Newsy

Historyczne ciekawostki


Mężczyzna w szatach kobiecych, „Takie coś” pana Wojdy - Platynowa blondynka która jest brunetem - Odyseja pani Walerji, Kobieta, która zamieniła się w mężczyznę - Dorosła kobieta zmienia się w mężczyznę...

Mężczyzna w szatach kobiecych

„Takie coś” pana Wojdy

Do niezrozumiałych upodobań p. Jana Wojdy należy przebieranie się za kobietę i paradowanie w niewieścich szatkach. Niejednego już amanta oszukał Wojda w ten sposób, aż trafił frant na swego.

Właśnie przechodził ulicą Freta, kołysząc się w biodrach i tak do złudzenia udając chód kobiety i strzelając oczami wokoło, że wzbudził zainteresowanie w pewnym przechodniu, który obiecywał sobie nawiązał flircik.

Jakież było jego zdumienie, gdy na pytanie szarmanckie: „Czy można pani towarzyszyć?” – usłyszał propozycję, wypowiedzianą grubym basem: „A idź-że facet do ciężkiej cholery!”

Powstało zbiegowisko, nadszedł policjant i nieudolnego naśladowcę kobiety sprowadzono do komisariatu. Niedługo stanął przed referentem karnym starostwa, który z wielką surowością zaaplikował mu tydzień aresztu za nieprzystojne zachowanie się w miejscu publicznem.

Dowcipnić zaapelował i sprawę jego rozpatrywał sąd karno-administracyjny.

Na pytanie, dlaczego się przebierał, Wojda odparł: - Bo mam w tem przyjemność. Inni urządzają rozmaite zabawy, a ja lubię takie coś…

Wobec braku jakichkolwiek cech przestępstwa, poza lekkim bzikiem, sąd wydał wyrok uniewinniający.

 

Platynowa blondynka która jest brunetem

Pod wieczór – kiedy ulicami ciągną nieskończenie długie procesje samochodów i autobusów, w tempie zwolnionem, jako że najmniejsze przyśpieszenie tempa wywołać by mogło nieobliczalną w skutkach katastrofę – policjanci w pelerynkach podobnych do nietoperzowych skrzydeł wymachują małemi pałeczkami niby szefowie orkiestry. Co chwila – na rozkaz białej pałeczki wąż pojazdów rozrywa się na dwie części i zastyga w bezruchu dając przejście gromadom przechodniów. Policjant popędza stadko ludzkie, klepiąc poufale po ramieniu szykowne midinetki, podkpiwając z niedołęgów zbyt wolno posuwających się naprzód. Trzeba przyznać, że „flic” paryski jest asem sportu, który zwie się „regulowaniem ruchu ulicznego”. Pomimo to zdarza się czasem, że roztargniony przechodzień nie dosłyszy sygnału, puszczającego w ruch samochody i wpadnie pod koła Citroenka lub Rolls Royca.

Taki wypadek zdarzył się parę dni temu w okolicach Porte Chapetret.

Dyrektor teatru Devillers „zahaczył” samochodem o suknię młodej i przystojnej pani i przejechał ją (panią nie suknię) raniąc ją dotkliwie. Dama na razie zemdlała, rychło jednak odzyskała przytomność. Właściciel samochodu okazał się rycerzem i zanim jeszcze przybyło pogotowie klęknął w błocie i jął cucić fotogeniczną ofiarę, a że ze słów wypowiedzianych słabym głosikiem dorozumiał się, że dama jest Amerykanką odwiózł ją przeto do amerykańskiego sanatorium w Neuilly.

Skoro wniesiono przejechaną panią do wytwornego pokoju i sprowadzono doktora – dama chwyciła za rękę sprawcę nieszczęścia i szepnęła słodko: błagam pana, nie narażaj mnie na przykrość – ja nienawidzę doktorów – ja nie chcę by mnie opukiwał obcy człowiek…

Pan Devillers zdziwił się nieco, i zaczął perswadować ślicznej platynowej blondynce, że musi się poddać oględzinom lekarskim, gdyż trzeba sprawdzić, czy nie ma czasem przetrąconej rączki albo czego innego.

Doktór okazał się energiczniejszym, nie zważając na protesty damy zaczął ją rozbierać. Dama zaczęła wierzgać nóżkami obutemi w pantofelki z wężowej skóry i dostała histerycznego ataku. Przy tej sposobności doktór zdołał zauważyć, że urocze stworzenie ma dziwnie muskularne kończyny i mówiąc sportowym językiem „chwyt w rękach”.

Najbardziej jednak był zdziwiony właściciel samochodu, gdy się przekonał, że „bidulka” jest czterdziestoletnim mężczyzną, który z niewiadomych względów paraduje w szatkach niewieścich.

Draba odwieziono do komisariatu – okazało się bowiem, że nie jest ranny. Odebrano mu artystycznie wykonaną peruczkę, i wzięto przyjemniaczka na spytki. Długo się droczył, ale wreszcie przyznał się, że jest panem Albertem Morain, z zawodu artystą malarzem i że nie lubi męskich ubrań, bo są nieestetyczne.

- W sukniach jest mi tak do twarzy – tłumaczył się mrużąc omdlewająco zielone oczy – niech panowie popatrzą na moją fotografię – dodał wyjmując z za gorsu podobiznę markizy w fantastycznym kapeluszu ze strusiemi piórami. Prawda, że jestem „milutka”?..

„Miarodajne czynniki” badają obecnie przeszłość tajemniczego pana, zaś pan Devillers opłakuje stracone złudzenia…

 

Odyseja pani Walerji

Kobieta, która zamieniła się w mężczyznę

Rok temu niemiecka poddana pani Walerja Eichenberg nazywała się panem Leonem i nosiła spodnie. To się zdarza w najlepszych rodzinach… Córka słynnej artystki francuskiej Ewy Lavalliere – również po pewnym czasie przedzierzgnęła się w chłopca i otrzymała paszport na nazwisko Jana Salomon.

Otóż czcigodna pani Walerja jest dzisiaj pięćdziesięcioletnią damą, ubrana skromnie, lecz wykwintnie, ondulowaną i woniejącą na milę perfumami. Przybył do niej niedawno reporter z dziennika Reggel wychodzącego w Bratysławie. Pani Walerja przyjęła go w zacisznym buduarze, pełnym drobiazgów i pajacyków.

- Do lat dziewiętnastu byłam chłopcem – oświadczył jejmość, mizdrząc się słodko – trochę spokojniejszym i delikatniejszym od innych chłopców, ale nie różniącym się od nich powierzchownością. Tyle, że czułam nieprzezwyciężony pociąg do szat niewieścich i marzyłam o peruczce. Wreszcie – za wyłudzone od wuja pieniądze kupiłam sobie damską peruczkę, oraz bieliznę i suknię. Przebierałam się na strychu, ale mnie kiedyś przyłapali rodzice. Atrybuty kobiecości zostały wrzucone w ogień – a ja poszłam do wojska. Ojciec uważał mnie za wyrodne dziecko, ze złemi skłonnościami – matka pocieszała się nadzieją, że służba w wojsku mnie odrodzi.

Życie w koszarach było dla mnie jednem pasmem upokorzeń i udręki. Przezywano mnie ofermą, a sierżanci wlepiali mi codziennie kary. Wreszcie zniecierpliwiony oficer odesłał mnie do kuchni. Całą wojnę przetrwałam w kuchniach polowych, a w roku 1918 na skutek silnej kontuzji zostałam zwolniona z wojska.

Potem znalazłam się sama jedna, na bruku Berlina. Znalazłam zajęcie w ministerstwie robót publicznych, w charakterze rysownika. Byłam jeszcze pozornie panem Walerym, nosiłam spodnie i paliłam cygara – ale po powrocie z biura do domu przebierałam się w suknie kobiece. Pewnego razu lokatorka, u której wynajmowałam pokój pobiegła na policję i wezwała świadków. Chciała pokazać tym panom, jak to jej lokator się zachowuje. Najbardziej ją złościła maskarada, peruczka, powłóczyste suknie i… obojętność na jej względy.

Chcąc raz na zawsze położyć kres plotkom i insynuacjom – „ożeniłem się” ale małżeństwo stało się dla mnie synonimem piekła. Żona urządzała mi sceny, ubliżała mi, ba – nawet mnie biła – a gdy parę razy uciekałem z domu sprowadzała mnie z powrotem siłą, gdyż zależało jej na pieniądzach. A ja zarabiałem niezgorzej, jako urzędnik ministerstwa.

Rok temu żona moja umarła. Udałam się wówczas do lekarza z prośbą, aby położył kres mojej rozterce. Pamiętałam odyseję znanego malarza niemieckiego Wegenera, który po niefortunnem pożyciu małżeńskiem rozszedł się z żoną i przeobraził się w panią Wegenerową…

Wyszedłszy z kliniki profesora Urbana mogłam już otwarcie przyłączyć się do rzeszy kobiet, jako ich „współsiostra”. Jestem taka szczęśliwa – dodaje pani Walerja – tak mi odpowiada nowy tryb życia, krzątanie się w domu i kuchni, szycie i haftowanie – nieszkodliwy flirt z mężczyznami…

Pani Walerja, mówiąc to, wyjmuje puderniczkę z kieszeni i zaczyna poprawiać misterną charakteryzację twarzy. Ma nienaturalne różowe policzki, podczernione oczy i karminowe serduszko – zamiast ust.

- A chociaż już przekroczyłam rubikon czterdziestki, mam zamiar wyjść za mąż. Mój narzeczony szuka na razie posady. Będę na pewno lepszą żoną, niż moja była żona. Przeszłam dobrą szkołę i uświadomiłam sobie, jak wygląda ideał żony. Będę uległa, łagodna, cicha i pogodna. Mój mąż natomiast jest stuprocentowym mężczyzną. Kazałam mu nawet zapuścić długą brodę.

Bo widzi pan – ja nie znoszę mężczyzn zniewieściałych…

 

Dorosła kobieta zmienia się w mężczyznę

Trudno jest wierzyć w cudy, a jednak cud niedawno się zdarzył i to właśnie w okolicach Warszawy.

W miasteczku P. mieszkała niewiasta, niejaka Zofja R. Zajmowała się pracą nauczycielską i uchodziła za osobę solidną i spokojną. Ale oto przed kilkoma miesiącami władze wojskowe otrzymały od p. Zofji pismo, w którem donosi, że stwierdziła, iż nie jest kobietą, lecz mężczyzną i wobec tego pragnie stawić się do poboru. Podanie to wzbudziło sensację. Ponieważ jednak petentka nalegała, więc przede wszystkiem polecono jej, by w sądzie okręgowym uzyskała wyrok, zmieniający zapis w księgach stanu cywilnego.

Właśnie przed dwoma tygodniami odbyła się rozprawa. P. Zofja odbyła przedstawiła zaświadczenie komisji lekarskiej, stwierdzające, iż rzeczywiście nie jest ona kobietą. Sąd orzekł, że imię jej w księgach metrycznych może być zmienione na Jan.

Po otrzymaniu wyroku dotychczasowa kobieta kupiła sobie męskie ubranie, złożyła powtórne podanie do władz wojskowych. Na dodatkowej komisji poborowej otrzymała kategorię D.

Wypadek ten, dość rzadko spotykany w medycynie, polegał na objawach hermafrodytyzmu i późnego ustalenia się płci. W kołach prawniczych i lekarskich sprawa ta wywołała wielką sensację.


edzamieszczono: 2012.04.02

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3685 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj