Media o Fundacji

Uwięziona w ciele mężczyzny


Choć urodziłam się jako chłopiec, od zawsze czułam się dziewczynką. Czasami chodziłam po domu w ubraniach mamy - mówi Daria, 26-letnia transseksualistka.


Na początku rodzice kupowali mi samochodziki, ale przestali, gdy zobaczyli, że mnie nie interesują. Wolałam zabawy w dom i sklep czy skakanie w gumę. Zazdrościłam kuzynkom, że miały swoje lalki, a ja nie. Kiedyś dostałam jedną od mamy. Zdziwiłam się, ale i ucieszyłam, nie rozstawałam się z nią. Pamiętam, jak jakaś koleżanka śmiała się ze mnie, że chłopak, a bawi się lalkami.
Kiedy miałam jakieś 10 lat, sąsiadka powiedziała o mnie: „Ten chłopak jest chyba dziewczynką”. Miałam długie włosy i chciałam nosić sukienki. Czasami chodziłam po domu w ubraniach mamy, choć strasznie się tego wstydziłam.
W piątej klasie mama ścięła mi moje piękne włosy. Płakałam, ale też nie chciałam się wyróżniać.

Wyobrażałam sobie, że jestem kobietą, wychowuję dzieci, sprzątam, gotuję. Przerażało mnie, że nigdy tak się nie stanie. Byłam uwięziona w chłopięcym ciele. Bałam się, że wszyscy mnie wyśmieją, gdy dowiedzą się prawdy. Nawet rodzice. Postanowiłam więc nikomu nic nie mówić.

Dowiedziałam się, że moja przyjaciółka się we mnie podkochuje. Zapytała, czy chcę być jej chłopakiem. Nie chciałam. Ograniczyłam z nią kontakty. Pod koniec szkoły usłyszałam w telewizji o transseksualistach. W bibliotece znalazłam książkę na ten temat. Wyczytałem, że zmiana płci to bardzo trudny, długotrwały i kosmicznie drogi zabieg. I że można go wykonać tylko w Warszawie. A ja mieszkałam w małej wsi pod Gdańskiem. Głupia książka! Pogrzebała moje marzenia o tym, że w przyszłości usuną mi penisa i wstawią piersi.


Moje ciało jest wstrętne

Podstawówkę wspominam jeszcze w miarę dobrze, najgorszy był okres liceum, kiedy zaczęły mi buzować hormony. Często mi się śniło, że jestem dziewczyną i uprawiam seks z chłopakami. I mam kobiece ciało. Rano, gdy się budziłam, dopadała mnie brutalna rzeczywistość. Zazdrościłam koleżankom, że rosną im piersi, że mogą się malować i chodzić na randki. Ja nie mogłam robić żadnej z tych rzeczy.

Moje ciało nie było ani męskie, ani kobiece. Nie miałam zarostu ani owłosienia, a mój głos był delikatny i łagodny. Kiedy powiększyły mi się i stwardniały sutki, wystraszyłam się, że to nowotwór. Ważyłam zaledwie 52 kilogramy. Z przerażeniem patrzyłam na swoją szyję - urosło mi jabłko Adama. Problemem był też penis czułam się bardzo skrępowana, gdy miewałam wzwody. Niechętnie stawałam przed lustrem, bo nienawidziłam swojego ciała. Było obrzydliwe!

Nie chodziłam w krótkich spodenkach, nie kąpałam się w jeziorze. Chyba że wieczorem, gdy nikt nie widział. Okropna była dla mnie myśl, że musiałabym się przebierać przed wuefem w szatni z chłopakami. Na szczęście, ze względu na moją alergię na zmianę temperatur, miałam zwolnienie.

Koledzy z liceum myśleli, że jestem gejem. Od początku ze mnie drwili. Na korytarzu czasami słyszałam: „ty pedale! ty geju!”. Nauczyciel od przysposobienia obronnego docinał mi na lekcji, śmiejąc się, że jestem dziewczynką. Gdy płonęłam ze wstydu, klasa rechotała. Zdarzało się, że ryczałam całymi nocami, miewałam myśli samobójcze, ale bałam się odebrać sobie życie. A co, jeśli próba by się nie powiodła?! W końcu uodporniłam się na przemoc słowną, wytłumaczyłam sobie, że ci, którzy ją stosują, są głupi.


Dlaczego nie mogę mieć chłopaka?

Nie chodziłam na dyskoteki, bo chciałam tańczyć z chłopakami, a nie z dziewczynami. Cierpiałam i uciekałam w naukę. Byłam najlepszym uczniem w klasie, więc niektórzy woleli mieć ze mną dobre kontakty. Nie poszłam ani na połowinki, ani na studniówkę, bo musiałabym się ubrać w garnitur i zaprosić dziewczynę. Okropne! Podobał mi się Rafał - przystojny, wesoły, spokojniejszy niż inni. I, tak jak ja, trochę dziwny. Próbował się do mnie zbliżyć, ale chyba bał się reakcji otoczenia. Do tej pory się kolegujemy.

Najszczęśliwszy był koniec liceum - wreszcie mogłam wyjechać, by studiować finanse i bankowość w Gdańsku. Dopiero wtedy rozpoczęłam życie seksualne. Biseksualnego Krzyśka poznałam na czacie. On bardzo nalegał na seks, ale tylko się całowaliśmy, bo krępowałam się swojego ciała. W końcu się rozstaliśmy. Pierwszy raz uprawiałam seks z Robertem, żonatym. Byłam zawiedziona, nie tego oczekiwałam. Teraz wiem, że osoby transseksualne nie odczuwają satysfakcji z seksu. Kamil, z którym mieszkałam, ciągał mnie po gejowskich klubach. W jednym z nich przedstawił mi dziewczynę: „To moja koleżanka, która kiedyś była kolegą”. Byłam zaskoczona, bo naprawdę wyglądała jak kobieta. Nigdy bym nie pomyślała, że mogła być facetem. Od niej pierwszej dowiedziałam się o terapii hormonalnej i lekarce, która może mi pomóc. To był punkt zwrotny w moim życiu!

 

Wiem, kim jestem!

(…)

Więcej w magazynie SENS 03/2010


http://www.zwierciadlo.pl/index/sens/uwieziona.html


Notował: Krzysztof Boczek

Zdjęcia: Corbis


edzamieszczono: 2010.03.08

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2955 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj