Opowiedz swoją historię!

"Mam na imię Zbigniew. Urodziłem się jako biologiczna kobieta" Historia Zbigniewa


Jestem transseksualistą k/m. Dziś już po wszystkich zabiegach. Droga do celu, aby być sobą była długa i wyboista.

Kiedy to się zaczęło. Bardzo wcześnie, odkąd pamiętam, jeszcze przed przedszkolem miałem może około 4 lat, kiedy pierwszy raz publicznie powiedziałem, że jestem chłopcem. Cieszyłem się, kiedy inni mnie tak postrzegali, niestety moja matka zawsze prostowała tę opinię pośpiesznie, dodając, że jestem dziewczynką.

Lata szkolne przeminęły szybko. W podstawówce nienawidziłem sprawdzania obecności, chyba że robiono to z nazwiska, w innym przypadku czułem się jak ufoludek. To imię nie pasowało do mnie, do tego, kim byłem.

Często zmieniałem szkoły, ponieważ często się przeprowadzaliśmy. Nie miałem większych problemów z nauką, ale sam strach przed wezwaniem mnie do tablicy jako dziewczyny mnie paraliżował.

Ci, którzy mnie znali, szczególnie koledzy akceptowali to, zawsze byłem lubiany i miałem powodzenie u dziewcząt.

Jednak kiedy moi koledzy umawiali się na randki, ja mogłem tylko pomarzyć, bo nie wyobrażałem sobie randki z chłopakiem, a koleżanki nie traktowały mnie jako obiekt westchnień.

Nie wiedziałem, co mi dolega, dlaczego się różnię od innych, nie rozumiałem tego.

W wieku 15 lat przeczytałem artykuł na temat transseksualizmu i zrozumiałem, że to dotyczy mnie. Mój świat się zawalił, to kosztowało masę pieniędzy. Nie wierzyłem, że kiedyś mi się uda być sobą.
Zacząłem nienawidzić siebie. Piłem z rozpaczy. Niby dla innych uśmiechnięty w głębi rozerwany wciąż zadający sobie pytanie: „czemu mnie to spotkało? za jaką karę?”

W końcu po długich rozmowach z różnymi nauczycielami w różnych szkołach, trafiłem na Panią pedagog, która poradziła mojej matce kontakt z seksuologiem. Pierwszym był Lew-Starowicz, drugim dr Dulko. Nie przekonało jej to.

Wyjechałem za granicę, bez dokumentów pracowałem na czarno, ale mogłem chociaż w pewnym sensie być sobą, jednak wciąż cierpiałem.

Trafiłem na Pastora kościoła protestanckiego, który mi powiedział, że jestem człowiekiem i mam prawo do szczęścia, ale żebym o tym nie opowiadał, bo ludzie nie zrozumieją. I nie mówiłem.

Wróciłem do Polski. Zostałem zgwałcony przez syna przyjaciółki mojej matki. Moja matka skwitowała to krótko: „skoro się zachowujesz jak facet, to on chciał sprawdzić czy tak jest, to twoja wina”.

Zamknąłem się jeszcze bardziej w sobie. Chciałem umrzeć, próbowałem się zabić. Nigdzie mnie miałem wsparcia, nikt mnie nie rozumiał.

Znów wyjechałem.

Wróciłem po 2 latach pełen nadziei, że mi się uda.

Znalazłem nowego lekarza. Przeszedłem wiele godzin różnego rodzaju testów psychologicznych, psychiatrycznych, różnych badań w tym genetycznych.

Zacząłem leczenie w 2003 roku, wtedy testosteron kosztował 5,60 zł był refundowany (dziś omnadren kosztuje około 50 zł), opakowania starczało na miesiąc. Potem pierwsza operacja. Byłem sam. Nawet moja matka nie rozumiała jak można sobie robić taką krzywdę, widziała blizny i krwiaki po operacji, ale ja wiedziałem, że tylko tak uda mi się odzyskać życie.

Nadszedł etap rozprawy sądowej. Musiałem pozwać swoich rodziców, ponieważ ojciec mieszkał za granicą, został wyznaczony za niego kurator. Trzy lata walczyłem w sądzie o siebie. Raz w miesiącu zawsze byłem osobiście w sądzie. dopytując o termin rozprawy. W ciągu tych 3 lat byli wyznaczani biegli. Znów psycholog, psychiatra i seksuolog. Wtedy już nie byłem sam, wspierała mnie moja dziewczyna, chociaż broniłem się długo przed tym uczuciem, mój lekarz prowadzący doradził mi, żebym komuś zaufał i zaczął być szczęśliwy.

Po prawie dwugodzinnej rozprawie, na której prowadziłem debatę z Panią Sędzią na tematy Biblijne, udowadniając, że mam prawo żyć, pracować i być szczęśliwym wygrałem, zapadł wyrok stwierdzający, że jestem mężczyzną. Cieszyłem się jak dziecko, wreszcie mogłem zacząć żyć w miarę normalnie.

Skończyłem szkołę policealną jako najlepszy na roku. Zacząłem pracować. Mając pieniądze, skończyłem studia ekonomiczne, bo zawsze chciałem mieć własną firmę. Kolejny etap druga operacja usuwająca macicę i przydatki we Wrocławiu. Pojechałem ze mną moja matka, nawet jadąc na salę operacyjną, zażartowałem do anestezjologa, że może się nie obudzę. Cieszyłem się, że próbuję walczyć o siebie i pokonuję kolejne etapy, ale z drugiej strony był strach, że ktoś się dowie o mojej przeszłości i zada mi ból.

Zacząłem kolejne studia tym razem inżynierskie informatyczne, przekonałem się, że to moja pasja dawno temu, ale operacje były priorytetem więc musiałem odczekać chwilę, żeby się móc kształcić dalej, w międzyczasie skończyłem policealną szkołę z dyplomem państwowym technik informatyk.

Przyszła pora na ostatnio operację, składającą się z dwóch etapów wytworzenia prącia i zaprotezowania.

Na ulicy nikt nigdy by nie powiedział, że jestem osobą transseksualną. Moje życie zaczęło się dopiero w 2006 roku, wtedy dostałem nowy dowód, a od tego czasu skończyłem dwie szkoły policealne, studia licencjackie na kierunku ekonomia, podyplomowe z informatyki i jestem w trakcie kończenia studiów inżynierskich. Znam cztery języki obce. Kocham zwierzęta i ludzi, nawet jeśli potrafią być podli dla innych, wierzę, że skoro taki się urodziłem, to jest w tym jakiś cel, dlatego staram się być dobrym człowiekiem, odpowiedzialnym i pracowitym.

Transseksualizm to nie wybór, nie mój wybór. Gdybym mógł wybrać, wiedząc, że to mnie czeka, wolałbym się nigdy nie urodzić.

Sam się nie ujawniam, bo chcę żyć w miarę normalnie bez spojrzeń, uśmieszków, docinek czy wrogości. Piszę to aby pomóc innym osobom w takiej sytuacji, pozwólcie nam żyć.

Jeżeli ktoś uważa, że to własny wybór, niech przejdzie to, co ja. Niech przejdzie wszystkie te operacje, poczuje ten ból, niech czuje spojrzenia innych i się zastanawia każdego dnia: „Dlaczego ja?”

Nie, nie życzę tego największemu wrogowi. Bez względu co o nas myślicie. Rodzimy się z naszych matek i ojców, nie ich wina, że tacy się urodziliśmy, więc dlaczego ich mamy za to winić i walczyć z nimi w sądzie? Człowiek to nie płeć, nie za płeć kogoś kochamy, lubimy, czy szanujemy, ale za jego charakter, postawę i zasady.

----
Wysyłajcie nam swoje historie, spostrzeżenia i potrzeby. Wszystkie zbierzemy i przekażemy osobom decyzyjnym. Komisje senackie zbiorą się w najbliższy czwartek, 30 lipca, a 4 sierpnia odbędzie się posiedzenie, na którym najpewniej będzie miało miejsce głosowanie nad ustawą!

Do tego czasu chcemy zebrać jak najwięcej Waszych spostrzeżeń. To jest ten czas, kiedy mamy szansę sprawić, aby transpłciowe głosy z całej Polski zostały usłyszane!

Wszystkim osobom zapewniamy anonimowość. Swoje historie przesyłajcie na adres wiktor.dynarski@transfuzja.org.

Z naszą opinią na temat ustawy możecie zapoznać się w specjalnym oświadczeniu.

Zbigniew

edzamieszczono: 2015.07.29

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj