Opowiadania

Plecy


Chodząc w takich szpilkach, musi czuć się jak bogini. Uniesiona o te siedem, może osiem centymetrów, spogląda na wszystkich z góry...



Szerokie, ale dość kościste ramiona obciągnięte czerwoną materią.
Plecy zwężające się ku dołowi. Czarne, krótkie, połyskliwe włosy. Mogę się założyć, że jak podejdę bliżej, to poczuję zapach lakieru, i nawet wiem jakiego. Tylko dobre lakiery zostawiają taki połysk. Rękawy koszulki krótkie, kuse, prawie nie istnieją. A na ramionach piegi. Z tej odległości i w tym świetle mogę dostrzec spódniczkę. Czarna mini, chyba ze skóry, choć może to lak. W każdym razie kusa. A nogi - okrutnie zgrabne. Nie dość, że długie, to jeszcze w pończochach ze szwem. Czarny subtelny szew ciągnący się od miejsca tuż przy brzegu szpilki. Kostka. Otulona pończochą niczym pajęczyną łydka, tył kolana i udo. Piękne, umięśnione, tryskające życiem i żądzą udo. Pończochy wcale nie samonośne. Ich zakończenia znaczą nierówną linię i wystają w dwóch miejscach spod opinającej pośladki spódniczki. Czarna grubsza obwódka i żabka, chyba nawet metalowa. Taka, jaką ostatni raz widziałam przy pończochach prababki. Nawet dobrze to wygląda, ta skórzana mini, żelazne żabki i delikatne pończochy, jest jakiś kontrast, jakaś gra, trochę kurewsko, trochę romantycznie. Błysk na skórze spódnicy współgra z odbiciem na skórze szpilek. Szpilki są czerwone, mają wąski obcas zakończony czarnym flekiem, ale nie są tak strasznie wysokie. To są takie szpilki, w których kobieta może spędzić nawet cały dzień. Choć ta to raczej spędza noc.
Stoi mocno oparta obiema nogami na ziemi. W rozkroku. Kusa spódnica już podjeżdża jej tak wysoko, że widać smugi białego ciała nad czarną pończochą. W sumie o tej porze roku w skórzanej spódnicy musi jej być dość gorąco, nic dziwnego, że wybrała najkrótszą. Zamiast sandałek – czółenka, też chyba lepsze byłyby klapki z paseczków, ale… paseczki to nie to samo, co czerwone, krwiste szpile. Są jak wymalowane ostrą szminką usta. W półuśmiechu. Zapraszające. Może nawet mówią: weź mnie, dotknij, ucałuj.
A ona, chodząc w takich szpilkach, musi czuć się jak bogini. Uniesiona o te siedem, może osiem centymetrów, spogląda na wszystkich z góry. Idzie ze świadomością tego, że nogi w zgięciach kolan przytulają się do szwów. Na udach czuje chłód klamerek. Może nawet te klamerki wbijają jej się w uda, ale jest to ukąszenie żądzy. Ono podsyca, ono sprawia, że gdy ona tak idzie z uniesioną głową, z torebką na cienkim czerwonym pasku, to nierówny chodnik zmienia się w królewski dywan. Idzie tak kołysząco i rozsiewa spojrzenia pełne łask i dobroci.
I wie, po co nosi się pończochy do paska. Po co mini jest tak kusa. Kiedy w świetle ulicznych latarń jedną dłonią wyczuwa chropowatość próbowanej ściany, kiedy drugą dłonią próbuje się z suknią swojej oblubienicy, kiedy jedna noga w szpilce opuszcza drugą nogę w szpilce, oddala się o te przestrzenie centymetrów, żeby pewnie stanąć na nierównej płycie chodnikowej, wtedy ona wie, że czerń i czerwień to najlepszy wybór. Wtedy aksamit jej ciała przenika ciało oparte o ścianę. Faktura ściany, pasek torebki, doświadczenie dotyku tych wszystkich materii i materiałów. W powietrzu zapach lakieru, zapach letnich liści. Po udach suną gładkie paznokcie. Pieszczota dla ud. Każdy ruch zbliżający ją ku ścianie, powoduje intensywniejszy przepływ krwi. Pulsują żyły na kostkach, pulsują żyły na skroniach. Sypki puder nie może zgasić powoli rozświetlających się gwiazd potu. Przecież to upał. I tylko tusz jest niezniszczalny.

Na cichej, sennej, letniej ulicy leniwie spacerują koty. Niewzruszone i dalekie od ich gorących ciał. Przemykają bezszelestnie. A one dwie wprawiają płyty chodnikowe i pobliskie latarnie w rytm westchnień i taniec krwi. Uderzenia ich serc rozlegają się echem wśród zaparkowanych gdzieniegdzie samochodów. Ręka na ścianie, ręka na biodrach. Usta przy ustach, czoło przy czole. Rozmowa sukienki z czarną spódnicą. Rozmowa pończoch i nagich ud. Nagi nadgarstek oparty o ścianę. Nagi nadgarstek jest skory do pieszczot. Nawet trzask i zimna stal kajdanek byłaby pieszczotą. Tak pragnąć połączenia?
I jest, stało się. Dwa spragnione miłości nagie nadgarstki już zawsze razem. Splecione węzłem, skute miłością. Powoli, powoli opuszczane w dół. Ślina połyskująca na wargach. Jej smak, jej słodycz. Ostatnie znaczące spojrzenie w oczy. Ostatni decydujący krok.

Ciekawe, czy one wiedzą, że ich torebki kołyszą się w tym samym rytmie?


edzamieszczono: 2007.06.25

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2768 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj