Opowiadania

"BYŁO MNIE DWOJE" - odcinek 3


Ukryty przed ludźmi świat moich fabularyzowanych fantazji o kobiecości, a także erotyczne marzenia istniały nadal. Nawet w codziennym życiu nie umiałam rozstać się z odczuwaniem mojej kobiecości.


 Gra w życie i z życiem
Przyszedł czas, w którym każdy dzień stawał się kolorowy, a noc srebrzysta, wreszcie poważnie zakochałam się.
Byłam przystojnym młodym dziewiętnastoletnim mężczyzną, a ona - poetycko urocza, dziewczęco śliczna, niezmiernie kobieca i imponująco mądra. Od tamtej pory tylko ona była już moim całym światem. Ona – nazwijmy ją Śnieżynką. Chciałam dać jej wszystko, o czym marzyła, czego chciała, chciałam sama być jej marzeniem.
Całkiem zwariowałam na jej punkcie. Byłam jej chłopcem, przyjacielem i przyjaciółką, pożądałam jej, ale także zazdrościłam jej bardzo. Zazdrościłam kobiecości. Utożsamiałam się z nią. Żyłam jej życiem. Chłonęłam jej kobiecość. Byłyśmy jedną duszą. Skowronki, papużki, kotki. Ech, gdy dziś to wspominam …

Śnieżynka jednak widziała we mnie Andrzeja. Było mnie dwoje jednak. Z rozmów i zabaw, które prowokowałam, wywnioskowałam, że Śnieżynka nigdy nie zaakceptuje żadnej "nienormalności", "odmienności" we mnie, zwłaszcza "zboczenia". No i cóż?! Przecież nie byłam kobietą, byłam jedynie zboczonym facetem, który bawi się lalkami i czasem przebiera w damskie ciuszki – prawda? Jak facet może być kobietą? To bez sensu! To, co czuję, nie może być prawdą, a jeżeli nawet jest prawdą, to jest prawdą chorą. Nawet nie wyobrażałam sobie wtedy, że mogłabym być kobietą, żyć jak one.

Nasza bliskość ze Śnieżynką powodowała, że czułam się przy niej dobrze, prawdziwie. Co prawda nie mówiłam jej o tym, co w duszy mi śpiewa, ale nie musiałam niczego szczególnie udawać i grać. W miłości, bliskości standardy płciowe nie mają znaczenia. Tak to czułam. Kim byłam wtedy? Chłopakiem? Dziewczyną? Nie wiem. Zresztą w tamtych latach w ogóle o transseksualizmie nie mówiło się w Polsce. Przynajmniej ja nie wiedziałam nic na ten temat. Nie chciałam być dziwolągiem. Nie miałam innej możliwości niż być facetem - dla siebie i dla niej. Zatem nie tylko nie powiedziałam jej o swych marzeniach i o szczegółach historii mojego dzieciństwa, ale nawet sama nie chciałam o tym myśleć i pamiętać.

Nie wiem co stałoby się, gdyby wtedy, gdy miałam osiemnaście, czy dwadzieścia lat, była możliwość zmiany płci, gdybym o tym wiedziała, gdybym widziała taką możliwość? Wtedy nie wiedziałam, że stoję na rozdrożu, na którym jedna z dróg była całkiem przysypana piaskiem. Nie było żadnej opcji do wyboru. Więc? Rozpoczęłam grę z życiem. Zmaganie ze sobą samą.

Przemilczałam ukochanej swe "zboczenie" - przecież schowałam już je w sobie. Już raz dałam sobie radę, poradzę sobie z tym także w przyszłości! To nie wróci. Musi minąć! Da się pohamować i żyć normalnie. Dla naszej miłości - bo przecież tak bardzo kocham Śnieżynkę. Bo jak inaczej żyć, niż z Nią – niż normalnie?

W seksie nie układało nam się ze Śnieżynką najlepiej. Nie znam prawdziwych przyczyn, ale Śnieżynka po pewnej ilości prób zaproponowała rezygnację z seksu. Trudno mi było się z tym pogodzić. Dla mnie seks i bliskość fizyczna były po prostu kontynuacją miłości, jej realizacją. Ona nie lubiła zbliżeń i unikała intymnej bliskości. Zastanawiałam się wtedy, czy może to ja byłam niezręczna, nieciekawa i kiepska jako facet, a może to dla niej seks nie był niczym ważnym, a może nawet był czymś trudnym? Uznałam, że moja śliczna, ale chłodna Śnieżynka jest aseksualna i gdy zaproponowała "biały" związek, w końcu pogodziłam się z tym. Ktoś kiedyś powiedział, że żaden mężczyzna by na to nie przystał. Tak, ale ja przecież jednak nie byłam mężczyzną. Może też pasowało mi, że nie muszę udawać mężczyzny w seksie, skoro byłam w głębi duszy kobietą i w seksie pragnęłam pełnić kobiecą rolę.

Ukryty przed ludźmi świat moich fabularyzowanych fantazji o kobiecości, a także erotyczne marzenia istniały nadal. Nawet w codziennym życiu nie umiałam rozstać się z odczuwaniem mojej kobiecości.
Uczestnicząc w życiu, czytając książki, oglądając filmy, utożsamiałam się zawsze z kobietami, prawie zawsze miałam wrażenie, że dobrze rozumiem ich motywy działania, punkt widzenia, problemy i uczucia. Świat mężczyzn jawił mi się jako żenująco prosty, nieciekawy, czasem niezrozumiały.

Byłam szczęśliwa ze Śnieżynką. Uwielbiałam ją dotykać, całować, głaskać, choć bardzo rzadko i z niechęcią na to pozwalała. Za to potrafiłyśmy rozmawiać ze sobą godzinami. Nigdy nie było nudno. Jednak zazdrość o jej kobiecość nie dawała mi spokoju. Zasmucało mnie, że nie mogę robić tego wszystkiego, co ona, że nie mogę być do niej podobna. Wielokrotnie płakałam z rozpaczy, że tak jest. Bałam się swoich własnych uczuć. Nie akceptowałam ich w sobie. Ale dla niej chciałam być nawet mężczyzną.

Pewnego razu, kiedy domowników nie było w domu, przyniosłam chowaną w piwnicy walizkę, w której przechowywałam kupowane od czasu do czasu i jakoś zdobywane kobiece fatałaszki. Przebrałam się w nie, zrobiłam makijaż. Kręciłam się po domu robiąc jakieś zwyczajne rzeczy, zmywałam naczynia, coś uprzątnęłam. Byłam szczęśliwa, czułam się kobietą. Gdy po pewnym czasie spostrzegłam, że lada chwila mogę spodziewać się powrotu domowników, zdarłam nerwowo z siebie wszystko, umyłam się szybko i przebrałam w codzienne ubranie.
To było okropne. Usiadłam i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Zobaczyłam faceta, którym byłam dla otoczenia. Nienawidziłam siebie. Chciało mi się płakać. Ubrałam się i wyszłam na spacer z psem. Była noc, lał deszcz. Pies szedł ze skulonym ogonem koło mnie, a moje łzy mieszały się z deszczem. Szlochałam. Chciałam przejść ścieżką przez ogródki działkowe. Tu zawsze była otwarta furtka. Tym razem jednak ktoś zamknął ją na kłódkę. Zaczęłam ją szarpać, kopać, przeginać głośno płacząc i wylewając wraz ze łzami całą nagromadzoną złość. Użyłam chyba więcej sił niż miałam. W końcu wygięłam słupek i przeszłam na drugą stronę razem z psem. Już nie płakałam – byłam chuliganem.

Postanowiłam zapuścić brodę i wąsy, abym nigdy nie miała wątpliwości, kim naprawdę jestem. Ubierałam się w byle co i byle jak. Nawet nie chciałam myśleć o doborze męskich ubrań, już same zakupy przyprawiały mnie o apatię. Nie myśleć o tym, nie myśleć – tak było lepiej! W przeddzień ślubu wyniosłam z mojego domu wszystkie rzeczy Kasi. Już nigdy nie będzie Kasi. Nie płakałam, byłam spokojna, rzeczowa, zdecydowana, ba, nawet radosna. Teraz miała być w domu tylko jedna ukochana kobieta. Śnieżynka, nasz dom i może kiedyś, nasze dzieci – moja rodzina.

Miałam uroczy, skromny ślub. Śnieżynka wyglądała cudownie. Była szczęśliwa i przejęta. Ja także. Byłam zauroczona jej kobiecością. A potem obiad dla rodziny o pokolenie od nas starszej i prywatka dla młodzieży – naszych przyjaciół. Nie wiem, co mi się znowu stało. Może to wypity alkohol? Ale późno w nocy, kiedy większość młodzieży już opuściła przyjęcie albo drzemała po kątach, doznałam uczucia szału. Zaczęłam jedno po drugim rozbijać krzesła o podłogę. Śnieżynka była całkowicie zaskoczona, ja także. Nigdy przedtem (wyłączając historię z działkową furtką) nie reagowałam agresywnie. Byłam zawsze przykładem opanowania i łagodności.
A jednak tym razem… Potem przepraszałam wszystkich, wyjaśniając sytuację wypitym alkoholem, ale wiedziałam, że ten atak furii to było moje rozpaczliwe pożegnanie z Kasią.

Katarzyna

edzamieszczono: 2009.11.30

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3247 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj