porady

Wygląd też się liczy, czyli czego nie robić mieszkając w Bralinie


Jakaś część transów wychodzi na ulicę ubranych dość – powiedzmy – fantazyjnie (żeby nie powiedzieć odstraszająco), i umalowanych z taką samą fantazją, i nie wiem, dlaczego oni się dziwią, że ktoś się na nich patrzy. Nie dopuszczają do siebie głosów rozsądku - żadna genetyczna kobieta by się tak nie ubrała. Pamiętajcie - krzykliwe makijaże, fetyszowe buty, pstrokate kreacje ściągają wzrok. Liczcie się z tym.

Być może niektóre z was czytały kiedyś książkę Katarzyny Grocholi pt. „Nigdy w życiu”. Znajduje się tam taka scena: kobieta, wybierająca się na swój własny rozwód „robi się”, żeby na odchodne pokazać mężowi, że ten ma czego żałować. Kupuje sobie nową spódnicę, robi staranny makijaż, fryzurę, itd. Potem idzie do sądu. Widząc reakcje osób na ulicy, wie, że udało jej się osiągnąć upragniony efekt. Mężczyźni się na nią oglądają, przechodnie na jej widok reagują bardziej entuzjastycznie, niż do tej pory. Słowem – jest zadowolona.

Powód, dla którego budzi emocje, odkrywa dopiero po powrocie do domu – otóż – rozmazało jej się oko. Okazuje się więc, że to wielkie limo złożone z tuszu i cienia zwraca powszechną uwagę, a nie – jak myślała – jej piękny wygląd. Przykre to było odkrycie, ale dlaczego w ogóle o tym piszę? Otóż dlatego, żeby zaapelować do waszej wyobraźni i waszego rozsądku:

nawet genetyczna kobieta może na ulicy budzić zdziwienie swoim nieumiejętnym, rozmazanym czy tandetnym makijażem oraz strojem.

Kiedy słyszę relacje osób trans, które zostały ukarane za swój „nieodpowiedni” wygląd, pobite, wyszydzone, ogarnia mnie złość. Nikt nie zasługuje na to, żeby zostać pobitym. Transi też czasem spotykają się z ostracyzmem społecznym, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie każdy każdego zna. Powodów do tego może być wiele, wystarczy zwykła ludzka złośliwość. Ale jest jeszcze coś – czasem sami się wystawiamy na strzał.

Chodzi mi o to, że jakaś część transów wychodzi na ulicę ubranych dość – powiedzmy – fantazyjnie (żeby nie powiedzieć odstraszająco), i umalowanych z taką samą fantazją, i nie wiem, dlaczego oni się dziwią, że ktoś się na nich patrzy. Czy to mnie dziwi? To normalna reakcja. To wcale nie świadczy o nietolerancyjności naszego społeczeństwa. Z tym się trzeba liczyć.

Jeśli do sklepu przyjdzie kobieta z rozmazanym na pół twarzy makijażem, to też się na nią ludzie gapią. Jeśli do tego ma na sobie przekrzywioną perukę, różową skórzaną spódniczkę, wściekle żółtą bluzkę i kozaki do pół uda – może być zabawa na cały sklep. Kobiety jednak zazwyczaj wyrabiają sobie tzw dobry smak i rzadko doświadczają podobnych wpadek. „Transwestyci z szafy” zapewne takiej szkoły nie mają. Robią, co mogą, starają się, jak mogą, wychodzą na ulicę – i klapa.

Z poczuciem klęski wracają do domu i cały świat obwiniają o złą wolę. Pytają – ale czy ja komuś robię krzywdę? Czy ja komuś zawadzam? Nie dopuszczają do siebie głosów rozsądku, które im mówią im, że żadna genetyczna kobieta by się tak nie ubrała, ani nie umalowała. Puszczają to mimo uszu (lub nie mają nikogo, kto by im to powiedział) i wciąż powtarzają ten sam błąd. A winne zawsze jest „nietolerancyjne społeczeństwo”. Fakt, to na co nie popatrzą ludzie w Berlinie, zapewne zwróci uwagę mieszkańców Bralina. Ale ten fakt trzeba po prostu zauważyć.

Kiedy powieki przyozdabiają wszystkie kolory tęczy, na dodatek od rzęs aż po same brwi, kiedy na policzkach pojawia się placek karminowego różu, a przez szpachlą nakładaną tapetę przebija niedogolony zarost… kiedy sznur pereł zdobi dekolt spod którego wyłażą włosy… a całości dopełniają kozaczki modne 15 lat temu… ech, szkoda słów. Każdy będzie się na was gapił. Liczcie się z tym.
Zresztą, spójrzmy na te zdjęcia:

makiajż drag queen i makjaż nieumiejętny
makiajż drag queen i makjaż nieumiejętny

Jedna z osób ma makijaż drag queen (jak wiadomo drag queen to parodia kobiecości), a druga bardzo niedbały i nieumiejętny make up. Krzywo pomalowane usta, powieki w kolorach tęczy, krzywa czarna kreska zakreślająca całe oko, placek różu na policzku. Czy ktoś na to zwróci uwagę? Pewnie tak.
Jaka z tego lekcja? Tak się nie malować do ludzi. Szczególną uwagę zwracam na te pstrokate kolory na powiece.

Niektórzy ludzie na pewno w wielu transkach dopatrzą się mężczyzny, ale ci sami ludzie na pewno nie będą się na nie nieprzyzwoicie gapić. Jeśli tylko swoim „wcieleniem” nie da im do tego powodu. Ich wzrok się ześlizgnie, nic go nie przykuje. Pójdą dalej swoją drogą i tyle. Za to szystkie krzykliwe makijaże, fetyszowe buty, pstrokate kreacje ściągają wzrok.

Patrzymy na wszystko, co jest niecodzienne, odbiegające od tego, do czego przywykliśmy. Oczywiście – w zależności od tego, czy mamy do czynienia z wioską czy stolicą – ilość spojrzeń będzie większa czy mniejsza. Ale patrzymy.

„A niech się gapią” – mówi wielu. I dobrze, niech się gapią, to zdrowe podejście. Niech się naród przyzwyczaja! Niezbyt zdrowe jest natomiast to, jeśli ktoś w stroju i makijażu „fantazyjnym” wychodzi na spacerek na swoją wioseczkę, i zupełnie nie liczy się z tym, że ludzie go zobaczą i zaczną gadać. Inaczej wygląda nonkonformista z długimi włosami i – dajmy na to – w dżinsach z cekinami – którego to można zaklasyfikować do wielkiej grupy „miłośników muzyki rockowej”, a inaczej ktoś, kto wygląda, jakby się urwał z komedii klasy Z opowiadającej o życiu transwestytów w Nowym Yorku lub wręcz ze strony pornograficznej.

Zakładam, że wiele z was, zanim wszyło na ulice, przeżyło okres transowania w domu, a nawet w ukryciu. Jeśli tak jest, to bez patrzenia na to, co macie, mogę z 50% pewnością stwierdzić, że połowa z rzeczy, w której do tej pory transowaliście zupełnie do niczego się nie nadaje. Ciuszki podebrane mamie albo żonie? Coś, czego kobieta pozbywała się pięć lat temu jako znoszonego i niemodnego chomikowane w garażu? To nie jest to, w czym się z dumą wychodzi na ulicę.

Drogie koleżanki, nikogo nie namawiam do zamykania się w szafie. Przypominam jednak – ulica to nie szafa, zanim na nią wyjdziesz, spojrzyj w lustro. Być może dzięki temu zaoszczędzisz sobie śmichów chichów za plecami i wytykania palcami.

Voca

edzamieszczono: 2009.05.24

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3146 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj