Felietony

" załóż mi korale"


URODZIŁA SIĘ W CZASACH, W KTÓRYCH NIEMAL NIKT W POLSCE NIE WIEDZIAŁ, CO TO TOŻSAMOŚĆ PŁCIOWA, DŻENDER CZY TRANSSEKSUALIZM. DLA ŚWIATA BYŁA CHŁOPAKIEM, DLA SIEBIE KOBIETĄ.

ladies&gentleman


URODZIŁA SIĘ W CZASACH, W KTÓRYCH NIEMAL NIKT W POLSCE NIE WIEDZIAŁ, CO TO TOŻSAMOŚĆ PŁCIOWA, DŻENDER CZY TRANSSEKSUALIZM. DLA ŚWIATA BYŁA CHŁOPAKIEM, DLA SIEBIE KOBIETĄ. ZAMIAST FIGURÓWEK DOSTAŁA OD RODZICÓW HOKEJÓWKI. NIGDY ICH NIE ZAŁOŻYŁA. NIE ZREZYGNOWAŁA Z SIEBIE MIMO NIEZLICZONYCH PRZECIWNOŚCI I BOLESNEJ WERYFIKACJI LISTY PRZYJACIÓŁ. OD DWÓCH LAT JEST NIE TYLKO W PEŁNI SOBĄ, ALE TAKŻE POSTANOWIŁA POMÓC INNYM ZAKŁADAJĄC FUNDACJĘ TRANS-FUZJA. ANIA GRODZKA

Tekst: Mike Urbaniak  foto: Witek Orski make-up / włosy: Martyna Migier

Czym jest kobiecość? Kiedy na różnych spotkaniach słyszę od kobiet pytanie: „Na czym polega to, że czuje się pani kobietą?”, odpowiadam: „A na czym polega to, że pani czuje się kobietą?”. Nie ma jednej urzędowej odpowiedzi. Kobiecość jest silnie związana ze społecznymi normami i żeby się w niej odnaleźć, trzeba je skopiować. Drugi aspekt jest czysto psychologiczny. Ja po prostu od dziecka czułam, że nie pasuję do świata chłopców, że mi nie odpowiada, że się w nim źle czuję. Nie był to świat wrogi, broń Boże, ale nie mój. Trzecia kwestia to cielesność. Całe życie miałam na przykład wstręt do owłosienia. U kogoś mi nie przeszkadza, ale moje własne mnie brzydziło. Nie podobało mi się. Czułam zazdrość wobec kobiet, że są takie gładkie.







Czym jest twoja własna prywatna kobiecość? Jest pozytywnym stosunkiem do siebie samej. Kiedy go nie było, cierpiałam. Moja kobiecość to czucie się kobietą wobec kobiet i mężczyzn. Wiesz, że dopiero kiedy zaczęłam funkcjonować jako kobieta, zdałam sobie sprawę, jak różne są to światy. Dostrzegłam wiele plusów i minusów tej sytuacji. Wcześniej ich nie widziałam. Na przykład. Zjeżdżając samochodem z chodnika, zahaczyłam zderzakiem o krawężnik, trochę go uszkadzając. Dwóch mężczyzn natychmiast do mnie podbiegło i zaczęło pomagać mi usuwać usterkę. Gdybym była facetem, nikt z żadną pomocą by do mnie nie przyszedł. Byłam im bardzo wdzięczna, ale musiałam też przy okazji zapłacić za to swoją kobiecą cenę.


Kobiecą cenę? Musiałam wysłuchać wykładu, jak należy, a jak nie należy jeździć i parkować.


A minusy bycia kobietą? Zauważyłaś? Chyba je bagatelizuję, nie dostrzegam. Tak strasznie się cieszę tą swoją ułomną kobiecością, że widzę same plusy, choć nadal mam mało wiary we własną wartość jako kobiety.


Chciałem cię zapytać, czy twoja samoocena była inna, kiedy byłaś mężczyzną, i zaraz sobie pomyślałem, że to niewłaściwe pytanie, bo czy ty kiedykolwiek byłaś tak naprawdę mężczyzną? Byłam postrzegana jako mężczyzna, grałam taką społeczną rolę, ale chyba nigdy nim nie byłam.


A myślałaś tak kiedykolwiek o sobie? Inaczej się nie dało. Miałam przecież lustro i kontakt z innymi ludźmi. Ciągle słyszałam: „Facet tak nie robi!” albo: „Facet inaczej wygląda”. Miałam taki okres w życiu, w którym starałam się schować swoją kobiecość tylko po to, by o niej nie myśleć. Kiedyś zapuściłam nawet brodę. To miało mi pomóc. Nie pomogło. Posiadanie znamion cech płciowych męskich bardzo mi przeszkadzało. Chciałam, żeby ich nie było. Chciałam być kobietą.


Tak było od dzieciństwa? Kiedy byłam mała, funkcjonowałam jako taki inny chłopiec. W klasie byłam gdzieś na marginesie, nie umiałam ustawić sobie poprawnych relacji z innymi dziećmi. Nie umiałam i nie chciałam bawić się z chłopakami. Nie interesowało mnie granie w piłkę ani rzucanie kamieniami. Lgnęłam do dziewczyn.


Ja miałem to samo. Bawiłem się tylko z dziewczynami i byłem mistrzem gry w gumę. Tylko ja jestem gejem, a ty jesteś transseksualna. Gdzie rozchodzą się nasze doświadczenia? Pewnie gdzieś na etapie znielubienia przeze mnie męskości. Problem pojawił się, kiedy dziewczynyzaczęły zakochiwać się w chłopakach. Bardzo żałowałam, że znikały moje kolejne koleżanki, które zaczęły się zajmować i interesować rzeczami, których mi nie było wolno. Mimo że czułam się dziewczyną, uczyłam się, jak być chłopcem. Trochę przy pomocy mamy, która z grubsza wiedziała o moich problemach. Namawiała mnie zresztą do wchodzenia w męskie grupy towarzyskie, ściągała mi kolegów do domu. Potem, już w szkole średniej, nie byłam outsiderem. Odnalazłam się jako chłopak. Wtedy też zakochałam się w jednym. Cały czas powtarzałam sobie, że to tylko przyjaźń. On, niestety, nie odwzajemniał moich uczuć. Kochałam również dziewczyny. W końcu się ożeniłam. Spędziliśmy razem większość mojego życia.


To było małżeństwo z wyrachowania? Nie, naprawdę ją kochałam. Bardzo. Kiedy się pobieraliśmy, jedyną opcją, jaką widziałam, było życie jako mężczyzna – mąż i ojciec. To było szczere i prawdziwe, tak jak później powód naszego rozstania.


Kiedy narodziła się Ania? Mniej więcej w połowie szkoły podstawowej. Kiedy nadałam sobie to imię, zrozumiałam, że jestem dziewczyną, i przestałam być naturalna. Zaczęłam zachowywać się tak, jak oczekiwało ode mnie społeczeństwo. Stworzyłam swój własny świat, który był dostępny tylko dla mnie i częściowo dla mojej mamy.


Miałaś w niej oparcie? Do pewnego stopnia. Czasami udostępniała mi swoje akcesoria i mogłam się pomalować, czasem godziła się kupić mi lalkę zamiast samochodu. Dużo z mamą rozmawiałam, ale nie potrafię zinterpretować jej zachowania ani tego, co czuła. Na pewno jej to nie bawiło. Była raczej przerażona moją innością. Wielokrotnie załamywała ręce i mówiła: „Jezu, przecież tak się nie da żyć! Jak ty sobie poradzisz?”. Mama – podobnie jak ja – nie miała pojęcia, czym jest transseksualizm.


Co się zmieniło, kiedy powiedziałaś sobie stanowczo, że jesteś dziewczyną? Byłam nią coraz mniej. Bardziej musiałam się starać być chłopcem.


Chłopak dla świata, dziewczyna w domu? Tak, a kiedy było mi bardzo źle, mówiłam do siebie swoim wewnętrznym głosem: „Aniu”. Miałam pochowane różne tajemne akcesoria; pamiętnik, ulubioną laleczkę. Kiedy byłam starsza, miałam swoje kosmetyki i ciuchy, które trzymałam w skrytce. Gdy zanurzałam się w swój własny świat, było mi lepiej.


Kiedy po raz pierwszy ubrałaś się w kobiece ubranie i pokazałaś się w nim publicznie? W szkole średniej zdarzało się, że wychodziłam w kobiecych ciuchach na spacer. Starałam się być wtedy nierozpoznawalna, niezauważalna. Sprawdzenie, jak będę funkcjonowała na ulicy jako Ania, było silniejsze niż strach przed reakcją ludzi.


Jakie były rezultaty tych prób? Chyba jednak nieudane. Spotykały mnie przykrości.


Jakie? Ludzie zwracali na mnie uwagę, wytykali palcami. Chciałam wtedy szybko zniknąć. To było naprawdę trudne.


Kiedy nastąpił przełom? Było ich kilka. Najpierw zaczęły docierać do mnie strzępki informacji, że gdzieś na świecie ktoś zmienił płeć. Wtedy zrozumiałam, że nie jestem jedyna. Potem – w wieku dwudziestu paru lat, mając już żonę i dziecko – zgłosiłam się do profesora Imielińskiego i doktora Dulki, którzy wówczas jako jedyni w Polsce zajmowali się badaniami i terapią dla osób transseksualnych. Przyjęli mnie i zaczęły się wieloletnie badania, po których stwierdzili, że jestem osobą transseksualną, i zaproponowali zmianę płci. To był szok. Całe moje życie przeleciało mi przed oczami.


Poczułaś ulgę i radość, że ktoś z zewnątrz powiedział autorytatywnie, że jesteś kobietą, czy wściekłość, że gdyby ktoś ci pomógł wcześniej, to twoja wczesna młodość wyglądałaby inaczej?

Raczej to drugie. Poczułam ogromny żal do losu, że dopiero teraz to było możliwe, bo gdyby ktoś wcześniej mi powiedział, że jestem trans, tobym się nie ożeniła. Ci lekarze otworzyli przede mną zupełnie inny świat. Powiedziałam żonie. Zażądała rozwodu. Rozumiem, że mogła poczuć się oszukana.


A gdyby cię zaakceptowała, to chciałabyś z nią nadal być? Tak, ale po jej reakcji wiedziałam, że to niemożliwe. W tym wszystkim był jeszcze nasz syn.


Kiedy mu powiedziałaś o sobie? Miał 22 lata.


Jak zareagował? Powiedział: „Okej, tylko żebyście się przez to z mamą nie rozeszli”.


Pamiętasz, kiedy twój syn pierwszy raz zobaczył Anię? To było w domu. Już wiedział, bo mu powiedziałam. Któregoś razu – wychodząc gdzieś – poprosiłam go, żeby mi zapiął korale. Powiedział wtedy, że świetnie wyglądam.


Super syn. Naprawdę rewelacyjny! Kiedy rok temu w Kino.Labie w CSW zrobiliśmy dyskusję o transpłciowości, na sali było też moje dziecko. Bartek opowiadał o mnie, o naszej relacji. To jest naprawdę wspaniały i dzielny chłopak. Ostatnio mi nawet zameldował, że podrywa dziewczyny na tatę transa. Jego znajomi wiedzą o mnie. Nie wstydzi się ojca. Kiedyś pojawiłam się w naszym letnim domku na balandze syna. Wszyscy przyjęli mnie bardzo fajnie. Piliśmy wódkę, grałam na gitarze i śpiewałam.


Reakcja twojego syna i jego przyjaciół jest bardzo budująca. To prawda. Ale takie zrozumienie i akceptacja są możliwe tylko w pokoleniu Bartka. Doświadczenia z ludźmi mojego pokolenia są już znacznie gorsze. Może dlatego lubię te dzieciaki i mam nadzieję, że nie zatruwam im życia. Zwykle historie są tragiczne. Dzieci odrzucają swoich rodziców trans, a rodzice – dzieci. Myślę, że reakcja Bartka to pokłosie mojego wychowania. Kiedy zaczął przynosić ze szkoły jakieś dowcipy o homoseksualistach, to ja robiłam wielkie oczy i mówiłam: „Co w tym śmiesznego?”. Dla niego takie pojęcia jak równość czy różnorodność są oczywiste, dzięki temu mój coming out nie był taki trudny.


Jak Bartek się do ciebie zwraca? Przez całe życie mówił do mnie: „Dede”. Teraz czasami, żeby sprawić mi przyjemność, mówi: „Aniu”, choć wiem, że to jest dla niego trudne.
A tobie trudno było przejść w codziennym funkcjonowaniu z rodzaju męskiego na żeński? Łatwo nie było. Do dziś czasem się mylę, szczególnie kiedy opowiadam coś z czasów, w których funkcjonowałam społecznie jako mężczyzna. Kiedyś uczyłam się być chłopakiem, teraz uczę się być kobietą. Pewnie wielu rzeczy się nie nauczę i będę taką toporną babą, ale i tak się cieszę, że cokolwiek w tej materii mi się udaje. Kiedy się zdarza, że ktoś ma wątpliwości co do mojej płci, to czuję się źle, ale zdarza się to coraz rzadziej.
Pełnia kobiecości? Cudów nie będzie, ale to, co mam bardzo mnie zadowala. Jest oczywiście kilka rzeczy, które chcę zmienić; poprawiłabym trochę twarz. Nie żeby wyglądać na młodszą czy ładniejszą, tylko bardziej kobiecą. No i zamierzam zrobić tę ostateczną operację, ale czekam jeszcze na ostateczny wyrok sądu w mojej sprawie.

Wyrok? Tak, że jestem kobietą.


Sąd wyrokuje, czy jesteś kobietą? W Polsce, zgodnie z decyzją Sądu Najwyższego, zmianę płci orzekają sądy. Moja pierwsza rozprawa wyglądała tak, że sędzia przepraszała mnie, że musi do mnie mówić „pan”, ale tak jest w dokumentach. Powiedziałam, że bardzo proszę, ale zeznawałam, używając rodzaju żeńskiego. Na zakończenie rozprawy sędzia zamknęła akta i coś tam na koniec nam tłumaczyła, mówiąc już do mnie „pani”. To było bardzo miłe. Wyrok w mojej sprawie ma zapaść na jesieni tego roku. Bardzo mi to pomoże w sensie formalnym. Przede wszystkim będę mogła zmienić swoje dokumenty i być w nich kobietą. W końcu!


Zmiana dowodu to jedno, a co z takimi dokumentami jak choćby świadectwo maturalne? Tu zaczynają się problemy. W Polsce nie ma prawa, które to reguluje, więc trzeba liczyć na dobrą wolę urzędników. Zwykle pomagają. Jedynym dokumentem, którego nie można przepisać z nową tożsamością, jest świadectwo chrztu.


Potem operacja? Może być, ale nie musi.


A co, jeśli masz już nowe dokumenty, ale nie poddasz się operacji i na przykład zostaniesz wytypowana do kontroli osobistej na lotnisku? W takich sytuacjach mam zaświadczenie o transseksualności od lekarza, ale wiele osób takiego nie ma. Dlatego chcemy i będziemy jako fundacja Trans-Fuzja wydawać legitymacje informujące, że dana osoba jest transseksualna.


Założenie Trans-Fuzji, którą kierujesz, to kolejny przełomowy krok w twoim życiu. Co chcecie osiągnąć? Chcemy edukować społeczeństwo w kwestii transpłciowości. Chcemy doprowadzić do uchwalenia przez Sejm ustawy o określaniu płci, którą ma wiele państw na świecie. Chcemy być wsparciem dla osób transseksualnych i ich bliskich. Za bardzo dostałam w życiu w dupę, żeby teraz innych zostawić samym sobie. Musimy i chcemy pomagać.


W jednym z wywiadów na pytanie, czy jesteś teraz w związku, odpowiedziałaś: „Nie, i już raczej nie będę, bo jak...”. Nie rozumiem. Gdybym nie mówiła publicznie, że jestem osobą trans, to byłoby mi znacznie łatwiej. Jako osoba transseksualna jestem napiętnowana. Kto zechce ze mną być? Poza tym mam już też swoje lata. Niełatwo wchodzi się w związki po 55. roku życia. Mam też sporo wątpliwości co do mojej atrakcyjności. Do tego jestem zwyczajnie wybredna. Ale miłość przychodzi z zupełnie niespodziewanych kierunków. Kiedy będąc już dorosłą osobą, odnalazłam moją biologiczną matkę, o której istnieniu nie wiedziałam (mama nigdy mi nie mówiła, że byłam adoptowana), to ona, 73-letnia starsza pani z podlaskiej wsi, przytuliła mnie do siebie i powiedziała: „Kocham cię, Aniu”. Poczułam się stuprocentową kobietą.


Mike Urbaniak

Tekst ukazał się w październikowym magazynie  Exklusiv
























































































 
  
edzamieszczono: 2009.10.15

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2974 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj