Newsy

Spodnie dają mi wolność


Moje życie niczym się nie różni od życia innych. Oprócz tego, że postanowiłam zakończyć je jako kobieta. I że nie będę miała żadnego mężczyzny. Można sobie stworzyć postać mężczyzny w wyobraźni i to wystarczy

Krótkie włosy. Spodnie. Splunięcie. Wielki, złoty męski zegarek. Sygnet na małym palcu. Srogie spojrzenie. Splunięcie. Kiedyś Lula paliła papierosy, ale lekarz powiedział, że jeśli nie przestanie, to serce powie 'dziękuję' i kto się wtedy zajmie domem? Kiedyś owijała też piersi bandażem. Dziś, mimo że nadal widoczne, jakoś lepiej przylegają do ciała.

Trafić do Luli nie jest łatwo. Z jednej strony jezioro, za nim Czarnogóra, z drugiej - trudno dostępne góry nazywane Albańskimi Alpami. To wśród tych wzgórz powstał Kanun, średniowieczny kodeks, którego rygorystyczne prawo wciąż trzyma w swych szponach Getów, mieszkańców północnej Albanii. Dom wygląda, jakby ktoś do małego kamiennego domku ze spadzistym dachem przykleił komórkę. Siadamy w cieniu werandy, brat Luli wyciąga z lodówki napoje w puszkach zakupione na naszą wizytę. Lula polewa mężczyznom rakiję, wznosi toast, z braku chętnych sama wychyla kieliszek i zanosi butelkę z powrotem.

- Dwa pokoje i werandę dobudowałam sama - mówi bardzo niskim głosem. - Kupowałam materiały, zwoziłam drewno z gór ciężarówką, zatrudniałam robotników i im pomagałam - Lula robi pauzę, przez co jej wypowiedź brzmi jak przemowa na wiecu, słyszałam to w wykonaniu albańskich mężczyzn. - Nie mogliśmy już dłużej kisić się w piątkę w dwóch pokojach - kontynuuje. - Teraz chcę dobudować małe poddasze - pauza. - Ale nie wiem, kiedy to nastąpi, bo moje zarobki ledwo wystarczają nam na życie. Lula ma na utrzymaniu cztery osoby: schorowaną matkę, głuchoniemego brata Gjekë i jego dzieci Klaudię i Serjia. Pięć lat temu żona Gjekë Bora umarła na raka, ostatnie dwa leżała w domu. - Zostawiłam pracę, żeby?móc się nią zajmować, ale potrzebne były pieniądze na lekarstwa i lekarzy, więc sprowadziliśmy mamę Bory, a ja poszłam do pracy jako ochroniarz w restauracji. W tej rodzinie Lula nie tylko wygląda jak mężczyzna.

Średniowieczne prawo 

Najpopularniejsza wersja Kanunu została spisana w połowie XV wieku przez Lekë Dukagjiniego. W 12 księgach kodeks skrupulatnie reguluje zasady funkcjonowania rodziny, klanu i całego plemienia. Mężczyzna jest głową domu, utrzymuje rodzinę, buduje dom, podejmuje wszelkie decyzje. Kobieta jest własnością mężczyzny, zajmuje się domem i rodziną.

W patriarchalnej rodzinie małżeństwa są aranżowane, dziewictwo to podstawowa cnota kobiety, a podstawowym obowiązkiem mężczyzny jest obrona honoru. Utrata honoru oznacza wkroczenie na ścieżkę krwawej zemsty (gjakmarrja).

Gdy w rodzinie zabraknie męskiego potomka, jego funkcję może wypełniać virgjinesha, czyli kobieta, która złoży przysięgę pozostania przez całe swoje życie dziewicą. Virgjinesha ubiera się, zachowuje i wygląda jak mężczyzna. Za cenę utraty kobiecości przysługują jej męskie przywileje i obowiązki. Szacuje się, że obecnie w Albanii mieszka ich około setki.

Lula jest jedną z nich.

Pierwsza butelka wina 

Na zdjęciach z dzieciństwa wygląda jak pulchny chłopczyk. Krótkie włosy, nadęta mina. Zawsze była silna, odważna, garnęła się do zarządzania. Gdy odrabiała praktyki na kolei, opiekowała się grupą 105 dziewczyn, nosiła klucze. Szkołę średnią ukończyła zaocznie. - Potem od razu zaczęłam pracę. Zajmowałam się czterema sklepami w pobliskich wsiach, wszędzie musiałam chodzić na piechotę, w sumie z dziesięć kilometrów. Często wracałam sama wieczorem. Dla kobiet to było nie do pomyślenia. Wtedy zaczęłam chodzić w spodniach. Włosy ścięłam chwilę później, podczas robót w fabryce metalurgicznej w Elbasanie. Kiedy wróciłam, wszyscy mnie pokazywali palcami. Szwagier kazał mi się normalnie ubierać, gdy do niego przychodzę. Ale ja podjęłam już decyzję. Przysięgałam tylko przed sobą i nigdy przysięgi nie złamałam. Oprócz stroju i fryzury Lula przejęła męskie nawyki. - Pierwszy raz piłam alkohol z kolegami z pracy. Wypiłam butelkę wina, strasznie mnie paliło w środku - wspomina i pierwszy raz jej rysy łagodnieją w uśmiechu. - Z papierosami poszło mi łatwiej. Mama była całkowicie przeciwna mojej decyzji. Znaleźli mi męża w Szkodrze, ale ja nie chciałam o tym słyszeć. Dziewczęta czasem marzą o mężu, dzieciach, ja nigdy tego nie miałam. - Jakby było trzeba, poszłaby z karabinem strzelać, taka była - niespodziewanie wtrąca się mama Luli.

Ktoś musiał być mężczyzną 

Mama Luli urodziła się w Czarnogórze. Gdy miała 15 lat, wydano ją za mąż w Albanii. Musiała więc opuścić rodzinne strony i zamieszkać w obcym kraju z mężczyzną, którego nigdy nie widziała na oczy. - Tata był od niej starszy 17 lat. To bardzo duża różnica wieku - komentuje Lula. - Pierwsze dziecko urodziła rok po ślubie. Potem co dwa lata rodziła kolejne. Tak doszła do siódemki. Dzieci po kolei brały ślub i opuszczały dom. Za ciasno im było. W tradycyjnym domu syn przyprowadza do domu żonę, a córka idzie do domu wskazanego przez rodzinę męża. U Luli wszyscy bracia marzyli o ucieczce. Najstarszy siedem lat małżeństwa spędził w Grecji. To Lula jeździła ze szwagierką na porodówkę. - Nawet gdybym chciała wyjść za mąż, tobym nie mogła. Moi bracia znikali, siostry wychodziły za mąż, ojciec rzadko kiedy wychodził z domu, szybko się zestarzał, dopiero kiedy zaczęłam pracować w sklepach, ludzie lepiej poznali naszą rodzinę. Jedyny mężczyzna, który został w domu to Gjekë, nim też trzeba się było opiekować. Ktoś musiał być mężczyzną w tej rodzinie.

Siwe włosy 

Ktoś musiał zająć się pogrzebem, gdy 13 lat temu najmłodszy syn zginął w wypadku samochodowym. Lula: - Sprowadzenie ciała ze Stanów Zjednoczonych zajęło mi trzy tygodnie. Ktoś musiał zająć się Borą, żoną Gjekë, gdy rak powoli wyniszczał jej organizm. - To była święta osoba, nigdy nie narzekała. Gdy jej stan się pogorszył, jeździłam z nią po lekarzach, Tirana - Szkodra, Szkodra - Tirana. Bez samochodu to kilkugodzinna wyprawa. Gdy zostawała w szpitalu, spałam gdzieś w parku i przychodziłam rano. Ktoś musiał zająć się też dziećmi Bory i Gjekë. Nie wspominając już o tym, że to małżeństwo było możliwe tylko dzięki opiece siostry. - Dla Serjia i Klaudii byłam jak matka, najważniejsze było dla mnie, żeby dzieci mówiły. Byłam dla nich kontaktem ze światem. Gdy Serjio miał sześć lat, zatrudniłam się w szkole jako sprzątaczka, brałam go ze sobą, żeby chodził do szkoły.

Gdy dwa tygodnie po śmierci mamy Serjio miał wypadek i nadział się tyłem głowy na dwa pręty wystające ze ściany, Lula stoczyła największą walkę w życiu. - Przyjechaliśmy do szpitala, jego twarz była sina i spuchnięta, był nieprzytomny. Kilka razy prosiłam lekarzy, żeby go obejrzeli. Ale jak tylko zrozumieli, że nie mam pieniędzy, nawet mnie nie słuchali. W końcu nad ranem wyciągnęłam jednego z nich na korytarz, spojrzałam mu w oczy i powiedziałam: 'Albo tam pójdziesz, albo tylko jedno z nas przeżyje tę noc'. 72 godziny siedziałam przy Serjiu non stop. Gdy Gjekë go zobaczył, chciał popełnić samobójstwo.

Lula milknie. Jest zmęczona. - Żaden z moich braci nie ma tylu siwych włosów - mówi po chwili spokojnym głosem.

- Dzieliłam nawet ziemię - ożywia się nagle. Podział ziemi to według Kanunu ściśle męska działka. Dziedziczenie odbywa się tylko w linii męskiej. - Bracia, którzy są w Stanach, zadzwonili, żebym podzieliła to, co mają - na twarzy Luli pojawia się duma. - Przydzieliłaś coś sobie? - Nie. Wszystko, co zarobiłam, szło na dom. Mam tylko ten zegarek i ubrania, które i tak są z darów.

Zemsta siostry 

W czasie gdy Lula jeździ z Borą do Tirany, w pobliskim Bajram Curri do kawiarni w centrum miasta wchodzi wysoka kobieta. Wyciąga zza kurtki kałasznikowa, zabija dwie siedzące za barem osoby i wychodzi. Jest 2 kwietnia 2002 roku. Trzy lata później Zylfie Haklaj zostaje pojmana przez policję w Göteborgu. W Albanii jest dziewiąta na liście najbardziej poszukiwanych przestępców. Świat obiega zdjęcie zrobione przez Interpol, na którym twarz Zylfie do złudzenia przypomina twarz mężczyzny - chuda, koścista, krótko obcięte włosy, lekko przetrącony nos. Rodzina Haklaj od 1997 roku jest we krwi. Tak mówi się na rodziny, które wkroczyły na ścieżkę wendety. Brat Zylfie Fatmir Haklaj, ówczesny szef policji w Bajram Curri, zastrzelił ośmiu członków klanu Hoxhajve w rewanżu za śmierć brata, w którego ciele znaleziono dziewięć kul. Jedna śmierć za każdą kulę - ogłosił Fatmir. Do tej pory z klanu Haklajów zginęło 16 osób. Zylfie pochowała czterech braci, w tym Fatmira. W 2008 roku sąd w Tiranie skazuje Zylfie, nauczycielkę fizyki, na 25 lat więzienia, za zamordowanie dwóch osób oraz nielegalne posiadanie broni. W tym czasie Zylfie siedzi w szwedzkim areszcie. Szwecja nie decyduje się na ekstradycję ze względu na zagrożenie życia kobiety. Zylfie zostaje w Szwecji, gdzie dostaje status uchodźcy.

Przysięgają, bo... 

Aby pomścić brata, Zylfie musiała pozbyć się kobiecej tożsamości. Stąd na zdjęciu krótkie włosy. Jednocześnie prasa pisała o niej jako o shote, odwołując się do Shote Galicy, znanej albańskiej wojowniczki, która w 1924 roku przebrała się za mężczyznę i wraz z mężem walczyła przeciwko Serbom. - Zemsta to jeden z trzech głównych powodów, dla których kobiety przyjmują męską tożsamość - mówi Antonia Young, jedna z pierwszych antropolożek, które robiły badania na temat zaprzysiężonych dziewic. - Pozostałe to brak męskiego potomka, który zostanie głową domu, i honorowe wykręcenie się z wzięcia udziału w aranżowanym małżeństwie. Czwarty powód, który się narzuca, to homoseksualność lub transseksualność. - Bardzo trudno jest się na ten temat wypowiedzieć, ponieważ temat seksu jest tabu - mówi Young. - Virgjinesha to wyjście dla kobiet, którym nie podobało się życie pod męskie dyktando, które nie czuły się dobrze w kobiecej skórze, ale też dla rodzin, które potrzebowały mężczyzny. Niektóre kobiety podejmują też decyzję o celibacie i przystąpieniu do męskiego świata po rozwodzie. Nie są dziewicami, ale ich życie wygląda tak samo jak życie virgjineshy. Mimo zmian Albania to nadal bardzo patriarchalny kraj. Samotnej kobiecie nie jest łatwo.

Domowa siłownia 

Z wyglądu - kierowca ciężarówki. Fryzura rodem z lat 80., jasne sztruksy i prosty T-shirt. Zwarte, nabite ciało, lekko zgarbione plecy i szeroko, po męsku stawiane kroki. Szkodra to jedno z największych miast Albanii, ale po kilku godzinach poszukiwań znajdujemy Linditę w barze z hamburgerami. Na powitanie całuje mnie w rękę. Zachowuje się szarmancko, przepuszcza w drzwiach. - Ostatnio wieczorami pakuję, jeszcze niedawno ważyłam 130 kilogramów, dzisiaj - 85. Nie podoba mi się moje ciało, jem raz dziennie, a wieczorem tylko jogurt, żeby jeszcze trochę schudnąć - opowiada 46-letnia Lindita. - Gdy byłam młoda, ludzie mówili, że jestem piękna. Ale to moja mama była piękna. Nie mogłam znieść tego, że mężczyźni na nią patrzą. Była śliczna. Cała moja rodzina z babcią na czele narzekała, że bliżej mi do chłopca niż do dziewczyny. Sukienki miałam do trzeciego roku, potem nie dałam się w nie ubierać - odpala jednego papierosa od drugiego, a niedopałek wypstrykuje palcami w bok. Gdy idziemy do parku, idzie kilka kroków za nami.

Zostać z mamą 

Lindita wychowywała się w biednym domu, ale dzieciństwo wspomina dobrze. Do momentu, gdy jej tata zginął w wypadku samochodowym. Miała pięć lat, gdy została z mamą i babcią. Uparta, dziecko z żelaza. Od dziesiątego roku życia pomagała rodzinie, sprzedając mleko i zioła. Po szkole zaczęła pracę w fabryce żywności. Pewnego dnia, gdy zorientowała się, że może stracić pracę, rzuciła o ziemię portretem Hodży, za co trafiła do więzienia. Skazano ją na 12 lat, z czego odsiedziała pięć.

- Po wyjściu z więzienia nie założyłam już kobiecych ubrań. Zawsze taka byłam. Zazdrościłam chłopakom, że urodzili się chłopakami. To uczucie głęboko się ukryło, gdy poznałam mężczyznę. Zanim poszłam do więzienia, byłam zakochana. Chciałam mu dać miłość, myślałam poważnie o rodzinie, ale wiadomo było, że on nie będzie czekać. Wszyscy się wtedy ode mnie odwrócili, więc naturalne było, że on też. Nie miałam mu tego za złe.

Pierwsze chwile na wolności Lindita spędziła w ambasadach. Założyła T-shirt i dżinsy i poszła szukać możliwości wyjazdu. - Był rok 1991, wszyscy wyjeżdżali, pomyślałam, że to dla mnie świetne rozwiązanie. Pewnego dnia usłyszałam zza pleców głos matki: 'Opiekowałam się tobą, gdy twój ojciec umarł, gdy byłaś w więzieniu, oddałam ci wszystko i co dostaję w zamian?'. Znalazła mnie w ambasadzie niemieckiej. Odwróciłam się i poszłam za nią, błagając o przebaczenie. Cały czas ją przepraszam. Myślałam tylko o sobie, nie pomyślałam, jak ona sobie da radę. Zostałam. Jako jej dziecko, jako jej mąż, jako wszystko, czego potrzebuje.

Alergia 

Lindita pracuje w tak zwanym punkcie wymian. Wokół same kantory, na płocie wywieszone pokrowce na komórki, wśród sprzedawców sami mężczyźni. - Sprzedaję te gadżety od wielu lat. Najpierw siedziałam w kantorze, teraz handluję na chodniku. Nie lubię pracować z kobietami, mam na nie alergię. Mężczyźni mają więcej osobowości, charakteru. Nie traktują cię źle, nie oceniają, nie plotkują. Biorą taką, jaka jesteś, dają pieniądze i koniec. Gdy spotykam jakąś kobietę, którą kiedyś znałam, mówię: 'Idź przodem, ja cię dogonię'. Z wami też nie czułam się dobrze na ulicy.

- Jak ludzie zareagowali na twoją przemianę?

- Tylko mama narzekała. Prosiła, żebym założyła coś bardziej kobiecego, żeby ktoś poszukał mi męża, upominała się o wnuki. Czasem groziła, że jeśli nie przestanę, pojedzie mieszkać z wujkami do Gjirokastry.

- Nie chciałaś mieć dzieci?

- Od urodzenia jestem kobietą, zmieniłam mój wygląd, świadomość, ale nie duszę. I nie ma w tym nic dziwnego, że są chwile, gdy czuję, że chciałabym mieć kogoś przy sobie. Żal, że nie przekażę nikomu moich cech, wyglądu. Ale to szybko mija. Moje życie wymaga ode mnie siły, jestem głową rodziny, nie będąc niczyją żoną, codziennie muszę odpowiedzieć na pytanie, co dzisiaj zjemy. Moje życie niczym się nie różni od życia innych. Oprócz tego, że w pewnym momencie postanowiłam zakończyć je jako kobieta. I że nie będę miała żadnego mężczyzny. Można sobie stworzyć postać mężczyzny w wyobraźni i to wystarczy. - Słyszałaś o virgjineshach? - Są ich dwa rodzaje. Albo kobieta chce pomścić kogoś, albo jest do tego zmuszona przez rodzinę. Ja się nie zaliczam do tych kategorii. Całe szczęście, że jestem z miasta, tu nie ma tego rodzaju problemów. Po prostu czuję się ze sobą dobrze w ten sposób.

Najbardziej wąsaci mężczyźni 

- W dokumentach występuję jako Lula Popa, kobieta - mówi Lula, gdy spotykamy się kilka dni później na parkingu restauracji, w której jest ochroniarzem. - Ale wszyscy traktują mnie jak mężczyznę. Na początku ludzie byli podejrzliwi, myśleli, że tylko udaję, że nie dotrzymam przysięgi. Śmiali się, gdy widzieli mnie z papierosem. W końcu przestali. Teraz jestem szczęśliwa. Mam dużo znajomych. Wolny czas spędzam z kolegami w knajpie. Nawet chodzę do męskiego fryzjera.

W kościele kobiety stoją obok siebie, nie patrzą na mężczyzn, wstydzą się pójść naprzód. Nie Lula. - Jestem wszędzie tam, gdzie najbardziej wąsaci mężczyźni - śmieje się i puchnie z dumy. - Nie mam żadnych koleżanek.

- Żałujesz czasem swojej decyzji?

- Nigdy, to jest trudna droga, ale nigdy nie żałowałam. Spodnie dają mi wolność. Chodzę, gdzie chcę, robię, co chcę. Sama sobie na wszystko pozwalam.

- Nie tęsknisz za kobietą w sobie?

- Ależ ja jestem kobietą. Choć muszę przyznać, że nie lubiłam swojego ciała, gdy zaczęłam dorastać - Lula pochyla się do nas przez stolik. - Bo ja miałam miesiączkę - wyznaje.

- A inne kobiety? Nie podobały ci się inne kobiety?

- Nie - Lula z powrotem odchyla się na swoje krzesło. - Nigdy - mówi zdecydowanym głosem.

- Ale w domu wszystko jest na mojej głowie - dodaje po chwili. - Sprzątam, gotuję, piorę. Przydałaby się kobieta w domu. Klaudia ma dopiero 12 lat, jest jeszcze za mała. Niedługo skończy szkołę podstawową i nie wiem, co będzie dalej. Na razie jeździ do szkoły busikiem, który odwozi i przywozi dzieci. Dziewczyna dorasta, chłopcy się jej przyglądają, już się zaczynają kłopoty. Muszę tego pilnować, nie chcę, żeby potem mi wypominała, że jej nie dopilnowałam. Mam nadzieję, że uda się wysłać ją do dobrej szkoły z internatem, to jedyna opcja. Czekamy więc, aż Serjio będzie miał chociaż 20 lat i się ożeni.

Źródło: Wysokie Obcasy

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7402496.html?as=2&ias=2&startsz=x
edzamieszczono: 2010.01.10

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3986 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj