadna obłuda i dwustronność, ja po prostu taka jestem, nie trawię żadnych dogmatyków, niezależnie skąd się wywodzą. 


Wybaczcie mi tę prywatę, ale to mnie już tak wiele razy spotkało, że chcę to w końcu wyjaśnić. Już tyle razy zdarzyło się, że kiedy mówię komuś, że jestem transseksualistką i osobą "wierzącą", to ciągle pytają mnie, jak to możliwe, czy to się nie kłóci jedno z drugim?

No właśnie się nie kłóci - a to z tego powodu, że transseksualność nie ma nic do wiary, to są dwie różne kategorie. Jedno to jest naprawienie błędu natury, a drugie - sprawy duchowe. Czasem w ogóle odnoszę wrażenie, że  niektórzy hierarchowie kościelni chcieliby, żeby KK był tylko dla okrągłych na buzi wyznawców PiS'u, oczywiście obowiązkowo zaciekłych antysemitów i szczerze nienawidzących społeczności LGBT. 


A przecież Bóg kocha nas wszystkich: wszystkie lesbijki, wszystkich gejów, wszystkie osoby biseksualne, a szczególnie - jak sądzę - osoby transpłciowe. Pan Bóg z całego serca kocha i fetyszystów, i transwestytów, Drag Queens, transgenderystów oraz oczywiście transseksualistki i transseksualistów. Miłośćjak sami wiecie, jest ślepa, kocha wszystkich ponad życie i nie różnicuje ze względu na orientację czy tożsamość płciową. Przecież to Pan Bóg stworzył nas - osoby nieheteronormatywne i nienormatywne płciowo, a skoro tak zrobił, to mamy takie samo prawo do godnego życia i dążenia do osobistego szczęścia jak wszyscy inni.

 


Bardzo dziękuję Lalce Podobińskiej, że zleciła mi napisanie tego tekstu, bo już od dawna chciałam wyjaśnić, jak to wszystko wygląda z perspektywy transseksualistki.

 


 

Natalia Bożena Gil

edzamieszczono: 2012.06.11

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.324 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj