KOMISJA
Po roku niezliczonych badań, nadszedł czas, by stanąć przed komisją lekarską, która miała postawić ostateczną diagnozę. Z wcześniejszych rozmów już wiedziałam ,jaki będzie jej wynik.
Po co więc tam szłam?.. Aby postawić po wszystkich badaniach, przysłowiową „kropkę”. Po dokument, zezwalający na jakiekolwiek leczenie. Oznaczający: „mogę”!
Komisja zakwalifikowała mnie do leczenia hormonalnego, zabiegów korekty płci i zmiany dokumentów.
Stanęłam na rozwidleniu dróg. Przed koniecznością wyboru: w prawo, albo w lewo.
Transseksualizm!.. Statystycznie jedno na kilkadziesiąt tysięcy urodzeń! Dlaczego akurat ja?..
Byłam między młotem, a kowadłem i w którą stronę bym nie poszła, byłoby źle!.. Źle dla mnie i bez zmian dla innych, lub źle dla wszystkich i wcale nie wiem, czy najlepiej dla mnie?
Natychmiast pojechałam do mamy.
- No cóż. Miałam syna. Będę miała córkę.
Próbowała się uśmiechnąć, choć w rzeczywistości była równie przerażona jak ja. Nie wiedziała, jak się zachowa otoczenie na wieść, że „Eryk zmienił płeć”!
A co z dzieckiem?.. Co z Barbarą?.. Co z pracą?..
ROZSĄDEK...?
Jak bym się zachowała, gdybym miała komuś doradzić?.. Gdybym miała odwołać się do własnego, zdrowego rozsądku?..
- Żadnej zmiany!.. Ze względu na Szymona! Jak to odbierze?.. Co z nim się stanie?.. Jak potraktuje go otoczenie?..
- Chcesz zniknąć z jego świata?..
- Człowieku!.. Masz super zawód! Znakomitą pracę!.. Perspektywy, o jakich nie śniło się wielu ludziom!.. Jeśli już musisz, to przebieraj się gdzieś w chałupie, ale dla świata bądź atrakcyjnym chłopakiem!
- Zmiana?.. A skąd wiesz, że spełni twoje oczekiwania?.. Przecież to krok w totalną niewiadomą! Kto wie, czy nie w głęboką przepaść?.. Nie rób głupstw!
Słowo honoru! Gdybym stała z boku, tak bym sobie radziła. Tyle że siedziałam w środku! Z potwornym ciężarem doświadczeń. Ze świadomością, że jeśli się nie zdecyduję, będę cierpiała do końca!!!
Jak długo?..
- Rok?.. Pięć lat?.. Pięćdziesiąt pięć?..
A co później?..
Życie jest przestrzenią zamkniętą ramami czasu. Od dnia narodzin, po dzień śmierci. Jeżeli cały swój czas podporządkuję innym, gdzie będę ja?.. I jaki będzie sens mojego istnienia?.. Szymon już przecież jest. On mojej męskiej fizyczności już nie potrzebuje. A że nie będę miała więcej dzieci?.. To cena, którą świadomie będę musiała zapłacić.
Po komisji otrzymałam pierwsze recepty na leki hormonalne. Co miałam z nimi zrobić?.. Wykupić?.. Czy podrzeć i wyrzucić?..
Miałam potworny mętlik w głowie. Jak przez to wszystko przejść, aby nikogo nie skaleczyć?.. Nie wyrządzić przypadkiem krzywdy?.. Nikogo nie stracić?..
Liczyłam na pomoc Mamy, Barbary i Rodziny.
Szymon nie musiał od razu o wszystkim wiedzieć. Podobnie jak jego najbliższe otoczenie. Proces mojej przemiany mógł przebiegać, w zupełnie niewidoczny dla niego sposób. Równie dobrze dalej mogłam przy nim występować jako Eryk.
Co z pracą?.. Póki co nikt w teatrze nie musiał o niczym wiedzieć. A w przyszłości?..
MIREK
Wyjechałam z Barbarą i Szymonem na Mazury. Rozbiliśmy namiot, tuż obok mojej siostry ciotecznej - Magdy, jej męża - Ryszarda i syna - Mirka. Nikogo z rodziny nie kochałam tak bardzo jak ich.
Ryszard prowadził zakład produkcji obuwia. Kiedyś dorabiałam sobie u niego. Stawałam przy prasie i wycinałam ze skóry różne elementy sandałów. Najbardziej kochałam ich syna - Mirka. Dlaczego?.. Bo byłam dla niego „wzorem”.
Uprawiałam sporty, jakie w owych czasach były marzeniem niejednego chłopaka: pływałam na desce, żaglówce, nurkowałam, skakałam do wody, jeździłam konno, na motocyklu, na nartach, no i byłam potwornie sprawna. Czułam, że Mirek chce być taki jak ja, że próbuje mnie naśladować. Właśnie skończył szesnaście lat. Chciałam, by był pierwszym z rodziny, któremu o sobie powiem.
Zabrałam go na spacer wzdłuż brzegu jeziora. Usiedliśmy w zacisznym miejscu, nad wodą.
- Wiem Mirku, że jestem dla ciebie kimś bardzo bliskim. Dlatego chcę ci powiedzieć wprost. Nie wykluczone, że poddam się zabiegom zmiany płci. Że jako Eryk przestanę istnieć.
Mirek przyjrzał mi się uważnie i nagle posmutniał.
- A co to zmieni?.. Czy to, że będziesz inaczej wyglądać, nazywać się, ubierać, jakoś zmieni nasz układ?..
Rozpłakałam się..
- Nie! W niczym nie zmieni. Kocham cię i nadal będę cię kochać.
Mirek mnie zaskoczył swoim podejściem. Byłam przygotowana na cały szereg wyjaśnień, tymczasem jego interesowało wyłącznie, czy nadal będziemy razem?.. Blisko?.. Jak przyjaciele?..
Za nic nie chciałabym stracić z nim kontaktu. Przytuliłam go i pocałowałam. Mirek nie miał najszczęśliwszego dzieciństwa. Robił masę błędów ortograficznych. Nauczyciele sądzili, że to wynik lenistwa, więc obniżali mu stopnie, jak tylko mogli. Tymczasem okazało się, że to dysleksja. Gdyby rodziców nie było stać na prywatne liceum, pewnie zakończyłby edukację na szkole podstawowej. Szkoły publiczne były w tej kwestii nieprzejednane. „Jak można przymykać oko na jednego ucznia, skoro pozostałym obniża się za to stopnie?.. To przecież niesprawiedliwe!.. Niewychowawcze!..” Tylko jakoś nikt nie zwracał uwagi na jego inteligencję? Że może zasługuje na wyjątkowe traktowanie.
RYSZARD
Mama postanowiła, że sama o wszystkim poinformuje rodzinę. Ryszard (Ojciec Mirka), z wrażenia aż zaniemówił.
- Skoro tak, to przynajmniej nie będziesz mieć problemów z butami. Pokaż nogę. Kopyto się znajdzie. Nie martw się. Mam klientkę, która ma znacznie większą nogę,.. Ona to dopiero ma kopyto.
Mama była już w znacznie lepszym nastroju.
- Widzisz?.. Trzeba się było obawiać?..
Powiedziała tak, jakby tym mnie chciała uspokoić, a nie siebie. Cieszyłam się, że będzie miała obok siebie ludzi, którzy w razie czego jej pomogą.
Reakcja Ryszarda była ważna również ze względu na jego pozycję i znaczący w rodzinie głos. Jeśli on się potrafił w ten sposób zachować, mogłyśmy być spokojne.
Postanowiłyśmy, że w mamy bloku i na działce będę się pojawiać wyłącznie jako chłopak. Chodziło o bezpieczeństwo Szymona. Chciałyśmy mu oszczędzić uwag ze strony rówieśników i działkowiczów. Jedyną osobą, która miała wiedzieć, była Pani Maria. - Sąsiadka, a zarazem najlepsza przyjaciółka mamy. Zanim jednak doszło do rozmowy, poddałyśmy ją próbie.
Założyłam spódnicę, bluzkę, umalowałam się i poszłam do niej w odwiedziny. Jakaż była zadowolona?.. Z uśmiechem na ustach, obchodziła mnie ze wszystkich stron, nie mogąc się wprost napatrzeć.
- Aleś ty wielka?..
- Cóż zrobić?.. Przecież nóg sobie nie obetnę.
(Przesada. Jestem wysoka, ale do wzrostu modelek trochę mi brakuje.)
Pani Maria była przekonana, że się przygotowuję do nowej roli. Najbardziej ją jednak zdziwiły przekłute uszy. No proszę. Czego to aktor nie zrobi dla filmu?..
JULITA
Przy mamie już chodziłam w sukienkach.
- No dobrze. A jak byś się chciała nazywać?..
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Imienia Eryk przecież także sobie nie wybierałam. Dostałam je od rodziców i chcąc, nie chcąc musiałam się nim posługiwać. Jak bym się chciała nazywać?.. Właściwie, to wystarczyłoby dodać literkę „a” i bym była - „Eryka”. Chyba jednak za bardzo wiązałoby mnie to z przeszłością?
- Zanim przyszłaś na świat, wybraliśmy z tatą imiona dla chłopca: Eryk, Gerard, a dla dziewczynki: Julita, Aida.
Więc moi Rodzice byli przygotowani na taką ewentualność?..
Podobały mi się imiona „Julita, Aida”. Gdybym je przyjęła, byłby to swojego rodzaju hołd złożony tacie, a jednocześnie pośmiertne spełnienie jego woli. Tata chciał, by jego córka nosiła właśnie takie imiona.
- Dobrze mamo. Niech będzie Julita.
Jak mało wiedziałam o własnej mamie?.. Dlaczego nigdy przedtem nie rozmawiałam z nią o marzeniach?.. O jej przeszłości?.. Dlaczego nie wiedziałam, że zanim poznała tatę, kręcił się wokół niej jakiś kolega z pracy?.. A dlaczego ja nie opowiedziałam jej o przygodzie z Michałem?..
Czy musiało zaistnieć coś tak ważnego, żebyśmy zaczęły poruszać tematy tak bliskie sercu?.. Czy aż musiałam zmieniać płeć, aby się przyznać, że kochałam Michała?..
Po dwudziestu paru latach znalazłam wspólny język z mamą. Naprawdę zaczęłam ją rozumieć.
Było cudownie jak nigdy przedtem. Śmiałyśmy się, płakałyśmy, tuliłyśmy do siebie,..
Transseksualizm choć dotknął mnie, to równie głęboko Ją. To był nasz wspólny problem, z którym musiałyśmy się zmierzyć razem! Ucząc życia od nowa! W relacjach: MAMA - CÓRKA.
Mama już nie zwracała się do mnie - „Eryk”. Zaczęła mówić - „Julita”.
RODZINNE „SPOTKANIE”
Pojechałam z Barbarą do Warszawy. Ryszard obiecał jej pomoc w sprzedaży obrazków, więc zabrał ją do znajomego. Ja tymczasem zostałam z Magdą, w jej sklepie. Usiadłyśmy na zapleczu. Magda wyjęła kartkę papieru i przedzieliła przez środek, pionową linią. Po lewej stronie napisała - „on”, po prawej - „ona”.
Po kolei, zaczęła omawiać wszystkie cechy, które mają wpływ na mój wygląd. Od włosów i czoła, poprzez oczy, itd. - aż do pięt. Mimo, że starała się niektóre z nich interpretować na korzyść strony żeńskiej, to i tak sumaryczny wynik był jednoznaczny: Powinnam sobie kategorycznie wybić z głowy myśl o jakimkolwiek leczeniu!
Przesądziła męska budowa ciała!!
A jaka niby miałaby być?!.. Organizm stymulowany od dziecka męskim hormonem, nie mógł rozwinąć się w żeńskim kierunku tylko dlatego, że mózg był spolaryzowany inaczej. Przecież ciało i sprawy z nim związane, to chemia, która w najmniejszym stopniu nie podporządkuje się duszy!..
Magda nie powiedziała mi nic nowego. Doskonale zdawałam sobie sprawę z mankamentów własnego ciała. Spędziłam przed lustrem więcej czasu niż niejedna, zakompleksiona dziewczyna! Wiedziałam, że nawet kuracja wielu cech już nie zmieni. Że nie stanę się nagle drobną, zgrabną dziewczynką! Podobne rozmowy przeprowadzałam z lekarzami i z sobą. Tylko, że tych rozmów miałam już dosyć.
Magda zamknęła sklep wcześniej, niż zwykle. Wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy do niej do domu. Ku mojemu zdziwieniu, w mieszkaniu oprócz Barbary i Ryszarda, czekała na mnie Teresa i połowa rodziny!
Zaczął Ryszard.
- Zebraliśmy się, aby ci uświadomić człowieku, co robisz. Nasz seksuolog powiedział, jak wyglądają po leczeniu tacy ludzie jak ty! Zrobią z ciebie monstrum. Kalekę. Skończysz w domu wariatów, albo się powiesisz!! Co ci nagle, po tylu latach odbiło?!.. Ty się lecz na głowę, a nie poddawaj szarlatanom, którym zależy wyłącznie na twoich pieniądzach!
Reszta rodziny patrzyła na mnie, przytakując głowami.
- Kto cię upoważnił, aby cokolwiek mówić Mirkowi?!!! Ja nie chcę, aby jemu coś się stało!!!
Nagle Magda zabrała głos.
- Wiesz co?.. Przydałoby się, żeby ktoś ci tę twoją śliczną buźkę tak pokancerował, aby z niej już nic nie dało się zrobić!
Stałam jak wryta, zaskoczona sytuacją, która rozgrywała się błyskawicznie.
- To nie jest mój wymysł! To jest problem, z którym borykam się od urodzenia! Tyle że nikt z was nigdy o nim nie wiedział!!
Ryszard nie wytrzymał:
- Gówno prawda!!! To jakiś twój nowy wybryk!.. Albo zaczniesz się leczyć na łeb, zrezygnujesz z hormonów i zostaniesz w rodzinie, albo rób co chcesz i o nas zapomnij!! Nawet twoja mama już nie wie, jak z tobą rozmawiać!!!.. Jak dotrzeć do tego twojego głupiego łba?! Wiesz co chce zrobić, żebyś kretynie zrozumiał?.. Napisze list, w którym będzie cię błagać, byś tego nie robił i popełni samobójstwo!!!
- Postąpię tak, jak uznam za stosowne!.. Jestem po wszystkich badaniach. Zakwalifikowano mnie do leczenia!!.. Ale to, czy je zacznę, czy nie, na pewno już nie będzie zależało od was!!!
Wybiegłam z mieszkania. Wskoczyłam do samochodu i natychmiast podjechałam do najbliższego telefonu. Dzwoniłam do mamy. Nie podnosiła słuchawki. Najszybciej jak mogłam jechałam w stronę domu.
Rozmowa odbyła się na Stegnach - w drugim końcu Warszawy. Aby dostać się na Żoliborz, musiałam przejechać przez całe miasto. Mama nigdy mi nie mówiła, że chce popełnić samobójstwo. Boże! Gdybym wiedziała, że to wszystko tak bardzo przeżyje?.. Wolałabym sama umrzeć, niż przysparzać jej nowych zmartwień.
Wisłostrada była zawalona. Co chwila stawałam w korku. Czas się cholernie dłużył. Czerwone światło. Znowu trzeba czekać. Zielone. Gaz do dechy.
Potwornie się bałam. Wiedziałam, co zastanę w domu. Na pewno będzie list i..... Mamo! Dlaczego?.. Błagam! Nie rób tego!!!
Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?.. Dlaczego mimo wszystko podtrzymywałaś mnie na duchu?.. Dlaczego mówiłaś, że zostaniesz przy mnie, cokolwiek by się nie działo!..
Jechałam płacząc. Przeżywałam mającą się rozegrać tragedię. Dostrzegłam jeszcze jeden telefon. Może zdążę?.. Podobnie jak przedtem, mama nie podnosiła słuchawki.
W końcu dotarłam na miejsce.
Mamy nie było w domu. Nie było również żadnego listu.
A może nie chciała tego robić tutaj?.. Może pojechała na działkę?..
Otworzyły się drzwi i do mieszkania weszła mama.
- Gdzie byłaś mamo?..
- Byłam na poczcie. Co się stało?.. Dlaczego płaczesz?..
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?..
- O czym?..
- O liście. I o tym, że chcesz popełnić samobójstwo?..
- O jakim liście?.. Kto ci takich bzdur naopowiadał?!
- Ryszard.
- Ja mu coś takiego mówiłam?!..
- Więc to wszystko nieprawda?.. Nic takiego nie powiedziałaś?.. Nie chciałaś nic zrobić?!..
- Nigdy.
- Słowo honoru?
- Słowo honoru.
Mama płakała razem ze mną.
- Jestem ostatnią osobą, która cię opuści. Jak bym mogła popełnić samobójstwo i ciebie zostawić na pastwę losu?.
Kiedy opowiadałam o całym zdarzeniu, mama paliła papierosa za papierosem. Obiecała wyjaśnić sprawę z rodziną. Nie wiem, z kim rozmawiała. W każdym razie kontakty z rodziną zostały całkowicie zerwane. Mama spotykała się tylko z Teresą. (Teresa miała działkę tuż obok naszej, a że nie miała swojego domku, spała w naszym.)
Przebieg spotkania bardzo źle wpłynął na mamy samopoczucie. Wcześniejszy spokój i pewność, że znajdziemy w rodzinie oparcie i akceptację, zamienił się w lęk o przyszłość. Mama się bała, że podobnie jak rodzina, zareagują inni - moi znajomi i otoczenie. Ja również się bałam, chociaż starałam się nie dać po sobie poznać.
Boże!.. Odeszli ode mnie Ci, którzy byli najbliżej. - Ci, których najbardziej kochałam. Magda i Ryszard.
Barbara zarzekała się, że nic o spotkaniu nie wiedziała i była nim równie zaskoczona, jak ja.
Nasze kontakty od dawna nie miały nic wspólnego z życiem intymnym. Kochałam ją jak kogoś bardzo bliskiego. Z kim połączył mnie los. Zastanawiałam się, dlaczego nie zabrała głosu w rodzinnej rozmowie?.. Dlaczego nie przerwała Ryszardowi, kiedy powiedział o moim „nagłym” wyskoku?!.. Wstydziła się przyznać, że od samego początku wiedziała?!.. I że mimo to ze mną była?...
Na co liczyła?..
Przecież już od dawna nie było mowy o jakiejkolwiek „małżeńskiej” przyszłości? Liczyła na presję ze strony rodziny?.. Że się zejdziemy?..
A może gdyby się przyznała, moglibyśmy wszyscy wspólnie i szczerze porozmawiać?... Może wspólnie potrafilibyśmy znaleźć jakieś rozsądne rozwiązanie?.. Szkoda, że tak się nie stało. Że nie mogłam powiedzieć, że sama nie wiem co robić?.. Że się potwornie boję. Że nigdy nie chciałam się znaleźć w takiej sytuacji, podobnie jak nigdy bym się nie chciała znaleźć na miejscu własnego dziecka!
Że nigdy bym nie chciała w podobny sposób utracić ojca! Ale wolałabym go mieć takiego, byle pozwolił siebie kochać, niż mieć ojca bez serca.
Sądzę, że w tej całej zagmatwanej sytuacji, mogłoby nie być większego problemu. Wystarczyło chcieć i wspólnie sobie pomóc. Nikt nie musiałby nikogo tracić.
Po co mama rozmawiała z rodziną?.. Właśnie po to, by spróbować znaleźć inne wyjście z sytuacji, niż zerwanie kontaktów. By oni również wiedzieli. By spróbowali sami się w przyszłości odnaleźć. - Jako najbliżsi.
Tu nie chodziło wyłącznie o mnie. Równie dobrze mogłam zniknąć z ich życia, albo dalej przy nich występować jako Eryk. Skoro tyle do tej pory byli w stanie zaakceptować, nawet by się nie zorientowali, że moje ciało już nie wygląda tak samo.
- Tu chodziło przede wszystkim o dziecko.
By w razie czego, w przyszłości powiedzieli jemu to samo, co powiedzieli mojej mamie:
- Nie martw się Szymon. W życiu bywają różne przypadki. Zdarza, że ktoś jest chory, ale rodzina jest właśnie od tego, aby mu w takich sytuacjach pomóc. Aby odzyskał zdrowie. Julita Cię bardzo kocha i zasługuje na podobne uczucie. Mimo, że nie wygląda jak normalny ojciec, potrafi więcej cię nauczyć, niż niejeden zdrowy facet. My też kiedyś byliśmy zaskoczeni, ale teraz nie wyobrażamy sobie, by mogła wyglądać inaczej. Zobacz! Widzisz jaka jest szczęśliwa?.. Już nigdzie sama nie chodzi. A że nie jeździ z tobą na działkę i nie pokazuje się na podwórku?.. Ona chce, żebyś tam miał spokój. Żeby ci nikt nie dokuczał. Ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to również tam przyjedzie, aby ciebie obronić.
Cóż?.. Skoro to tylko moje marzenia?..
c.d.n.
| ed | zamieszczono: 2009.07.29 |
Nowa monografia nt. praw osób transseksualnych
Fotorelacja z debaty ''Różne barwy trans''
Prośba o pomoc w pracy magisterskiej nt. tożsamości płciowej
Euro Pride za nami
Nowy program telewizyjny
Projekt ''k/m (niepotrzebne skreślić?)''
Wydarzenia w ramach POMADY - Warszawa - 8-18.07.2010
Lambda Cafe - program działań Lambdy Warszawa podczas EuroPride
Pride House - w Nowym Wspaniałym Świecie w Warszawie 10-18 lipca
Indywidualne spotkania dla osób transpłciowych oraz ich bliskich w Warszawie
ester:
me:
me:
ester:
ester:
unknown:
freja:
me:
unknown:
nikita:
freja:Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.Antony Hegarty