Ogłoszenia i apele

Transseksualność w ujęciu eklezjalnym. Konferencja na Uniwersytecie Opolskim


Potrzeba sporo odwagi, by podejmować tematy, które dla wielu stanowią tabu. Dlatego uznaliśmy, że nie może nas zabraknąć na konferencji „Tożsamość płciowa i transseksualizm: fakty i kontrowersje. Perspektywa interdyscyplinarna” zorganizowanej przez Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego. Odbyła się ona 7 listopada na opolskiej uczelni, a Fundację Trans-Fuzja reprezentowała na niej dwójka wolontariuszy: Agnieszka i Piotr. Choć zostali oni wprost nazwani przedstawicielami transpłciowego lobby, to jednak ich głos został dostrzeżony i uszanowany, szczególnie przez osoby otwarte na dialog.


– Już wysyłając zgłoszenie, zastanawiałam się czy występować incognito tylko jako psychoterapeuta, czy jednak ujawnić instytucję, która za mną stoi. Oczywiście nazwa Trans-Fuzji znalazła się na wypełnianym formularzu zgłoszeniowym. Chcę jednak zaznaczyć, jakie emocje mogą towarzyszyć takim wydarzeniom – mówi Agnieszka.
– Zależało mi ogromnie na tym, aby Fundacja Trans-Fuzja znalazła się w gronie uczestników. Musimy pokazywać, że nie boimy się trudnych rozmów i jesteśmy otwarci na polemikę z każdym środowiskiem, w którym temat transpłciowości jest tematem tabu – dodaje Piotr.

Konferencja była podzielona na trzy bloki tematyczne. W pierwszym znalazło się stanowisko Kościoła rzymskokatolickiego dotyczące transpłciowości, w drugim głos miały zabrać osoby związane z nauką: genetycy i biomedycy, a trzecią część poświęcono zagadnieniom prawnym, psychologicznym i pedagogicznym.

W konferencji uczestniczyli prelegenci z Polski, Włoch, Węgier, Austrii i Malty. Tłumaczenie odbywało się symultanicznie, a ponieważ wydarzenie miało miejsce w Opolu, drugim językiem był język niemiecki, a nie angielski. Niemiecki był również porządek (Ordnung), dzięki czemu czas rozpoczęcia i zakończenia poszczególnych części konferencji zgadzał się co do sekundy, jednak brakowało czasu na dyskusje plenarne, przez co były one bardzo ubogie. I choć nasi reprezentanci pytań mieli co niemiara, udało im się zadać zaledwie kilka.

Skąd w ogóle pomysł na taką konferencję? Po raz kolejny okazuje się, że to papież Franciszek otwiera głowy duszpasterzy. To jego zeszłoroczne spotkanie z transseksualnym mężczyzną i jego narzeczoną natchnęło organizatorów, aby zorganizować dyskusję poświęconą tożsamości płciowej. Ks. prof. Piotr Morciniec, kierownik Katedry Bioetyki i Etyki Społecznej Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, podkreślał, że zależy mu na tym, aby debata była prowadzona bez uprzedzeń i żeby zamiast antagonizować fronty, zmierzyć się w dyskusji na argumenty. Jednak prelegentów, którzy mówiliby o argumentach wysuwanych od dawna przez środowisko osób transpłciowych, było niewielu.

Jako pierwszy wykład wygłosił prof. Martin Lintner, niemiecki zakonnik (serwita), przewodniczący Europejskiego Towarzystwa Teologii Katolickiej i reprezentujący na konferencji Włochy. Widać było, że temat transpłciowości nie jest dla niego nowością i że jest to człowiek, który z szacunkiem odnosi się do spraw trudnych dla Kościoła. Z jego wykładu warto podkreślić słowa dające tak potrzebną nadzieję osobom wierzącym: „My nie wybieramy naszej tożsamości. Nasza tożsamość jest nam nadana. Osobom transseksualnym należy pomóc, aby przede wszystkim swoją tożsamość płciową zaakceptowały.” Duchowny zwrócił również uwagę na niuans językowy: w jego ojczystym języku niemieckim są dwa słowa na określenie ciała: Körper – ciało materialne i Leib –  oznaczające stosunek do ciała. Takie rozróżnienie daje szersze spojrzenie na samą cielesność.

Kolejnym prelegentem był biskup Józef Wróbel, sufragan archidiecezji lubelskiej i teolog moralny. – Podczas jego wykładu ciśnienie skoczyło nam do poziomu ponad ludzkie możliwości – zgodnie twierdzą nasi reprezentanci. Wykład zaczął się od stwierdzenia, że człowiek nie jest tylko cielesnością ani tylko duchowością, ale jest jednością ducha i ciała. – Jak już kiedyś zauważył katolicki publicysta Artur Sporniak, to co subiektywnie psychiczne, nie może w takiej wizji odgrywać decydującej roli i ma być podporządkowane rozumowi i woli, jako najwyższym władzom duszy – mówi Agnieszka. – Ks. Wróbel nie różni się w tej kwestii od pozostałej części Kościoła. Podkreślał, że kapłaństwo, życie konsekrowane, jak i życie w związku małżeńskim domaga się panowania nad własną płciowością. Tymczasem osoba transseksualna ma trudności w zaakceptowaniu swojej płciowości. Skrytykował teologów moralistów, którzy usprawiedliwiają chirurgiczne korekty płci prawem całościowym. Reprezentowane przez biskupa Wróbla podejście Kościoła do osób transseksualnych nie różni się więc od podejścia tej instytucji do osób homoseksualnych. W skrócie można je podsumować tak: „kochamy was i nie odrzucamy, wiemy, że cierpicie i podamy wam pomocną dłoń, ale wyrzeknijcie się siebie, zapanujcie nad swoją cielesnością, przyznajcie, że korekta płci była grzechem i że jej żałujecie, a będziecie mogli przyjąć chrzest i inne sakramenty”. Cóż, widać, że perspektywa eklezjalna nie rozumie, czym jest transpłciowość – dodaje.

– Nasuwa mi się pytanie, jakim niby prawem Kościół nakazuje osobom transseksualnym  cierpieć i uważać swoją dolegliwość za grzech? I jakim prawem wymaga od nich, by miały zabronić same sobie terapii? To tak samo, jak by zakazać leczenia wszystkim ludziom, którzy zachorują na dowolną przypadłość. Biskup, widać, ma głębsze uprzedzenia, zwłaszcza do osób homoseksualnych. Można się jedynie domyślać, z czego wynikają, bo w jednej ze swoich późniejszych wypowiedzi podkreślił niemoralność aktu seksualnego, jakiemu oddają się osoby homoseksualne. Gdy padło z sali stwierdzenie, że osoby hetero również uprawiają „taką” odmianę seksu (chodziło o seks analny, co jednak nie zostało wprost nazwane, a określone eufemizmem – red.), to ksiądz udał zdziwionego – komentuje wystąpienie bp. Wróbla Piotr.

Pierwszą część konferencji zakończyła wypowiedź dziekana Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Maltańskiego ks. prof. Emmnuela Aggiusa. Jego wykład był poświęcony polityce społecznej Unii Europejskiej, Rady Europy oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wobec osób transseksualnych. Prof. Aggius podkreślał, że uznanie godności ludzkiej osób o odmiennej orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej jest krokiem w dobrym kierunku. Jednocześnie zaznaczył, że to, co z jednej strony jest pozytywne, z drugiej „przejawia negatywne cechy, gdyż rodzina jako podstawowa komórka społeczeństwa jest osłabiona przez nowe formy i struktury życia rodzinnego”. Ks. Aggius wyraził nadzieję, że europejska kultura godności będzie konsolidowana przez politykę integracji i uznania, jednak bez zapominania o jej chrześcijańskich korzeniach. Był zorientowany w prawodawstwie swojego kraju, który jako drugi na świecie wprowadził ustawę o uzgodnieniu płci, która umożliwia osobom transpłciowym bezproblemową i godną korektę płci metrykalnej. Skrytykował ją jednak, gdyż uznał, że stwarza możliwość kilkukrotnej korekty płci w zależności od sytuacji.

Na zakończenie pierwszego bloku tematycznego przyszedł czas na pytania. – W głowie kłębiło się ich wiele. Mieliśmy nadzieję na swobodną wymianę myśli i zasianie wątpliwości u gremium prelegentów. Zadaliśmy m.in. pytanie, skąd Kościół wie, jakiej płci jest dziecko i po czym to poznaje oraz dlaczego zgadza się na małżeństwa homoseksualne osób tej samej płci psychicznej, a nie zgadza się na małżeństwa osób odmiennej płci psychicznej. Niestety, później zabrano nam mikrofon i dość gwałtownie przerwano zadawanie dodatkowego pytania. Szkoda. Przeproszono nas za to i poproszono o trzymanie się zasad i porządku. Szkoda tylko, że wcześniej te zasady nie zostały przedstawione. Niesmak pozostał – opowiada Agnieszka. – Chyba jednak w oczach niektórych wrażliwszych osób, w tym duchownych, byłam osobą, którą potraktowano niesprawiedliwie. Po dyskusji podeszło więc do nas kilka osób, w tym pierwszy prelegent prof. Martin Lintner, który przyznał, że mam rację, że sprawa transseksualizmu jest bardzo złożona i że nie da jej się wytłumaczyć w tak prosty sposób, jak chciałby tego Kościół – dodaje.

Kolejny blok tematyczny dotyczył kwestii medycyny i biologii. Prelegenci przedstawili następujące tematy: „Tożsamość płci od poczęcia – spojrzenie genetyka”, „Przyczyny orientacji homoseksualnej – co wnoszą badania nad bliźniakami jednojajowymi”, „Biomedyczne aspekty kształtowania tożsamości płciowej. Znaczenie prenatalnego okresu życia”, „Jak rozumieć związek między »sex« i »gender«”. – Nasze oczekiwania były duże. Mieliśmy nadzieję, że usłyszymy głos naukowców, którzy pokażą w jaki sposób nauka tłumaczy obecnie występowanie transseksualności. Byłby to bardzo potrzebny głos specjalistów, który mógłby przyczynić się do zrozumienia, że transseksualność to nie żadne widzimisię ani etap przejściowy. Nie tylko my, ale i obecni księża byli prawdziwie zainteresowani tematem i chcieli się czegoś dowiedzieć o transpłciowości od strony naukowej – komentuje Piotr.

– Jeżeli profesor genetyki uniwersytetu medycznego zaczyna wykład od słów „Szczęść Boże”, czego nie zrobił wcześniej żaden prelegent, to można spodziewać się, w jakim kierunku wykład będzie podążał – zauważa Agnieszka. Prof. Alina Midro, kierownik Zakładu Genetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, bo o niej tu mowa, przedstawiła naukowo, jak rozwija się płeć u dziecka: że jest zapisana w genach i każda komórka posiada płeć, że już w momencie poczęcia wiadomo, czy będzie chłopiec, czy dziewczynka. Prof. Midro mówiła m.in. o genie SRY (zwanym centralnym włącznikiem męskości), który poprzez ekspresję czynnika transkrypcyjnego jest stymulatorem procesów prowadzących do rozwoju jąder, co, wraz z wywołaniem produkcji testosteronu i jego pochodnych kształtuje wybrane morfologiczne determinanty płci (wewnętrzne i zewnętrzne narządy męskie). Odniosła się do prac Arthura Arnolda z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, jego nowej propozycji koncepcji determinacji i różnicowania i tzw. seksomu (grupy powiązanych ze sobą procesów, specyficznych dla danej płci i wyróżniających obie płcie, których celem jest ukształtowanie zróżnicowania płci). – Wszystkie te naukowe sformułowania nijak miały się jednak do pojęcia samej transpłciowości czy chociażby interpłciowości. Wspomniane zostało jedynie, że mutacje dotyczące genu X i Y powodują zaburzenia różnicowania płci, ale wątek ten nie został rozwinięty. A można było choćby wspomnieć o mutacjach genów i różnych kombinacjach, które zaprzeczają standardowemu binarnemu podziałowi na kobiety i mężczyzn. Pani profesor nie ukrywała zresztą, że nigdy nie zajmowała się osobami transpłciowymi. Przyznać jej trzeba, że zachęcała wszystkie osoby transseksualne do wykonywania badań genetycznych, które mogą coś wykryć – mówi Agnieszka.

Ja twierdzą nasi reprezentanci, kolejni prelegenci nie mieli do powiedzenia wiele więcej. Podkreślano znaczenie dobrostanu kobiety ciężarnej i międzypokoleniowej pracy na rzecz dbania o podział ról, a także słabość genu Y. Nikt jednak nie przytoczył żadnych badań naukowych, które mogłyby być dowodem na biologiczne podłoże transseksualności.

Ostatni z prelegentów w tym bloku, teolog dr hab. Gusztáv Kovács z Wyższej Szkoły Teologicznej w Pecsu na Węgrzech, próbował pokazać perspektywę międzykulturową. Odniósł się do przykładu albańskich dziewic Kanun i Conchity Wurst. Wspominał również o okresie socjalizmu, który inaczej kształtował emancypację kobiet niż ruchy feministyczne. Wziąwszy pod uwagę, że wykład ten miał różnicować z perspektywy teologicznej „sex” i „gender”, przebiegł – jak relacjonują nasi reprezentanci – nader spokojnie.

– Po tym panelu i dyskusji na jego zakończenie, nasze oczekiwania wobec merytorycznej debaty na argumenty w zasadzie spadły do zera. Tym milszym zaskoczeniem było dla nas wystąpienie pierwszego prelegenta trzeciej i ostatniej części konferencji mecenasa Jerzego Ferenza (reprezentujący organizację Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris), który zmierzył się z tematem: „Operacja zmiany płci. Czyn bezprawny, czy legalny” – mówi Piotr. – Należy tu mocno podkreślić, że pan Ferenz przez cały, skądinąd pięknie wygłoszony wykład, mówił o korekcie płci, a nie o jej zmianie. Stanowczo wskazał na to, że operacja korekty płci jest czynem pierwotnie legalnym i jako taka nie powinna być nigdy kwestionowana w procesie sądowym. Zaznaczył, że należy uznać ją za cel leczniczy, choć nie jest ona stanem wyższej konieczności. Wyraził też swoje zdanie, że całkowita depatologizacja transseksualności działałaby na szkodę środowiska, gdyż likwidowałaby uzasadnienie medyczne tych operacji, co mogłoby skutkować np. pozywaniem lekarzy, którzy je przeprowadzili. To z kolei mogłoby doprowadzić do tego, że nikt by ich nie wykonywał. Jerzy Ferenz wyznał, że gdyby jakiś lekarz przyszedł do niego z pytaniem. czy ma taką operacje przeprowadzić, to on osobiście zapewniłby go, że tak i że jest to prawnie uzasadnione – opowiada.

Kolejni prelegenci psycholog dr Joanna Dzierżanowska-Peszko oraz pedagog specjalny i bioetyk dr Błażej Kmieciak również nie wnieśli do debaty niczego nowego. – Od pedagoga i psychologa oczekiwaliśmy, że wyjaśnią zebranym, na czym polega cierpienie osób z dysforią płciową. A przede wszystkim – że wskażą, że jedyną obecnie znaną metodą leczenia osób transpłciowych jest korekta płci. Zamiast tego, z ich wykładów można było wynieść naukę, że osoby transpłciowe są bardzo zaburzone osobowościowo, że dziecko w żaden sposób nie może decydować o sobie, gdyż jest dzieckiem, że należy chwalić dziewczynki za ich wygląd, wrażliwość i subtelność, to nie będą chciały zmieniać płci – komentuje Agnieszka. – Pani psycholog, co prawda, znała temat transseksualności, jako terapeutka wykazywała też etyczną poprawność, by nie kierować pacjentem, a jedynie za nim podążać. Z perspektywy psychiatrycznej i seksuologicznej podała definicje transseksualizmu. Niestety, o funkcjonowaniu osób transseksualnych w związkach nie dowiedzieliśmy się od niej w zasadzie niczego. Może poza tym, że osoby transseksualne i ich partnerzy i partnerki nie mają orientacji płciowej, a przynajmniej nie można jej ustalić, co wprawiło nas w zdziwienie. Jej ocena transseksualnego pacjenta typu K/M, który podobno był bardzo zaburzony, rozszczepiony i śmiał uwodzić kobiety, położyła się cieniem na wcześniejszym całkiem merytorycznym wywodzie. Co ciekawe, dr Dzierżanowska-Peszko przytoczyła statystyki pokazujące liczbę prób samobójczych po korekcie płci (ok. 4 proc.) nie zająknąwszy się nawet, że wskaźnik ten przed korektą wynosi nawet 70 proc. – dodaje.

– Kości zostały rzucone. Nie ulega wątpliwości, że już samo zorganizowanie konferencji przez takie grono jest przełomem. Jednak ten, kto jest organizatorem, dyktuje warunki gry. Trudno się więc dziwić, że niektórym prelegentom daleko było do zrozumienia transpłciowości poza ujęciem eklezjalnym – podsumowuje konferencję Agnieszka.

– Z pewnością same tematy były niezwykle ciekawe. Należy podkreślić, iż mimo że bez ogródek zostaliśmy nazwani przedstawicielami lobby, to jednak nie zamknięto przed nami drzwi. Mieliśmy okazję porozmawiać z duchownymi, którzy z pokorą podchodzili do tematu osób trans. Mówili, że każda historia jest historią indywidualną, że za mało jeszcze wiemy, aby kogokolwiek oceniać, a tym bardziej mówić o grzechu. Drogę powrotną do Warszawy spędziliśmy w przemiłym towarzystwie księdza, jednego z profesorów Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozmawiając o życiu, śmierci, wierze i Annie Grodzkiej – dodaje na zakończenie Piotr.


APE

edzamieszczono: 2015.11.11

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2961 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj