Relacje

2007.10.19 - Happening: Wiec Propagandy Homoseksualnej (x2)


Precedensowe i historycznie unikalne wydarzenie - pierwszy w Polsce (i na świecie) akt publicznego propagowania homoseksualizmu.

Propaganda Homoseksualna


Czym była? To pytanie spędzi zapewne sen z powiek licznych pokoleń przyszłych historyków. Jej: skala, zasięg, stosowane środki, zasada działania - na żadne z tych pytań nie znamy właściwie odpowiedzi, mogąc wysnuwać zaledwie domysły. Jednego jednak jesteśmy dziś pewni, otóż: propaganda homoseksualna, w swoich czasach, stanowić musiała zjawisko naprawdę przerażające, skoro wszyscy o niej słyszeli i wszyscy się bali, chociaż nikt, nigdy na oczy nie widział.

Pandemia ta wykryta na obszarze Europy Środkowej wzbudziła na szczęście czujność ówczesnych elit politycznych, które podjęły energiczne przeciwdziałania, a mając w pamięci nieskuteczność wszelkich, stosowanych wcześniej, metod zwalczania homoseksualizmu (z fizycznym trzebieniem homoseksualistów włącznie) i wobec skali zagrożenia, nie zawahały się sięgnąć nawet po Rozwiązanie Ostateczne - publiczne robienie sobie "jaj" ze zdrowego rozsądku.

Pewne światło na omawiany fenomen rzuca jedyny, historycznie udokumentowany, przypadek szerzenia Geizmu i Lesbiaństwa, który odbył się 19.10.2007 na rynku we Wrocławiu. Podejrzewa się jednak, iż w rzeczywistości mogła to być jedynie prowokacja Wiadomych Sił mająca zasugerować społeczeństwu rzekomą nieszkodliwość, a wedle niektórych badaczy wręcz absurdalność pojęcia Propagandy Homoseksualnej.
Narodziny i upadek IV RP,
tom XIV, str. 246.

Jedyny znany przypadek


Niełatwo było zorganizować pierwszą w historii ludzkości promocję homoseksualizmu, nie mając do dyspozycji żadnych wcześniejszych wzorców. Oto przecież tworzyliśmy precedens, ucieleśnialiśmy mit i złowrogie widmo pobrzmiewające w tle licznych sejmowych wystąpień. Z jednej strony czuliśmy zatem ogromną odpowiedzialność związaną z zamierzonym przedsięwzięciem, z drugiej zaś presję czasu - nadchodzące przedterminowe wybory łatwo mogły sprawić, iż o "propagandzie homoseksualnej" mówić się odtąd będzie jedynie przy omawianiu historii kabaretu politycznego Najzabawniejszej IV RP.

Absolutnym fiaskiem zakończyły się wstępne próby rozpoznania tematu przez analizę bibliografii. Pojęcia "propagandy homoseksualnej" nie notowały słowniki, encyklopedie ani leksykony. Milczały na ten temat: Kopaliński, Słownik mitów i symboli, Baśnie i legendy ludów Europy... Wypytywani następnie ezoterycy szczegółowo relacjonowali historię Atlantydy i własnych kontaktów astralnych z siedmionogimi mieszkańcami Beta Reticuli, nagabywani jednak w kluczowej dla nas kwestii pukali się tylko wymownie w czoło. W akcie desperacji zdecydowaliśmy się nawet ponownie obejrzeć wszystkie odcinki Latającego Cyrku Monthiego Pytona, jednak nawet owi klasycy absurdalnego humoru przez kilkanaście lat pracy nie wymyślili niczego podobnego - byliśmy zatem zdani na własne siły.

Kiedy minął pierwszy szok, do głosu doszła jednak ambicja. Jak to? My nie damy rady? My, córki i synowie narodu, który wydał na świat polityków takiego formatu, iż agencje całego świata poświęcają im codziennie minimum kwadrans czasu antenowego w serwisach satyrycznych? Zakasaliśmy zatem rękawy i zabraliśmy się do dzieła.

Propaganda niezależnie od strony świata i kierunku skrzywienia ideologicznego posługiwała się zawsze, z grubsza podobnymi środkami. Socrealistyczna pieśń produkcyjno-bojowa, przy której dźwiękach zdecydowaliśmy się wkroczyć na rynek, brzmiała w naszych uszach wystarczająco idiotycznie, by idealnie oddawać ducha projektowanego happeningu. Wzorem antenatów nie zapomnieliśmy również o transparentach z płonącymi czerwienią hasłami. "Propaganda homoseksualna" i "3.000.000 nowych gejów" pyszniły się ponad naszymi głowami tuż obok tęczowego sztandaru, nie pozostawiając wątpliwości, co do intencji organizatorów. Wykrzykiwane przez megafon: "Homoseksualiści wszystkich krajów łączcie się" i "Heteroseksualiści na Madagaskar" dopełniały obrazu.

Myliłby się jednak ktoś, kto podejrzewałby, iż zdolni jesteśmy jedynie do prześmiewczego trawestowania oklepanych już wzorów. Otóż nie! Oś całego pochodu stanowił bowiem element nigdy wcześniej w historii nie obserwowany, chociaż żywy przecież w świadomości obywateli IV RP...

Szara sieć homoseksualnych powiązań


Stanowi ona (jak udało nam się ustalić) fizyczną manifestację wszechogarniającego Układu. W normalnych warunkach jest ona naturalnie całkowicie niewidoczna. Ba! Więcej niż niewidoczna, bowiem im usilniej się jej wypatruje, tym bardziej jej nie widać. Co tym bardziej dowodzi właśnie jej istnienia! Dla potrzeb prezentacji, zdecydowaliśmy się inkryminowanej sieci nadać kolor żółty (i nas nie przekonają...). Zadbaliśmy również o odpowiednią siłę powiązań, które, jak powszechnie wiadomo, miały charakter przestępczy, bowiem celem redukcji kosztów, zleciliśmy uplecenie całości w zakładzie penitencjarnym. Zastosowany splot, stosowano wcześniej jedynie w siatkach ornitologicznych przeznaczonych do chwytania gatunków blaszkodziobych, za materiał zaś posłużyły starannie dobierane i wyjątkowo długie macki Homoseksualnego Lobby.

Zmień swoją orientację!


Wybierz Homoseksualizm!

Kraj nieograniczonych możliwości
- zostań kim chcesz, nawet od zaraz!

Ogólnopolska promocja homoseksualizmu, aż do wyczerpania zapasów.

Gej + Les

Dwa homoseksualizmy w jednym!

Nie zwlekaj - wybierz swoją przyszłość!

Dla tych którzy nie zdążą skorzystać z prezentowanych opcji, mamy nagrodę pocieszenia: zawsze jeszcze można zostać Politykiem!
Po honorowej rundzie dookoła rynku i przybyciu pod pręgierz rozpoczęła się właściwa część wiecu. Na wstępie wyjaśniliśmy, iż nie zamierzamy nikogo agitować politycznie - skąd! Nakłaniać będziemy jedynie do zmiany orientacji seksualnej.

Uczestnicy poinformowani zostali o doniosłości roli, jaka przypadła homoseksualistom w IV RP. Z braku murzynów i niedostatku masonów, to na nich właśnie spoczywał zaszczyt bycia wrogiem publicznym numer jeden, podtrzymującym istnienie chwiejnych koalicji. Nawołując zatem do patriotyzmu zgromadzonych, zachęcaliśmy ich do zmiany preferencji w zakresie doboru partnera.
Z kolei nastąpiła prezentacja walorów i praktycznego działania Szarej Sieci, którą to publiczność podziwiała z zapartym tchem, mogąc nawet na własnej skórze doświadczyć jej gejotwórczego oddziaływania. Sieć owa stanowiła również istotny element późniejszego wykładu na temat sposobów rozmnażania się homoseksualistów.

Fakt ten zapewne szybko (i wstydliwie) zostanie zapomniany, odnotować jednak wypada, iż ubocznym efektem prac nad obaleniem teorii ewolucji prowadzonych intensywnie przez ówczesnych spadkobierców bio-politycznej myśli Trofima Łysenki było między innymi odkrycie całkowicie nowego rodzaju rozmnażania bezpłciowego. Zauważyli oni bowiem, iż obok znanych wcześniej rozwiązań takich jak pączkowanie, czy podział plechy, u przedstawicieli gatunku homo homoseksualis, występujących w dorzeczu Odry i Wisły, pojawia się również technika dotąd nauce nieznana:

Rozmnażanie poprzez propagandę


I znowu nie było lekko. Odnalezienie jakichkolwiek konkretnych informacji tyczących się tak nowatorskiej metody reprodukcji w wypowiedziach polityków, którzy tak często przecież przed nią ostrzegali, graniczyło z cudem nie mniejszym niż dowiedzenie się czegokolwiek sensownego na temat uprawiania klasycznej prokreacji z, zaaprobowanych przez nich, podręczników do życia w rodzinie. W toku żmudnych analiz udało się jednak ustalić, iż medium przenoszącym gejizm jest tu najprawdopodobniej tzw. Podtekst Homoseksualny, zbieżny w rozlicznych właściwościach (a być może nawet z nim tożsamy) do hipotetycznego Eteru i dający się odnaleźć absolutnie we wszystkim (z Teletubisiami włącznie).

Fizyka jego propagacji nie została dotychczas zbadana, podejrzewa się jednak, iż sama już obecność geja (w szczególności na terenie szkoły) wywoływać może spontaniczną zmianę orientacji znajdujących się w pobliżu osób. Niektóre wypowiedzi byłego ministra edukacji pozwalały wnioskować, iż szczególnie niebezpieczne było zwłaszcza bezpośrednie spoglądanie na przedstawiciela owej mniejszości (patrz: zapatrzenie), tudzież umożliwienie mu uprawiania propagandy werbalnej (patrz: dowcip, który zabijał).

Uzbrojeni w tę wiedzę, przeszliśmy do clou całego wiecu. Z głośników rozległy się psychodeliczne i ewidentnie homoseksualne dźwięki hinduskiej muzyki, mistrzyni ceremonii zaś, wchodząc w trans, rozpoczęła historyczne odliczanie: adin, dwa, tri, czytyrie - czujesz, jak twoja orientacja seksualna zaczyna się zmieniać...

Niestety - wbrew naszym oczekiwaniom i staraniom - nie zamieniliśmy uczestników wiecu, który odbył się w ramach festiwalu Lesbijki, Geje i Przyjaciele - w homoseksualistów. Nie pomogły sztandary, ni transparenty, ni szara sieć. Również czarowanie, przekonywanie, okrzyki i pieśni okazały się bezskuteczne. A mogło być tak pięknie - mogliśmy spełnić najgorszy sen polityków i poprzez homoseksualną propagandę, zarazić homoseksualizmem całe miasto.

Nie wiem, gdzie popełniliśmy błąd i mam nadzieję nie mieć ponownie okazji, by móc się o tym przekonać. Liczę, że zmiana orientacji, której uległ - w efekcie wyborów - cały nasz kraj, sprawi, iż organizowanie równie absurdalnych happeningów, próbujących zmieniać orientację poszczególnych obywateli, nie będzie już nigdy więcej potrzebne.

Freja


Słyszeliście kiedyś o propagandzie homoseksualnej, o której tak głośno było przez ostatni rok czy dwa? Jeśli tylko mieszkacie w Polsce – to z pewnością tak. Ale zapewne – tak samo jak my – nie bardzo wiecie na czym ona polega. Jedno jest pewne – jest tak samo nieskuteczna, jak nieskuteczne były rządy poprzedniego rządu… No i – tak naprawdę w ogóle nie istnieje. Aby ostatecznie ośmieszyć pomysł „propagowania homoseksualizmu”, postanowiliśmy sami zacząć go propagować… Co z tego wyszło? Oto i relacja

„Heterycy na Madagaskar!”

Oto jedno z haseł przez jedno popołudnie głoszonych przez Matkę Homoseksualnej Rewolucji. Były także inne, równie proste i wymowne: „3 miliony nowych gejów” oraz „Propaganda homoseksualna”, jednak – wbrew naszym staraniom i oczekiwaniom – nie zamieniliśmy uczestników naszego wiecu, który odbył się w ramach festiwalu Lesbijki, Geje i Przyjaciele – w homoseksualistów. Nie pomogły ni sztandary, ni transparenty, również czarowanie, nawoływanie i okrzyki okazały się bezskuteczne. A mogło być tak pięknie – mogliśmy spełnić najgorszy sen polityków, i poprzez homoseksualną propagandę, zarazić homoseksualizmem całe miasto.


Już nie pamiętamy, któremu z polityków zawdzięczamy to cudownie absurdalne hasło, jakim jest „homoseksualna propaganda”. To właśnie dzięki niemu (i hasłu, i politykowi) mogliśmy zorganizować równie absurdalny Wiec Homoseksualnej Propagandy. W naszych głowach – nawet jakbyśmy bardzo się starali – nic takiego, niestety, by się nie urodziło, mimo że wychowaliśmy się na Monty Pytonie. Nie zrażeni jednak tym, że nie my wymyśliliśmy hasło, postanowiliśmy za to czynnie je realizować. Postanowiliśmy, że dłużej już nie damy się czarować propagandą, której nikt nie widział na oczy. Teraz, kiedy ktoś znów będzie mówił o „propagandzie homoseksualizmu” – będzie nawet mógł pokazać jej zdjęcia. Oj, już my pokażemy, jak wygląda porządna homoseksualna propaganda.

Ale… jak wygląda propaganda homoseksualizmu?

No właśnie? Jak wygląda? W jakim źródle odpowiedzi szukać?
Zaczęliśmy od prac Marii Janion, jednak żadnej odpowiedzi tam nie znaleźliśmy. Potem był Kopaliński, Słownik mitów i symboli, Encyklopedia XX wieku i inne. Długo by je wymieniać. Jednak niestety, w dalszym ciągu nie uzyskaliśmy nie tylko odpowiedzi, ale nawet i wskazówek, jakby ta propaganda miała wyglądać!

Na to pytanie Matka Homoseksualnej Rewolucji musiała odpowiedzieć sobie sama. Trudno, takie jest życie. Chce robić wiec propagandy, to musi go wymyślić. Tak więc wzięła, siadła i wymyśliła. Na początku Szarą Sieć Homoseksualnych Powiązań – gdyż o tej słyszało się tu i ówdzie. A ponieważ nikt jej nigdy nie widział, to chyba i nikomu nie przeszkadzało, że została zrobiona z żółtego sznurka – jednak sploty jej były i tak silne! Aby je zrobić, wykorzystano starannie selekcjonowane i długie macki homoseksualnego lobby. Potem genialne hasła na transparenty. Naszym ulubionym stało się, gromko wykrzykiwane, „3 miliony nowych gejów” – właśnie gejów, bo o lesbijkach to i tak przecież nikt nie słyszał, Lesbijki to tylko wytwór wyobraźni heteroseksualnych mężczyzn, więc umieszczanie ich na transparentach naszej propagandy, mijałoby się z celem. Mieliśmy też oczywiście sztandar – bo żadna Rewolucja ani Propaganda nie może się odbyć bez sztandaru. Do tego dorzuciliśmy propagandową i skrajnie homoseksualną muzykę, megafon i głośnik i poszliśmy w świat.


Co było dalej – możecie zaobserwować na zdjęciach.

Voca

Freja

edzamieszczono: 2007.10.24

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.3699 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj