Newsy

Osoba transseksualna z zakazem wjazdu do Dubaju


Pokazywana jak rozrywka dla gawiedzi. Zawstydzona, zmartwiona i przede wszystkim zraniona. Takie były odczucia Jen Janice po tym, jak stawiła się do odprawy celnej na lotnisku w Dubaju - jednym z siedmiu Emiratów Arabskich - wraz z resztą pasażerów. Coś, co miało być miłą wizytą u przyjaciół, stało się koszmarem. "Jako osoba transpłciowa nigdy nie czułam się tak poniżona."


Nie przypuszczając, co ją czeka, Jen Janice wysiadła z samolotu pewnego gorącego grudniowego dnia i udała się do punktu odprawy celnej. Kilka dni wcześniej, po spotkaniu biznesowym w Kuwejcie, zdecydowała się zostać w tym  regionie i wybrać do znajomych do Dubaju. Bardzo chciała tak zrobić, bo od dawna ich nie widziała. Ale nawet w najśmielszych przypuszczeniach nie odgadłaby, jak ta próba się zakończy. "Stałam w kolejce do odprawy celnej, skromnie ubrana. Kiedy wreszcie przyszła moja kolej, celnik zaczął przeglądać mój paszport. Potem poprosił o pomoc przechodzącego obok kolegę. Jen Janice była zdumiona. Nie mówi po arabsku, więc nic nie rozumiała z rozmowy urzędników. Surowa mina celnika zmieniła się, gdy usłyszał uwagę ze strony kolegi. "Musieli mówić o mnie. Kilka razy szczegółowo mi się przyglądał, a potem patrzył z powrotem do paszportu. To było bardzo upokarzające." Jen Janice nie przeszła póki co operacji na narządach płciowych, więc formalnie pozostaje mężczyzną.

Wtedy zaczęło się długie oczekiwanie. Celnicy poprosili Jen Janice na bok i zaprowadzili ją do innego pomieszczenia. "Dołączył do nich inny mężczyzna i razem zaczęli zadawać mi przeróżne pytania. Co zamierzałam robić w ich kraju i dlaczego wyglądam tak, jak wyglądam? Jeden z urzędników po prostu nie mógł zrozumieć, jak to możliwe, że jestem mężczyzną, ale wyglądam jak kobieta." Mężczyźni nie wiedzieli, co znią zrobić. Potem, jak podejrzana o przestępstwo, została zaprowadzonado jeszcze innego pomieszczenia, gdzie znów musiała czekać godzinami." Gdy zapytałam, czy mogę zadzwonić do jednego z przyjaciół, ostro odpowiedzieli, że to absolutnie niemożliwe. Pytali mnie jeszcze, dlaczego chcę być kobietą. To było bardzo krępujące. Na dodatek czułam się poniżona, kiedy coraz to nowi celnicy wchodzili do pomieszczenia, żeby zerknąć na mnie. Wszyscy się śmiali albo chichotali. Choć do tego momentu nikt o tym nie wspomniał, uświadomiłam sobie, że zostanę deportowana." Nadal przeżywa to, że została wystawiona na pokaz jak dziwowisko. "Według paszportu jestem mężczyzną. Ale już w wieku 19 lat czułam się kobietą. W pracy nigdy nie miałam z tego powodu trudności. I zarząd, i koledzy potrafią uszanować to, kim jestem. "Na lotnisku drzwi się otworzyły i Jen Janice została zaprowadzona do kolejnego pomieszczenia przez obsługę lotniska. W hali odlotów przyciągnęła uwagę sporej liczby ludzi. W pomieszczeniu, do którego ostatecznie trafiła, około pięćdziesięciu osób z różnych krajów tak jak ona czekało na deportację. "Straciłam całą odwagę. Oficjalnie mi oświadczono, że muszę natychmiast opuścić kraj. Byłam przerażona, niewiele brakowało, bym zaczęła płakać. Tu chodziło o moją godność. Nikt mi nie powiedział, dlaczego nie mogę wjechać. Byłam potwornie przygnębiona tym, że coś takiego musiało mi się przytrafić. Chciałam tylko odwiedzić przyjaciół, nie miałam żadnych złych zamiarów. Poprzez Blackberry udało mi się w końcu porozumieć z szefową. Była właśnie w podróży i było jej przykro, gdy usłyszała moją historię. Pracodawca zaoferował mi pomoc i zorganizował dla mnie lot powrotny. Nie poszło łatwo, bo wiele lotów było odwołanych z powodu śnieżycy na lotnisku Schiphol. Miałam naprawdę szczęście, że udało mi się tak szybko odlecieć. Inaczej musiałabym spędzić dwa dni w tym pomieszczeniu z innymi deportowanymi."

Jen Janice wróciła do Holandii i jest zdecydowana, że nie puści tego płazem. Choć planowała odwiedzić znajomych tylko dla przyjemności, jej pracodawca w pełni ją wspiera. "Na początku stycznia wysłałam list do ambasady Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Singapurze, bo pozostaję obywatelką Singapuru. Jednak nadal nie dostałam odpowiedzi." Ambasada Singapuru w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zajęła się tą sprawą. "Na pewno w przyszłości będę musiała znów jeździć do Emiratów, tym razem w celach zawodowych. Więc chciałabym wiedzieć, czego mam się tam spodziewać. Udało się wykonać wielki krok naprzód, skoro dziś transkobiety mogą być sobą. Przez całe życie walczyłam o udowodnienie,że jestem osobą jak każda inna. To nieludzkie, że ciągle muszę coś udowadniać."

Pomimo starań, Gazecie GayKrant nie udało się uzyskać komentarza ze strony ambasady Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Tłumaczenie: Ewa Ulińska

edzamieszczono: 2011.05.05

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2689 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj