Newsy

Anna Grodzka - Dajemy się ogłupiać


Wywiad Magdy Dropek z portalu InnaStrona.pl

Skąd pomysł, żeby startować w Krakowie?
Przede wszystkim dlatego, że taką dostałam propozycję od Janusza Palikota. To jest główny powód, ale uważam, że to co my mamy do załatwienia jako posłowie to przede wszystkim jest to, co się załatwia na poziomie parlamentu. Często na przykład obserwuję takie rzeczy: kandydaci obiecują załatwienie wszystkiego, jak gdyby zupełnie nie mając pojęcia o tym, że to nie należy do ich kompetencji. Ja uważam, że jeżeli ktoś będzie uczciwie i rzetelnie współpracował z miastem, samorządem regionu, na pewno będzie w stanie zrobić więcej niż ktoś, kto usiłuje na swoją rękę działać bez tej współpracy i przepychać rzeczy, które są nieuzgodnione. Posłom nie wolno zastępować władz samorządowych – trzeba z poziomu parlamentu pomagać miastu.

Czy w przypadku znalezienia się w Sejmie nie obawiasz się tej „samczej” ekipy, która pozwala sobie na żarty wobec kobiet, lesbijek, osób homoseksualnych? Nie obawiasz się tego jak się tam odnajdziesz jako kobieta transseksualna?
Powiem krótko: boję się. Liczę się z tym, że tak będzie. Działając w Trans-Fuzji staram się poszerzać obszar tolerancji, a może lepiej powiedzieć: akceptacji i zrozumienia dla ludzkiej odmienności. Działając w parlamencie chcę robić to samo. Na pewno będzie mnie to kosztowało dużo zdrowia (śmiech). Niekiedy słyszę, że jestem odważna. Chyba jednak nie jestem. Może jestem uparta i zdeterminowana?

Wracając do Krakowa. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedziałaś, że Kraków nie jest aż taki konserwatywny jakby się mogło wydawać. Jaki masz pomysł, sposób na dotarcie tutaj do wyborców?
My nie dostajemy z budżetu pieniędzy na kampanię, Ja osobiście też nie mam środków finansowych, za które mogłabym zrobić dużą kampanię wizerunkową, więc przede wszystkim chcę przemawiać przez media i Internet – spotykać się z ludźmi. Z resztą podobnie jak cały Ruch Palikota, ja również, nie liczę na to, że zdobędę głosy większości. Ruch Palikota jest ruchem ludzi i spraw nieobecnych w bieżącej polityce. Ruchem tych wszystkich, którzy nie znajdują swojej reprezentacji politycznej. Będziemy starać się robić w parlamencie te rzeczy, których w polityce rządzącego od 20 lat establishmentu brakuje i naprawić to, co konsekwentnie od lat psują. Wielu Krakowian jest na przykład, podobnie jak my, za oddzieleniem kościoła od państwa, żeby instytucja kościoła opuściła wspólną przestrzeń publiczną, żeby nasze dzieci, wbrew naszej woli, nie były indoktrynowane religią katolicką w publicznych szkołach, na które wszyscy płacimy podatki. Każda religia powinna być wyłącznie sferą prywatną, a państwo rzeczpospolitą – przestrzenią wspólną, ponad ideologicznymi podziałami. Każdemu wolno wierzyć w to co chce i praktykować swoją wiarę, ale nie ma zgody na to, aby instytucje kościołów kształtowały państwo. Cierpi na tym demokracja - gwarant wolności. Demokracja nie może być, tak jak to jest teraz, dyktaturą większości, albo pozornej większości. Wielu Krakowian to rozumie. To miasto kultury i inteligencji. Więc może mam szansę (śmiech).

Jestem za wolnością człowieka rozumianą w ten sposób, że ta wolność ma być rzeczywista. Czasem równe prawa nie dają jednak równości, a więc i wolności. Czym jest równe prawo dla inwalidy na wózku i dla mnie przy wejściu do obiektu, do którego nie ma ani windy ani podjazdu? Osoby w mniejszości wszelkiego rodzaju, osoby, które wymagają pomocy, wymagają innych także rozwiązań, nie tylko praw, ale i rozwiązań, chciałabym się tym zająć. Największą przestrzenią wykluczenia społecznego, która moim zdaniem zasadniczo wpływa na obniżenie się kreatywności społecznej, energii ludzi, solidarności i zaufania społecznego – jest obszar biedy. Uważam za niezbędne podniesienie płacy minimalnej i likwidację śmieciowych umów o pracę. Nie wolno dopuszczać, żeby ludzie, którzy podejmują pracę, w szczególności ludzie młodzi, albo ci, którzy nie zdołali zdobyć wyższego wykształcenia, pracowali ciężko i żyli za głodowe racje. To nie jest populizm. Ten stan trzeba zmienić bo powoduje frustrację, frustrację, która odbiera energię społeczną i inicjatywę. Może przejawiać się też w taki sposób, jaki widzieliśmy na ekranach telewizorów w Londynie, Grecji, a także, choć w inny bardziej cywilizowany sposób, w Izraelu i Hiszpanii. Nie jest prawdą, że podniesienie płacy minimalnej będzie generowało bezrobocie. Potwierdzają to dobre, duże badania. Powodem napięć społecznych, z którymi mamy do czynienia, jest właśnie ta frustracja, która wynika z braku szans i dyskryminacji znacznej części społeczeństwa. Równość nic nie kosztuje a przynosi wielkie korzyści. Pełne uczestnictwo wszystkich ludzi w życiu społecznym czyni to społeczeństwo społeczeństwem humanistycznym i prawdziwie demokratycznym. Teraz jeszcze tak nie jest. Natomiast upodmiotowienie ludzi przynosi korzyści w sferze materialnej i ekonomicznej. W pogoni za PKB zapominamy o tym, że ludzie muszą mieć motywację, swoje szanse czyli realną możliwości do tego, żeby w pełni uczestniczyć w życiu. Motywacja da się przeliczyć na żywą gotówkę.

A jak ma się to Twoim zdaniem do wyborców w Krakowie?
Właśnie. Takim kółeczkiem zmierzam do odpowiedzi na Twoje pytanie – jeżeli nawet jest tak, że Kraków jest konserwatywny i mieszczański, chociaż nie wierzę że bardzo, to jednak konserwatywna postawa budzi reakcję z drugiej strony. Część ludzi buntuje się przeciwko takiemu stanowi rzeczy. A więc im bardziej konserwatywnie z jednej strony, tym bardziej lewicowo z drugiej. W Krakowie też brakuje równych szans dla kobiet. Nawet równe prawa nie dawałyby równych szans. Kobiety ze względu na macierzyństwo tracą procent swoich szans zawodowych, musimy pomóc im go nadrobić. To nie jest tylko ich prywatna sprawa, czy tylko sprawa rodziny, to także sprawa społeczeństwa, bo od tego zależy jego kształt oraz poziom naszego życia. W Krakowie także istnieje problem rozwoju przedsiębiorczości. Mówi się od lat o „wspieraniu przedsiębiorczości” - banalne i wyświechtane słowa, za którym w praktycznej polityce nic jak do tej pory nie stoi. Usłyszałam taką informację: ktoś się strasznie cieszył, reklamował, że miesięcznie przybywa nam iluś tam nowych przedsiębiorców. Prawda jest taka, że co miesiąc „iluś tam ludzi” traci pracę i jeśli nie przechodzi na śmieciowe umowy, albo na bezrobocie, czy pracuje w szarej strefie, to rejestruje działalność gospodarczą pracując dalej dla kogoś, ale już bez ochrony prawa pracy. To wielka obłuda i wielkie kłamstwo. Reasumując: niedostrzeganie procesów społecznych z jakimi mamy do czynienia powoduje, że tracimy również wielką szansę ekonomiczną, gospodarczą i wielką szansę społeczną – szansę na to, że ludzie po prostu mają ochotę częściej się uśmiechać.

Czyli bardziej niż docierać będziesz próbowała edukować?
„Dotrzeć” staram się i muszę. Ja liczę na to, że jeżeli uda mi się dotrzeć do ludzi z tym co mówię, zamiast obrazków i PR-owskich tricków, to na mnie zagłosują. I nie liczę na większość – jeżeli to będzie kilka procent ludzi, to wtedy uzyskam mandat, da mi to szansę pracować i mówić o tym dalej. Ten miesiąc kampanii jest dla mnie także wartością samą w sobie. Pozwala mi mówić o osobach transseksualnych, o transseksualizmie, o osobach LGBT - jak wiesz, to moja misja. Będę miała okazję pokazywać, że osoby transseksualne nie zieją ogniem, nie mają ogona i jednego kopytka, tylko funkcjonują normalnie i mają prawo żyć jak każdy z nas. W polityce nie wzięłam się znikąd i nie funkcjonuję w niej od wczoraj. Organizowałam w SLD struktury, cały czas byłam politycznie aktywna i mam własny lewicowy pogląd na świat. Chcę do niego przekonywać i działać zgodnie ze swoimi przekonaniami. Polityka bowiem nie jest tylko sztuką zdobywania władzy, ale jest także sztuką kształtowania stosunków społecznych - jak powiedział klasyk.

Powiedziałaś naszemu portalowi jakiś czas temu, że „Sojusz Lewicy Demokratycznej zmurszał jak zmurszała polska demokracja” – Twoim zdaniem Ruch Palikota jest w stanie ową demokrację odbudować?
Gdyby ludzie mieli okazję uważniej przyjrzeć się programowi Ruchu Palikota, dostrzegli by więcej niż to co podaje się nam w papce medialnej. Janusz Palikot usiłuje przebić się na wszelkie sposoby z ideą nowoczesnego, ale lewicowego i europejskiego państwa. Jeśli nam się to uda będziemy mieli sukces wyborczy. Coraz częściej udaje się Januszowi przebić przez media z poważną rozmową a nie tylko z happeningiem. Ale gdyby nie jego często błyskotliwe happeningi Ruch nie zaistniałby medialnie. Dobrą rozmową była m.in. debata Janusza Palikota z Korwinem-Mikke, miał świetny wywiad dla TOK FM i wiele innych. Ludzie zaczynają rozumieć nasz przekaz. Program Ruchu Palikota to program, którego bym się nie wstydziła, program, z którym chcę iść do wyborów. Nawet jeśli są w nim nieliczne punkty, do których nie jestem przekonana w stu procentach, to wiem że z Palikotem można rozmawiać. On umie słuchać ludzi i wyciągać wnioski. Wiem, że nie będę w Ruchu Palikota maszynką do głosowania. Nasza formacja niesie ze sobą zmianę. Głosowanie na Ruch Palikota to głosowanie za różnorodną Polską, warto, żeby Janusz i ci ludzie, których skupił w Ruchu, znaleźli się w parlamencie bo dzięki temu rozcieńczymy lawę, która ten parlament zalała. Tamci faceci, bo to głównie faceci, siedzą w tym swoim zamczysku, mury już od dawna zbudowali, fosę wykopali, teraz armaty wyciągnęli, żeby ostrzeliwać każdego i nie dopuścić kogokolwiek do rozmowy na temat Polski. Polska ma być dalej dokładnie taka jak chcą, mimo że całej Polski już nie reprezentują.

Jest jeszcze całe wielkie zagadnienie – media. Jak one wyglądają w Polsce, jak mogłyby wyglądać, jak one wyglądają gdzie indziej, jaka jest ich funkcja. Lubię i znam ten temat. Nie może istnieć dobry system informacji społecznej bez prawdziwie niezależnych mediów publicznych, które nie muszą konkurować o reklamowy rynek. Trzeba o to zadbać. A kultura, tak ważna dla Krakowa? Podobnie nie może być wyłącznie komercyjna. Potrzebna nam jest prawdziwie wolna kultura wspierana przez państwo.Wracając do Krakowian: myślę, że jest wielu Krakowian, dla których to są ważne postulaty. Do tego elektoratu chciałabym się zwrócić.

Jak już wróciliśmy do elektoratu – zapewne będziesz też zwracać się do elektoratu „tęczowego”. Niestety trzeba przyznać, że w Krakowie społeczność LGBT nie jest zaangażowana politycznie, Marsz Równości jest zwykle skromny, a wydarzenia o charakterze politycznym nie cieszą się dużą popularnością, masz pomysł jak ich zaktywizować?
Ludzie, którzy nie interesują się polityką, coraz bardziej będą zauważali, że polityka zaczyna się interesować nimi i dobierać się do ich… życia. To jest rzecz pierwsza. Rośnie bunt przeciw temu co widzimy dookoła. Zachłyśnięcie się tym, że w ogóle coś możemy, że mamy kluby i to nam wystarczy mija i musi minąć bo po prostu chcemy od życia czegoś więcej . Chcemy, żeby chłopak z chłopakiem mogli iść po ulicy za rękę, chcemy, żeby można było czuć się normalnie w każdym miejscu, a nie tylko w klubie „branżowym”, żeby nie być dyskryminowanym w pracy, czy w środowisku zamieszkania, nie ukrywać się, chodzić opłotkami. Ta potrzeba jest coraz silniejsza, jeżeli ci ludzie będą obserwowali, że na przykład Robert Biedroń został posłem, że Kasia Bienias z Zielonej Góry została posłanką, że Tomek Szypuła otrzymał mandat w Warszawie i jakaś transka Ania Grodzka została posłanką, to myślę, że to będzie duże osiągnięcie dla nas wszystkich. Te osoby, które nie starają się czegokolwiek w tej sprawie zmienić, zgadzają się na to, żeby pewien obszar życia nie był obszarem wolnym, ale takich ludzi będzie coraz mniej. To jeden przykład, a drugi to kultura – działania kulturalne, które pokazują jak wszyscy chcemy i możemy uczestniczyć w przestrzeni publicznej. Niezależna kultura otwiera nam okna na przyszłość. Chociażby to co robi Teatr Nowy. Wychodzą do przestrzeni publicznej z komunikatem, że możesz decydować o sobie, możesz wybierać wolność. Im więcej takich działań kulturalnych, tym lepiej, a pamiętajmy, że kultura bez pieniędzy się nie robi, trzeba ją wspierać i zasilać. Znacznie skuteczniej niż teraz. To jest zadanie mądrej polityki. Gdybym mogła to chciałabym też mieć na to wpływ.

Wiele osób wypomina Januszowi Palikotowi „Ozon”. Jaki Ty masz do tego stosunek?
Ja nie wiem oczywiście co było powodem. Janusz Palikot tłumaczył to wielokrotnie. Po pierwsze "Ozon" był inny na samym początku niż potem kiedy ukazał się w nim słynny „zakaz pedałowania". Po drugie Palikot zamknął "Ozon" i wycofał się po tej publikacji. To biznesmen. Zabrnął w finansowanie „Ozonu”. Ja mogę w to wierzyć, mogę w to nie wierzyć, ale widzę co robi teraz. Podejrzenie, że mógłby nagle zmienić radykalnie front jest nierealne. Straciłby tych ludzi, których ściągnął do współpracy. Ja sądzę, że on ma dobre intencje i to co robi w tej chwili to w jakiś sposób go rzetelnie określa. Jest autentyczny.

Nie masz wątpliwości czasami co do ukłonu Janusza Palikota w stronę społeczności LGBT? Zdarzają się komentarze, że to tylko „wyborcza zagrywka”.
To by była bardzo kosztowna dla niego zagrywka. Tu w Krakowie moje pojawienie się na liście spowodowało, że kilka osób, które związane było z Ruchem, wyraziło swoje poglądy na forum Ruchu, które mogłabym ocenić jako homofobiczne i odsunęło się lub zostało odsunięte od Ruchu. Po drugie nawet jeśli tak by było, chociaż myślę, że tak nie jest, no to czym są z kolei zagrywki SLD, które cztery lata proceduje na temat ustawy o związkach partnerskich, po czym na dwa miesiące przed wyborami ją ogłasza, mając pewność, że ta ustawa nie ma szans, czy zrzucając Roberta Biedronia czy Wandę Nowicką z listy. Zwracałam się do wysoko postawionych osób w SLD, mówiłam o tym na zebraniach, że problem osób transseksualnych jest problemem palącym i trzeba to załatwić.

Czyli były takie próby?
Oczywiście. Także do Arłukowicza w PO. Przyszedł czas na to, żeby się tym zająć. Tylko nie wszyscy to już poczuli. Jedną z przesłanek mojej decyzji o kandydowaniu było dla mnie to, że Janusz zrozumiał i przyjął postulaty, o które nasze środowisko zabiegało od lat. Zaprosił nas i dał nam szansę mówienia pełnym głosem o tym co dotyczy naszego środowiska, problemów osób tranpłciowych, problemów osób homoseksualnych. Podkreślam, że nie ma animozji między środowiskami LGBT, cele są wspólne, to nie jest tak, że środowisko LGBT się podzieliło, pochodzimy z jednego domu, a to, że startujemy z innych list to może dobrze, będzie nas więcej! Ale biorąc pod uwagę doświadczenia z SLD więcej mam zaufania do Ruchu Palikota niż do SLD, że ustawa o związkach partnerskich i o określaniu płci stanie się faktem. Jest pewne, że my nie odpuścimy.

Mówiłaś już o polityce równościowej, jakie masz jeszcze priorytety i plany na kampanię wyborczą?
Chciałabym zrobić w Krakowie pokaz filmu „Trans-akcja”, to jest zawsze okazja do tego, żeby ściągnąć ludzi i móc porozmawiać o transseksualności, będę chciała podkreślić to, że mamy postulat o stworzeniu ustawy o określaniu płci, która jest w programie Ruchu Palikota. Bardzo liczyłabym na debatę pomiędzy partiami, kandydatów z okręgu krakowskiego. Mam nadzieję na to, że będę mogła mówić poprzez media, że jakieś tam zainteresowanie programem Palikota i tym co ja mam do powiedzenia będzie. Będą także inne spotkania. Chcę wraz z Krakowianami zaprotestować przeciwko oddawaniu miasta kościołowi. Już czas skończyć z finansowaniem kościoła z budżetu państwa. W planach mam także mnóstwo działań w Internecie. Ludzie w Internecie się skrzykują, poznają, wybierają itd. i przede wszystkim liczę na ludzi młodych, mam nadzieję że młodzi zagłosują na mnie. Tylko: studenci, nie leńcie się – zagłosujcie proszę w Krakowie. Tu zaczniemy zmieniać nasz kraj.

Ja nie ukrywam swoich lewicowych poglądów, podkreślam to w każdym komunikacie, więc na pewno nie jestem dobrym wyborem dla wyborców konserwatywnych, proszę na mnie nie głosować bo na pewno zawiodę! Wolę mieć wyborcę świadomego. Organicznie nie znoszę stabloidyzowanego świata, w którym przekazujemy wrażenia, a nie myśli, pewnie przez to nigdy nie będę politykiem w popularnym tego słowa rozumieniu. I to mnie cieszy. Wybory na pewno nie są momentem, w którym o oddanym głosie decyduje to kto ma ładniejszy krawat czy ciekawszą fryzurę. Pewnie myślisz, że tak mówię, bo piękna nie jestem! Co? (śmiech)

Rozmawiała: Magda Dropek

Tekst pochodzi ze strony: InnaStrona.pl
edzamieszczono: 2011.09.27

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.277 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj