Newsy

Jak dziennikarz stał się Lukrecją Hilton


...wyznaję: mam 22 lata i jestem mężczyzną. Wydepilowałem nogi, włożyłem kabaretki i szpilki w rozmiarze 42. Nocą, kiedy na klubową scenę padł snop światła, stałem się stujednoprocentową kobietą...

Przeczytaj reportaż o warszawskich drag queen


Lukrecja Hilton czyli jak to jest się przebrać...Kosmetyki
Błądzę w drogerii między półkami, oglądam tusze, podkłady, pomadki, kredki (odkrywam, że jest kilka rodzajów, do różnych części twarzy), pudry i błyszczyki. Kupuję najtańszy tusz do rzęs (błąd: nie można go niczym zmyć), podkład przypominający kolorem moją cerę, kilka rodzajów cieni do powiek (nie mogłem się zdecydować na kolor).
Kasjerka: Narzeczona ma szczęście, że pan jej kosmetyki kupuje.
Ja: To nie dla narzeczonej. Dla mnie.
Kasjerka (spogląda na mnie, potem na mój podkład): Niech pan weźmie jaśniejszy. Ten będzie źle wyglądał.

Sześć zasad drag queen

Kiedy wchodzą na scenę, rozlegają się brawa i gwizdy. Czasem drżą im nogi, ręce pocą się w długich skórzanych rękawiczkach. Ale gdy z głośników zaczyna płynąć muzyka, przejmują władzę. Wiedzą, jak to robić, bo latami nad tym pracowały. Nad makijażem, choreografią i stłumieniem własnych lęków.
Żaklina: Drag queen to artysta parodysta.
Daruma: To rajski ptak.
Pussy Cat: Ktoś, kto odrywa od szarej codzienności.

Drag queen musi pamiętać o sześciu zasadach:
1. Ma być o jeden procent bardziej kobieca niż kobiety wśród publiczności.
2. Ma rozśmieszać albo wzruszać.
3. Występ nie może być przewidywalny, ma zaskakiwać.
4. Kostium na każdy występ powinien być inny, najlepiej bogaty, wręcz kiczowaty.
5. Makijaż ma być mocny i jaskrawy.
6. Najlepsze hity trzeba zostawiać na koniec, żeby podbijać atmosferę.
Co roku na warszawskiej scenie klubowej pojawia się około 15-20 debiutantów, a właściwie debiutantek. Sukces odnosi jedna, góra dwie.

Sukienka
Lumpeks przy Świętokrzyskiej. Z przyjaciółką bierzemy do przymierzalni cztery kiecki.
Ja: Nie wejdę! Tam stoi facet!
Marta podchodzi do mężczyzny pilnującego przymierzalni.
- Ten pan? No pewnie, że może przymierzyć sukienki! Tutaj codziennie panowie przychodzą i biorą sukienki. Nie mamy z tym problemu.
Okazuje się ekspertem. Ogląda mnie i radzi: "W tej pan źle wygląda", "Ta pana pogrubia", "Proponuję większy rozmiar".
Wybieram czarną, długą sukienkę z rozcięciem za 52 zł. Trzeba będzie ją przerobić. Obszyć cekinami, skrócić, zaszyć dekolt.
Wychodzimy. Marta rozbawiona do łez. Ja czerwony na twarzy.

Żaklina: Utrzymuję Jacka
Mówią o niej: królowa matka polskich drag queens. Początkujący dzwonią do niej po porady, więc Żaka ma wiele scenicznych córek. Poza sceną to Jacek. Ma 42 lata. Występuje od siedemnastu lat. - Ludzie myślą, że to łatwe pieniądze. Ale to ciężka praca. No i pewien styl życia - mówi Jacek.
Wygląda jak przeciętny facet. Wyróżnia go jedynie tusza i uśmiech. To jego atuty. Kiedy jako Żaklina wbija się w obcisłe, lateksowe stroje, publiczność pęka ze śmiechu.
- W tym zawodzie chodzi o to, żeby dawać radość. Aby tak było, trzeba mieć dystans do siebie i poczucie humoru. Inaczej nie będzie dobrego show - podkreśla.
Jego kariera zaczęła się od pracy w telewizji. W Sopocie odbywał się właśnie festiwal, po nim była impreza w hotelu. Tam po raz pierwszy wystąpił jako drag queen. Spodobał się publice. Później było statystowanie do teledysków, pobieranie lekcji śpiewu - trzyletnia ciężka praca, by stworzyć Żaklinę. Przełomowym momentem był występ w programie "Rozmowy na każdy temat". Żaklina stała się rozpoznawalna.
Teraz Jacka utrzymuje Żaklina. Rzucił pracę w banku, bo Żaklina sporo zarabia. Ile - to zawodowa tajemnica.
- Starcza na utrzymanie w metropolii i nowe stroje - mówi Jacek. Jeden kosztuje często ok. tysiąca złotych. Żaklinie szyje je przyjaciel Jacka. Wcześniej ubierał Żaklinę w lumpeksach,
a szpilki w dużych rozmiarach sprowadzał z Kanady.
Żaklina występuje maksymalnie osiem razy w miesiącu. Na bankietach, przyjęciach firmowych, wieczorach panieńskich i kawalerskich, w klubach gejowskich i heteryckich.
- Czasem ludzie nie wiedzą, czy jestem facetem, czy nie - opowiada.
- Heteroseksualiści są bardziej tolerancyjni niż środowisko gejowskie, z którego drag queens się wywodzą. Ale geje to dobra publiczność. Bo jeśli im się coś spodoba, to wypali też w klubie hetero.
O Żaklinie wie cała rodzina Jacka i znajomi.
- Nie wstydzę się tego. Wszyscy mnie wspierają - twierdzi.
- Szczególnie siostrzenica i siostra.
Żaklina po zejściu ze sceny staje się Jackiem. Ogląda mecze, chodzi z kolegami na piwo. Ale to Żaklinę, nie Jacka, ludzie chcą oglądać. Parodiuje Lizę Minnelli, Helenę Vondraczkovą, Ałłę Pugaczową, Halinę Benedyk, Barbarę Streisand, Zbigniewa Wodeckiego. Popisowym numerem Żakliny jest "Pszczółka Maja" - rozbiera się do body i na barowym stołku udaje, że lata. Publika
szaleje.
Jacek: Żaklina nigdy nie spotkała się z agresją. Nawet jeśli ktoś ją zaczepia, potrafi go utemperować, bo ma cięty język. A poza sceną się nie pokazuje.

Peruka, bielizna

Bazar przy Banacha. Sprzedawca przez godzinę pomaga mi dobrać właściwą perukę. Decyduję się na czarne włosy za ucho i krótką grzywkę. Wydaję na nią 90 zł. Potem prowadzi mnie do stoiska z biustonoszami. Zostałem zmierzony i zaznajamiam się z ofertą staników: białe, różowe, czarne, z koronką, fiszbinami, bez fiszbinów, miękkie, bardoty push-up. Biorę czarny, koronkowy z fiszbinami za 25 zł.
Sprzedawczyni (z aprobatą): Przytrzyma pierś i będzie pasował do każdej sukienki.
W dniu próby stanik wypycham gąbką.

Daruma: Kostiumy szyje mi Sławek
Mówią o niej: diament. Daruma jest kultową polską drag queen. Jej niesamowite stroje i olbrzymie doświadczenie sceniczne sprawiają, że jest uznawana za jedną z najbardziej ekskluzywnych artystek w kraju. Znana jest także jako Cassandra Carmen i Aneeda Man. Przez wiele lat była rezydentką klubów Paradise i Galeria. Gościła na największych scenach klubowych w Polsce i w wielu programach telewizyjnych. Matka chrzestna wielu drag queens: Prisscilli, Amandy, Pussy Cat, Lady Vicky, Rose de Blanche, Desdemony, Celesty, Deluny Pośladek, Vulgaris, Dżagi, Chantal, Barbi, Gigi Tyszkievicz, Ephorii Hash.
- Teraz to już raczej ze mnie babcia, bo moje córeczki mają własne sceniczne dzieci - śmieje się Daruma.
Równo 20 lat temu stworzył ją Sławek. To pierwsza drag queen w Polsce, która wydaje autorskie kalendarze i jest twarzą reklamy - Volkswagen Banku.
Sławek ma 41 lat. Nie lubi mówić o sobie. Jest zupełnym przeciwieństwem Darumy: cichy, spokojny, nieśmiały. Bo Daruma to żywioł.
- To tak bardzo różne osoby. Ja nie znoszę udzielać wywiadów, a Daruma to kocha. Stworzyłem postać, która żyje własnym życiem - przyznaje Sławek.
Zaczęło się od kostiumowego sylwestra - przebrał się za kobietę. Miał zdawać do szkoły aktorskiej. Zrezygnował, bo miał kompleksy z powodu dykcji. I zaczął występować jako drag queen. Jej repertuar jest melancholijny i elegancki.
- Chcę nie tylko bawić, ale także coś przekazać. Drag queens to rajskie ptaki, które mają ubarwić ludziom szarość dnia. Sprawić, żeby na chwilę zapomnieli o problemach - wyjaśnia Sławek.
Nigdy nie przymierza ciuchów, które kupuje w second handach. Przerabia je albo sam szyje kostiumy dla Darumy.
Występy na scenie traktuje jako hobby. Jest zastępcą kierownika w jednej z warszawskich firm zarządzających ludźmi.
- Nie wstydzę się, że jestem Darumą, ale też się tym nie chwalę. Nie lubię być szufladkowany. W środowisku gejowskim to czasem bardzo przeszkadza, dlatego każda drag queen powinna wiedzieć, że to także styl życia, który często wiąże się z samotnością po zejściu ze sceny - przestrzega.
Nie występuje już tak często jak kiedyś. Pomaga innym stworzyć sceniczny wizerunek, dobrać repertuar. Jest nauczycielką.
- Poza tym mam teraz dużo obowiązków zawodowych - dodaje Sławek.

Buty

Przemierzam wszystkie obuwnicze w okolicy, ale czarnych szpilek w rozmiarze 42 nie ma. W końcu pożyczam je od znajomych, którzy kiedyś przebierali się na sylwestra za kobiety. Nauka chodzenia na obcasie zajmuje mi tydzień.

Pussy Cat: Lepiej radzi sobie Maciek
Mówią o niej: córka Darumy.
- Kiedyś przyjechałem do Warszawy na dyskotekę do klubu Paradise. Tam zobaczyłem Darumę. To było dla mnie coś odkrywczego. Byłem przerażony i poruszony - opowiada Maciek, od sześciu lat znany jako drag queen Pussy Cat.
Pochodzi z małego miasteczka na Podlasiu. Jeszcze kilka razy przyjeżdżał na występy Darumy. Któregoś dnia, gdy siedziała przy barze, odważył się zagadać. Poprosił, żeby Daruma przygotowała go do występu.
- Pierwsze stroje pożyczał mi właśnie Sławek: suknie, rękawiczki, nawet buty. Własne kupiłem dopiero po jakimś czasie w swojej wiosce, wywołując niezłe poruszenie. Ale nie mogłem się oprzeć, bo były idealne - wspomina Maciek.
Sukienki Pussy także pochodzą z lumpeksów.
- Są fajniejsze, bo można je przerobić. Z markowym ciuchem byłoby żal to zrobić - wyjaśnia Maciek. Kiedyś kupił powłóczystą, prostą suknię. Przed występem obszył ją kolorowymi
kamieniami z pasmanterii, a dół - piórami.
- Dopiero wtedy wyglądała tak, jak powinna na drag show - twierdzi Sławek.
Jest handlowcem. Ma stały kontakt z ludźmi. Od Pussy Cat dużo się nauczył:
- Przede wszystkim otwartości i odwagi. Ale wciąż się różnimy. Ja nie chce się wyróżniać, wolę być jednym z wielu. Pussy lubi być w świetle jupiterów. Jest zjawiskowa.
Początki nie były łatwe. Pierwszy występ skończył się klapą. Pussy zjadła trema, zapomniała tekstu, źle ruszała ustami do playbacku. Chciała zrezygnować. Dziś ma wiernych wielbicieli. I piosenki, których inna drag queen nie jest w stanie podrobić.
Maciek: Może to głupie, bo nie ma dużej konkurencji. Ale połechtało mnie, kiedy inna drag queen wykonywała "Laleczkę z saskiej porcelany", mój sztandarowy numer, i została wygwizdana, bo widownia uznała, że Pussy robi to lepiej.
Znajomi Maćka przychodzą czasem oglądać występy Pussy Cat.
- Jeszcze za bardzo się boję, żeby zrobić pełny coming out. Dla wielu ludzi w naszym kraju drag show to rodzaj dewiacji seksualnej, a nie kabaretu. Rodziny też nie wtajemniczyłem - przyznaje.

Pussy jest gwiazdą, ale Maciek radzi sobie w życiu lepiej niż ona:
- Zarabiam więcej, choć to Pussy ma więcej otwartych furtek.

Przemiana
Do klubu przyjeżdżam jako kobieta. Przebijam się do garderoby. Mam mało czasu. Poprawiam rozmazany w taksówce makijaż. Pomaga mi Marta. Idzie to opornie. Wysypuję kosmetyki na blat, cały w nerwach, że prawie godzinny wysiłek pójdzie na marne. Jest szminka! Są cienie!
Wchodzi DJ. Okazuje się, że nie może odczytać z płyty piosenki, którą przygotowałem. Muszę improwizować. Wybieram "Hush, hush" Pussy Cat Dolls i "Mamma mia" Abby.
Żaklina: Jak cię zapowiedzieć?
Ja: Georgia.
Żaklina: Nie, to nie ma poweru. W samochodzie myślałem nad ksywką dla ciebie. Może Hilton Buu-Buu? Nie! Mam lepszą!

Panie i panowie: Lukrecja Hilton!
Klub Rasko przy ul. Burakowskiej 12. Żaklina kończy swój show: A teraz przed wami moja sceniczna córka Lu-kre-cja Hil-toooon!!! Potraktujcie ją dobrze.
Oślepia mnie światło. Zaczyna grać muzyka. Rozpoznaję pierwsze takty popowego hitu "Hush, hush". Ponoć wciągam kogoś na scenę, ponoć uśmiecham się i tańczę. Ponoć, bo nie pamiętam. Z nadmiaru adrenaliny urywa mi się film.
Znikam za kulisami. Głębokie wdechy i papieros na uspokojenie. Na filtrze zostaje szminka. Ręce i nogi nadal mi się trzęsą.
Żaklina: Przed wami ponownie moja córka! Ladies and gentleman! Lukrecja Hilton!
Drzwi się otwierają. Razem z Żakliną śpiewamy "Mama mia" Abby.
Światła pulsują.
Publiczność skanduje: Lu-kre-cja! Lu-kre-cja! Lu-kre-cja!
Kręci mi się w głowie.
Chwilę potem za kulisy wpada jakaś dziewczyna. Całuje mnie w policzek:
- Dzięki za fajny show!
Żaklina: Kiedy choć jednej osobie sprawisz radość, możesz uznać występ za
udany.

Podziękowania
Dziękuję Jackowi, Sławkowi i Maćkowi za rady i pomoc. Marcie Sułkowskiej, Katarzynie Szewczyk za naukę kobiecości, makijażu i chodzenia w szpilkach.
Jankowi za przerobienie sukienki w ciągu dwóch godzin. Klubowi Rasko za możliwość występu. I wszystkim, którzy mnie wspierali i podtrzymywali na duchu.

Źródło
edzamieszczono: 2009.11.25

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.286 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj