Ogłoszenia i apele

Szanowni Posłanki i Posłowie!


Na najbliższą środę tj 12 września planowane jest zebranie Sejmowej Komisji Ustawodawczej, gdzie rozpatrywany ma być projekt ustawy o uzgodnieniu płci pod kątem zgodności z prawem i z zasadami techniki prawodawczej. W związku z zaplanowanym na ten dzień posiedzeniem komisji pragnę przekazać swoje uwagi oparte o swoje osobiste doświadczenia związane z dotychczasową procedurą dot. uzgodnienia płci.

Swoją niespójność w poczuciu własnej tożsamości płciowej zaczęłam uświadamiać sobie od około 10-12 roku życia. Okres dojrzewania to był dla mnie czas bardzo ciężkiej walki samej z sobą. Walka o tyle była ciężka, gdyż nie miałam odwagi z kimkolwiek o tym porozmawiać. Mój konflikt poczucia wewnętrznej niespójności sięgnął zenitu, kiedy miałam już nieco ponad dwadzieścia lat, wtedy kiedy zaczynamy poznawać smaki dorosłości. W tym czasie ostatecznie zdałam sobie sprawę, że żyjąc w roli męskiej skazuje się na życie w zakłamaniu wobec siebie i najbliższych. Życie na zasadzie grania kogoś kim się nie czuję pociągało by tylko za sobą ciężkie konsekwentnie pogłębiającą się patologią mojej osoby i przełożyło by się negatywnie również na moich bliskich . W myśl zasady Problemy zamiatane pod dywan nie znikają a tylko rosną i coraz trudniej z nimi sobie poradzić .

Moment, w którym wykrzyczałam światu o swoich prawdziwych głęboko skrywanych pragnieniach, przeżyłam niezwykle ciężko, bo zapłaciłam za to bardzo wysoką cenę. Mówię tu o cenie emocjonalnej, a nie materialnej. Mimo wszystko moja najtrudniejsza decyzja w życiu była zmotywowana grą o bezcenną dla mnie stawkę tzn. walką o swoją przyszłość. Nie ma nic gorszego jak życie w obłudzie i zrezygnowanie z własnej tożsamości dla zaspokojenia wizji siebie w oczach innych ludzi. Determinacja zmian u osób transseksualnych to walka o życie, sprzeciw wobec tego i nieakceptacja mnie przez innych to jednoznaczny wyraz cynicznego egoizmu.

Po dokonaniu tzw. coming out (czyt. ujawnienia się) naturalną drogą każdej osoby transseksualnej jest udanie się do specjalisty wykształconego m.in. z zakresu transpłciowości. Mowa tu przede wszystkim o psychologach i seksuologach ale i również psychiatrach, u których transseksualny pacjent(ka) otrzyma wpierw niezbędne informacje z czym wiąże się leczenie i procedura sprostowania metryki. Czas wizyt w gabinetach specjalistycznych przede wszystkim oparty jest na budowaniu wzajemnego zaufania pomiędzy specjalistą a osobą szukającą pomocy. Zadaniem specjalisty jest wysłuchanie problemów pacjenta(ki) oraz umożliwienie tej osobie odpowiedzenia sobie na najtrudniejsze pytania takie jak "Jak się postrzegam?" "Jak wygląda moje życie?" "Jakiego pragnę życia?" W momencie, kiedy pacjent(ka) jest pewny/a swojej decyzji, rozpoczyna się leczenie hormonalne, które objawia się w dłuższym lub krótszym czasie pierwszymi zmianami w wyglądzie fizycznym. Leczenie hormonalne oczywiście poprzedzone jest licznymi medycznymi badaniami.

Niestety obecny stan prawny skazuje osobę transseksualną na równie ciężką i nierzadko wieloletnią drogę sądową w celu potwierdzenia swojej kobiecości lub męskości w oparciu o opinie specjalistów. Nie zmienia to faktu, że głos arbitralny należy do prawnika czyli sędziego, a nie do lekarza specjalisty w tej dziedzinie.

Z dzisiejszego punku widzenia po zdystansowaniu się do tego niezwykle trudnego okresu mojego życia, widzę że obecny prawny system oderwał mnie od bardzo ważnej pracy nad racjonalnym budowaniem swojej upragnionej spójnej kobiecej osobowości. To był czas skupienia nad rozmyślaniem tj Czy sąd mi uwierzy? Czy spełniam odpowiednie standardy kobiecości w rozumieniu instytucji prawniczej? Co sąd rozumie przez pojęcie kobieta?

Solidną diagnozę jedynie jest w stanie wystawić specjalista w dziedzinie dotykającej kwestii tożsamości płciowej, ale tylko i wyłącznie w szczerej relacji z pacjentem/pacjentką. Presja spełnienia oczekiwań sędziego, który mówiąc szczerze jest specjalistą w dziedzinie prawa a nie np. psychologii, w wielu przypadkach zaburza relacje pacjenta(tki) z diagnostą czy psychoterapeutą. Wkroczenie w kompetencje specjalistów władz sądowniczych moim obecnym odczuciu wytworzyła atmosferę presji spełnienia sztucznych, a wręcz absurdalnych standardów tzw. 100% kobiecości . W skutek tej zaburzonej paroletniej atmosfery pełnej presji, po uzyskaniu pozytywnego dla mnie wyroku sądu, potrzebowałam kolejnych kilku lat na osiągniecie wyważonej i naturalnej dla własnego ego kobiecości. Walka sądowa o swoje szczęście, ciągnąca się (od złożenia pozwu do uprawomocnienia wyroku) aż 2 lata, znacznie utrudniła mi budowanie swojej naturalnej kobiecej tożsamości już w sferze społecznej. 

Procedury sądowej drogi wytworzyły w mojej świadomości quasiprawną wizje standardów kobiecości. Wyrok sądu stał się wtedy dla mnie naturalną cezurą zakończenia poprzedniego męskiego życia. Nic bardziej mylnego, gdyż kolejne kilka lat upłynęło na zdystansowanie się do sztucznie podkręconej przejaskrawionej tożsamości kobiecej, wiecznie udowadniającej swoją kobiecość na potrzeby sądu. Nie chciałabym być źle zrozumiana. Absolutnie nie twierdze tu, że okłamywałam sąd, bo mechanizm był odwrotny. To presja zdobycia pozytywnego wyroku sądowego leżącego w gestii specjalisty od litery prawa wypaczała moją osobowość, nad którą pracowałam kilka lat, aby zrozumieć siebie i naturalną zrównoważoną kobiecość bez kompleksu sztucznych literalnych standardów.

Moim marzeniem jest poczucie uspokojenia, że moje przyszłe legalne prawnie koleżanki i przyszli legalni koledzy będą mogli odbyć w komfortowych warunkach solidną diagnozę i psychoterapie na drodze do osiągnięcia spójności wewnętrznej w kontekście tożsamości płciowej z wyłączeniem drogi sądowej. Presja wyroku sądowego niepodważalnie utrudnia odbycie niezbędnej psychoterapii u transseksualnej osoby, w tak przełomowym i odciskającym piętno na resztę życia okresie.

Drugą niemniej istotną kwestią mojej drogi sądowej do uzyskania nazwijmy to "prawnego certyfikatu kobiecości" była już sama procedura sądowa związana ze złożeniem pozwu o uzgodnienie płci na podstawie art. 189 k.p.c. Procedura sądowa już sama w swojej istocie jest dodatkowym zbędnym obciążeniem dla osoby transseksualnej (o czym już wcześniej wspomniałam), ale nie można zapominać, że taki proces wiąże się z cywilnym pozwem już pełnoletniej! osoby transseksualnej przeciw własnym rodzicom. Ja miałam to szczęście, że moi rodzice nie rzucali mi tzw. kłód pod nogi i zaakceptowali mnie jako kobietę. 

Mimo wszystko procedury postępowania w procesie sądowym o uzgodnienie płci wymagają oświadczenia rodziców o zgodzie z pozwem ich pełnoletniego dziecka, że jego/jej płeć prawna nie jest zgodna z realnie odczuwaną tożsamością płciową. Rozprawa nie kończy się tylko na oświadczeniu w formie jednego zdania, gdyż sędzia z reguły zadaje jeszcze dodatkowe pytania rodzicom dot. ich dziecka. W konsekwencji rozprawa sądowa była upokarzająca nie tylko dla mnie samej, ale i dla moich rodziców. 

Moja ocena tej krzywdzącej procedury jest jednoznaczna tzn. odbieram to jako systemowe upokorzenie mnie i moich rodziców przez państwo polskie. Kto choć raz w życiu uczestniczył na rozprawie sądowej (czynnie lub biernie) doskonale zna tę atmosferę, a dla nikogo nie jest przyjemnością składać zaznania z najintymniejszych sfer życia osobistego w tym rodzinnych relacji zupełnie obcej osobie. Ja mam to szczęście, że moi rodzice są ludźmi otwartymi w sensie takim, że nie objawiają postaw transfobicznych, choć nie podważam ich trudu związanego z przystosowaniem się do nowej sytuacji. W końcu ich dziecko zmienia imię z męskiego na żeńskie co za tym idzie końcówki osobowe i co oczywiste znacznie zmienia swój wygląd.

Transseksualizm dotyka całą rodzinę a nie tylko jedną osobę, a jak doskonale wiemy w każdej rodzinie relacje pomiędzy rodzicami a ich dzieckiem są zawsze zróżnicowane. Znam wiele przypadków, gdzie rodzice w przeciwieństwie do prawd naukowych nie uznają tego zjawiska i robią wszystko, aby przeszkodzić swojemu dziecku w drodze do szczęścia, gdyż mają swoje zaślepione własnym egoizmem postrzeganie przyszłości swojego dziecka.

Mówiąc o dziecku nie należy zapominać, że tymi dziećmi występującymi przed sądem są osoby zarówno w wieku 20 lat jak i 50 lat. Czy utrzymywanie tego typu cynicznych procedur sądowych nie obraża Waszego poczucia rozsądku?!

Z Poważaniem
Urszula Werkowska
Fundacja Trans-Fuzja

edzamieszczono: 2012.09.09

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3068 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj