Newsy

Zawsze byłem kobietą, zawsze byłam mężczyzną


Być kobietą w ciele mężczyzny. Czuć jak ona, tęsknić za innym ciałem. Być mężczyzną w kobiecym ciele. Nie akceptować swojej sylwetki, kobiecych zachowań. Transseksualiści cierpią tak bardzo, że gotowi są na wszystko, by wreszcie poczuć się dobrze we własnym ciele.

W filmie "Wszystko o mojej matce" Pedro Almodóvara główna bohaterka rusza na poszukiwanie ojca zmarłego syna. Esteban, którego znajduje, okazuje się być Lolą. Historie transseksualistów przedstawione w filmach tego reżysera wydają się nie-prawdopodobne i nierzeczywiste. Czy aby naprawdę? Opowieści naszych rozmówców pokazują, że trans-seksualizm to problem częstszy i bardziej skomplikowany, niż się nam wydaje.

NICZEGO NIE ŻAŁUJĘ

Anna, 55 lat, psycholog kliniczny z wykształcenia

Ile miałaś lat, kiedy zauważyłaś, że jesteś w nieodpowiednim ciele?

Jedenaście, dwanaście. Zdałam sobie wtedy sprawę, że moja inność w stosunku do pozostałych dzieci wiąże się z tym, że choć jestem chłopcem, czuję się dziewczynką. Wtedy nadałam sobie imię Ania. To świat dziewczynek był mi bliski, ich zabawy, ich odczuwanie. W świecie chłopców nie mogłam się odnaleźć.

A jak przyjmował cię świat dziewczynek?

Świat dziewczynek mnie odrzucił. To był okres dojmującej samotności. Dziewczynki zaczęły się interesować chłopcami, a ja nie byłam dla nich interesującym chłopcem. Dla chłopców byłam nie do przyjęcia, ponieważ chciałam bawić się z dziewczynkami.

Coś robiłaś wtedy? Szukałaś informacji o podobnych przypadkach?

Gdy zrozumiałam, kim naprawdę jestem, pojęłam, jak to bolesne być innym. Wiedziałam, że chcę być taka jak inne dziewczynki, a nie tylko robić to, co one. Mama chyba trochę się orientowała w mojej sytuacji, ale nie do końca rozumiała. W naszej biblioteczce znalazłam książkę na temat seksuologii. Przeczytałam w niej, że istnieje transwestytyzm. Że jest to zboczenie, które trzeba leczyć. Dziś transwestytyzm nie jest uważany ani za zboczenie, ani za dewiację. Ale wtedy było inaczej, "leczyło się" go prądem. To było przerażające. Postanowiłam żyć jak chłopiec, zachowywać się jak chłopiec i przystosować się do wymogów społeczeństwa. Ale w szkole podstawowej i tak cały czas byłam uważana za lalusia.

A potem?

Do szkoły średniej rodzice posłali mnie na drugi koniec Warszawy. Nikt mnie tam nie znał i zaczęłam nowe życie.

Zrobili to, żeby o ciebie zadbać?

Myślę, że tak. Wiedzieli o różnych incydentach w podstawówce, o tym, jak mi niedobrze było w tej szkole. W średniej nauczyłam się lepiej przystosowywać. Weszłam nawet do szkolnej elity. Grałam w kabarecie, na gitarze, śpiewałam. Było fajnie, choć Ania żyła we mnie. Miałam w szafie ukryty pamiętnik, lalkę i Aniowe ubrania, które wybierałam, sortując to, co mama postanowiła wyrzucić.

Przyjaciół miałaś wtedy wśród dziewczyn czy wśród chłopców?

Pół na pół. Miałam bliskiego przyjaciela, w którym się zadurzyłam w pewnym momencie. Gdy mu wszystko wyznałam, powiedział, że to nie ma szans.

Nie zraził się?

Odsunął na pewien dystans, ale nie zraził. Potem wyjechał za granicę i kontakt się urwał. A później poznałam dziewczynę, która na studiach została moją żoną. Bardzo ją kochałam. Można kochać niezależnie od płci. Prowadziłam realne życie realnego chłopaka.

Czy ona wiedziała, co się dzieje w twoim wnętrzu?

Nie. Nie powiedziałam jej, bo wiedziałam, że byłby to powód, żeby mnie skreślić. To straszny dylemat. Być z nią, czy powiedzieć o wszystkim. Nie chciałam jej stracić. Teraz wiem, że to nie w porządku, że jej nie powiedziałam. Ale takie rzeczy się widzi dopiero z perspektywy czasu. Wtedy w ogóle nie istniały takie tematy jak transseksualizm. Gdybym teraz miała 15-16 lat, naciskałabym matkę, by coś z tym zrobić. Bo kto najczęściej decyduje się na leczenie? Młodzi ludzie, którzy wchodzą w życie i 40-50-latkowie, którzy dawniej nie mogli tego zrobić, a dziś chcą być sobą.

Ile trwał wasz związek?

Ponad 20 lat. W tym czasie zaczęłam szukać pomocy, interesowałam się transseksualizmem, zdobywałam informacje o możliwości zmiany płci. Ale nadal nic z tym nie robiłam. Miałam żonę i byłam wysokim mężczyzną. W wieku 28 lat - miałam już wtedy trzyletnie dziecko - zgłosiłam się jednak do lekarzy. Po licznych testach, rozmowach, badaniach postawiono diagnozę, że jestem transseksualna i mogę zmienić płeć. To, co niemożliwe, stało się potencjalnie realne. Potem nastąpiło wiele lat zmagań z decyzją. Była przecież miłość do żony, cudowne dziecko, ustabilizowane życie zawodowe. Dziś się to wydaje trudne, wtedy było heroiczne. Znów postanowiłam, że nic nie zrobię.

I co dalej?

Po jakimś czasie żona się dowiedziała. Poszłam z nią do lekarza, który jej to wyjaśnił. Chciałam, żeby zrozumiała. Nasze małżeństwo zawisło na włosku. Ale zostaliśmy ze sobą. A ja starałam się zabić Anię. Z jednej strony to był piękny okres w naszym życiu. Było nam dobrze z żoną, odnosiłam sukcesy zawodowe, syn dorastał. Ale wracały depresje. Aby z tego wyjść, bardzo angażowałam się w pracę, budowałam dom. I nagle wykryto u mnie raka. Przeszłam operację, ale pozostała niepewność. Inaczej spojrzałam na świat. Żona coraz częściej natykała się na moje damskie ciuchy. Sprawiało jej to przykrość. Po operacji skurczyły się plany zawodowe. Zamieszkaliśmy w nowym domu. Było mi coraz trudniej. Żona coraz częściej zauważała długie paznokcie, brak włosów na nogach i rękach. W końcu mnie zostawiła. W 2007 roku był rozwód.

Rozmawiacie ze sobą?

Mieszkamy wciąż razem, ale nie odzywa się do mnie od lat. Dom chcemy sprzedać. Uważa, że ją oszukałam, że zmarnowałam jej życie. Moim zdaniem to były dobre lata. Kochałam ją. Nawet, gdy zakładała sprawę rozwodową.

A jak zareagował syn?

Nie ma z tym problemu, opowiada znajomym, że ma tatę transseksualistkę. Rozwód był dla niego bolesny. Ale był dorosły, studiował.

A jak potoczyły się sprawy zawodowe?

Decyzja o zmianie płci to decyzja ekstremalna, musiałam się liczyć z tym, że będzie mi trudno w pracy. Zawsze byłam przedsiębiorcą. Kontakty, zlecenia zaczęły się urywać. Za miesiąc będę miała nowe dokumenty, jako kobieta. Nawet składając CV - w którym doświadczenie mam jako kto inny - będę musiała ujawnić, że zmieniłam płeć. Dyplom ukończenia studiów raczej uda mi się zmienić, ale nie wiem, czy tak będzie z innymi dokumentami poświadczającymi moje kwalifikacje.

Nie żałujesz decyzji?

Nigdy nie miałam tylu problemów natury bytowej, co teraz, ale też nigdy nie czułam się tak szczęśliwa i wolna.

Jesteś w trakcie kuracji hormonalnej? Przeszłaś już jakieś operacje?

Transseksualiści są stale na kuracji hormonalnej. Operacja - jak zdrowie pozwoli. Ale to nie o genitalia chodzi. Większość transseksualistów nie robi ostatecznej operacji - bo tego nie potrzebują, bo to wydatek. Penis służy do seksu, a seks to przecież również różne rzeczy. Nie jestem pewna swojej orientacji seksualnej. Kochałam kobietę, ale podobają mi się też mężczyźni. Lubię ich adorację.

Plany na przyszłość?

Chcę robić filmy o środowisku LGBT (skrótowiec odnoszący się do lesbijek, gejów, biseksualistów oraz osób transgenderycznych - przyp. red.), o prawach człowieka. Filmy, które bę- dą wspomagać otwartość, liberalizm.

Jesteś też prezeską fundacji Trans-Fuzja, prawda?

Tworzymy ją z grupą ludzi, których poznałam na portalu o crossdresingu (przebieranie się w stroje płci przeciwnej - przyp. red.). Zaprzyjaźniliśmy się i stwierdziliśmy, że warto robić coś więcej, niż tylko działać na forum internetowym. Trans- -Fuzja upowszechnia wiedzę o transseksualizmie, stara się o zmiany w prawie obejmujące transpłciowość, tworzy grupę wsparcia dla transseksualistów i ich rodzin: rodziców, żon, dziewczyn, braci.

Jak zachowali się twoi przyjaciele w tym wszystkim?

Grono się zweryfikowało. Została jedna czwarta. Nie każdy chce się pokazać z takim indywiduum, bo co ludzie sobie pomyślą? Jeden z kolegów np. zaprosił mnie na ślub, ale przedtem spytał, jak mam zamiar przyjść ubrana. Odpowiedziałam, że jak zwykle, czyli jak kobieta. Skończyło się na tym, że w ogóle nie poszłam.

Więcej kobiet czy mężczyzn masz teraz wśród swoich przyjaciół?

Pół na pół.

Czy związki transseksualistów to częściej relacje z transseksualistami?

Nie, chociaż znam takie udane pary. Natura jednak jest trochę złośliwa: transseksualiści są zwykle niscy, transseksualistki wysokie. Kiedyś szłam Nowym Światem i pani siedząca w kawiarnianym ogródku powiedziała do drugiej: patrz transwestyta. Teraz wybieram się na urlop do miejscowości, do której jeździłam przed transformacją i zastanawiam się, jak to będzie. To mała miejscowość, wiadomość jak strzała dotrze do wszystkich.



ŻYCIE W INNYM CIELE MOŻE BYĆ PIEKŁEM

Wiktor, 22 lata, studiuje na drugim roku polonistyki

Kiedy się zorientowałeś, że jesteś mężczyzną w ciele kobiety?

Czułem to przez całe życie. Chodziło raczej o to, żeby zdecydować, czy chcę coś z tym zrobić. Niektórzy czują to już od dzieciństwa. Wtedy podróż przez okres dojrzewania jest koszmarem, bo to biologiczne potwierdzenie, że człowiek nie jest tą osobą, którą się czuje. Wcześniej do jakiegoś momentu jest nadzieja, że może to tylko pomyłka.

A jaki byłeś jako dziecko?

Poczucie przynależności do płci męskiej towarzyszyło mi od zawsze. Już w przedszkolu bawiłem się z chłopakami, po prostu byłem chłopakiem. Kiedy mama chciała mnie ubrać w sukienkę, płakałem i nie dawałem jej sobie włożyć. W końcu przestała próbować. Miałem samochodziki, niewiele lalek, bo nie życzyłem sobie ich dostawać.

I zawsze wiedziałeś, jak masz na imię?

Zawsze. Mamie powiedziałem kiedyś: "Gdybym była chłopcem, miałabym na imię Wiktor". Stwierdziła, że to bardzo ładne imię. Dopóki jednak nie zobaczyłem programu na Discovery, nie wiedziałem, że istnieje transseksualizm. Wtedy zacząłem sobie zadawać pytania o przyszłość. Przełomowym pytaniem było: czy chcę mieć żeńskie imię na nagrobku. Dla transseksualisty nie jest ważne tylko to, żeby wyglądać zgodnie z poczuciem własnej tożsamości, bardzo istotna jest również identyfikacja społeczna. Bycie odbieranym przez innych i funkcjonowanie w społeczeństwie jako ta osoba, którą się czuję.

Czy kiedy myślałeś nad tymi decyzjami, rozmawiałeś o tym z kimś bliskim?

Miałem wielkie szczęście, że nie było problemów z akceptacją ze strony rodziców. Jestem jedynym transseksualistą jakiego znam, który nie miał takich problemów. Rodzice czekali, co postanowię. Były też obawy, ale mama martwiła się głównie o to, czy sobie z tym wszystkim poradzę.

I kiedy zdecydowałeś, że przejdziesz korektę płci?

Gdy miałem 17-18 lat wiedziałem już, że chcę - społecznie i prawnie - być mężczyzną. Informacji, jakimi środkami dojść do tego celu, szukałem przede wszystkim w internecie. Znalazłem stronę www.transseksualizm.pl. Postanowiłem, że transformację zacznę, kiedy dostanę się na studia.

Jak wygląda początek?

Najpierw dokonuje się diagnozy: są testy psychologiczne, wywiady ze specjalistami. Przechodzi się tomografię, EEG i badanie chromosomów, żeby wykluczyć interseksualizm (obojnactwo - przyp. red.). Potem lekarz przepisuje kurację hormonalną, a po 3-6 miesiącach można przejść pierwszą operację. Obniża się głos. Pojawia owłosienie na ciele, zarost na twarzy.

Miałeś już operację?

Mastektomię, usunięcie piersi. Kosztuje 4-12 tys. zł. Czekają mnie kolejne. Drugi zabieg, histerektomia, to usunięcie macicy i gonad (4-5 tys.). Jest wskazany ze względów zdrowotnych. Gdy się przyjmuje męskie hormony, a kobiece gonady pozostają nieusunięte, zwiększa się ryzyko zachorowania na raka. Trzecia operacja to rekonstrukcja penisa. Są dwie metody. Pierwsza polega na rekonstrukcji za pomocą przeszczepu kawałka ciała. Taki penis nie ma jednak możliwości wzwodu, nie można przez niego oddawać moczu. Jest też możliwość rekonstrukcji penisa z łechtaczki. Można wtedy mieć wzwód i po męsku oddawać mocz. Minusem jest nieduża wielkość członka. Koszt operacji to ok. 15 tys. euro.

 Wykonuje się je w Polsce?

Wszystkie poza ostatnią. Tej można się poddać w USA i w Belgradzie. Planuję taką rekonstrukcję.

Jak znajomi zareagowali na twoją transformację?

Dużo o tym mówiłem, więc nie byli zaskoczeni. Zmieniałem się w czasie wakacji, więc drugi rok zacząłem z nowym wyglądem. Do profesorów po prostu poszedłem z prośbą o zmianę danych na liście. Nie spotkałem się z nieprzyjemną reakcją, przeciwnie - z dużym zrozumieniem.

Potrzebne są jakieś zmiany prawne, które ułatwią życie osobom takim jak ty?

Powinna zostać wprowadzona ustawa o zmianie płci. W tej chwili sprawy w sądzie wyglądają różnie w różnych częściach Polski. Ja jestem po pierwszej rozprawie. Wysłuchuje się na niej zaintere- sowanego i jego rodziców. Dlaczego? Przecież chodzi o osoby dorosłe! Gdy rodzice są przeciwni, to sprawa się przeciąga. Mam koleżankę, której rodzice nie żyją. Miała wyznaczone dwie kuratorki. Dlaczego obce osoby mają decydować o jej losie? Na kolejnych rozprawach zbiera się opinie lekarzy, trzeba odpowiadać na mnóstwo osobistych pytań, np. o preferencje seksualne, partnerów.

A ty masz partnera?

Mam dziewczynę. Poznaliśmy się na portalu dla osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych, od razu wiedziała, kim jestem.

A wcześniej, zanim zacząłeś zmiany? Też miałeś dziewczynę?

Oczywiście, niejedną.

Nie boisz się, że jako transseksualista będziesz miał kiedyś problemy w pracy?

Chcę zostać na uczelni, a to tolerancyjne środowisko. W razie dyskryminacji można odwołać się do sądu pracy. Była taka sprawa, że pracodawca jako powód zwolnienia podał niewiedzę o zmianie płci. Chłopak sprawę wygrał, bo to było przyznanie się do dyskryminacji. Ale przyznaję, że decyzja o korekcie płci jest trudna. Niektórzy tracą pozycję społeczną, rozpadają się im związki.

Nie masz w ogóle poczucia dyskryminacji?

Widzę przynajmniej jeden aspekt, w którym jakoś jestem dyskryminowany. Transseksualiści nie mogą iść do wojska. A przyjemnie byłoby dostać chociaż kategorię uprawniającą do kopania okopów.

Co ludzie powinni wiedzieć, by lepiej rozumieć transseksualizm?

Rozumieć, czym jest płeć psychiczna. Mózg ma niezmienną płeć i może się ona nie pokrywać z ciałem. Korekta płci to nie fanaberia. Dla transseksualisty życie przed korektą jest piekłem.

Prowadzisz blipa (rodzaj bloga - przyp. red.) na tematy transpłciowe. Żeby edukować innych? Działasz też w fundacji Trans-Fuzja, która udziela wsparcia osobom transpłciowym.

Na blipie informuję też o tym, co robi Trans-Fuzja. Odzew tam jest niedu- ży, w przeciwieństwie do Twittera (też rodzaj bloga - przyp. red.), na którym też piszę i mogę dzielić się informacjami na temat sytuacji osób transpłciowych z ludźmi z całego świata. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, np. na temat przypadków dyskryminacji. Zbieram też w ten sposób informacje w dziedzinie, która mnie interesuje - studiuję polonistykę i chcę prowadzić badania nad literackim przedstawieniem zagadnienia transpłciowości i płciowości w ogóle.



Dostosować ciało do psychiki

Ewa Żeromska, seksuolog

Do niedawna dla osób transseksualnych, czyli takich, u których płeć fizyczna nie jest tożsama z płcią psychiczną, nie było miejsca w społeczności. Nie rozumiano, że nie są zboczeńcami, tylko nieszczęśnikami, którym los spłatał paskudnego figla. Próbowano nagiąć ich psychikę do ciała, uznając, że siłą woli, religii czy elektro- wstrząsami da się to zmienić. Nic z tego! Efektem takich działań była pogłębiająca się izolacja, poczucie niezrozumienia, nierzadko samobójstwa. Teraz wiemy, że pomóc tym ludziom można tylko w jeden sposób. Skoro nie da się zmienić psychiki i dostosować jej do ciała, trzeba ciało dostosować do psychiki. Proces jest trudny i długi. Trzeba jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z transseksualistą. Potem kuracja hormonalna, zmiana płci w sądzie, zmiana imienia, dokumentów, na końcu operacje zmieniające wygląd zewnętrznych narządów płciowych. Żmudne, bolesne, nieodwracalne. Trzeba determinacji, żeby się temu poddać. A co, kiedy przejdzie się już tę drogę przez mękę? Różnie. Jedni znajdują partnerów, zaczynają nowe życie. Inni mają satysfakcję, że już nie stanowią obiektu drwin i plotek, ale nie wiążą się z nikim. Żyją samotnie, starają się nie rzucać w oczy. Wystarczy im, że ich ciało jest w końcu przyjazne, nie budzi wstrętu. Są wreszcie pogodzeni ze sobą.

http://kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,6880496,Zawsze_bylem_kobieta__zawsze_bylam_mezczyzna.html?as=4&ias=4&startsz=x-
edzamieszczono: 2009.09.07

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2713 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj