relacje

Paramobil - happening queerowy w ramach Festiwalu LGiP 2007


Przesłaniem happeningu miało być wykpienie pseudotolerancyjnej postawy wyrażającej się w powiedzeniu: „nie jestem przeciwko mniejszościom seksualnym (i innym), ale wolał/a/bym, aby się z tym nie afiszowały”. Postawa taka w istocie jest zaprzeczeniem tolerancji, bo zakaz „afiszowania się” oznacza de facto NAKAZ ukrywania się ze swą innością w czterech ścianach domu

Prolog


Pomysł tego happeningu ma już historię trwającą około roku: jego podstawę stanowi tekst wystawiony na niniejszej stronie latem 2006 pt. Rada dla Kaczyńskich. Jest tam mowa o pomyśle na ustawę regulującą swobody obywatelskie osób nieobjętych naszą tradycyjną polską tolerancją: miałyby one być oficjanlnie zakwalifikowane do „obywateli II kategorii”, których publiczne pojawianie się stanowi zagrożenie dla publicznego ładu i obrazę publicznej moralności. W związku z tym, tacy obywatele mieliby podlegać obowiązkowi chodzenia w tzw. Paramobilu, czyli mobilnym parawanie, którego przybliżony projekt również przedstawiłem w tymże tekście. Nietrudno sobie wyobrazić, że ewentualne wykonana faktyczna makieta Paramobilu będzie sama w sobie widowiskowa i nietrudno będzie też zorganizować widowisko oparte o ten motyw. Trzeba było wszakże sprecyzować scenariusz i... wykonać Paramobil.

Zarys scenariusza ułożył mi się stosunkowo wcześnie: właściwie wkrótce po napisaniu tekstu o Paramobilu wiedziałem już, że ewentualny happening powinien przypominać promocję produktu, w ramach której hostessa, a w moim przypadku, powiedzmy: „host” lub „hostess”, prowadzi monolog dla pobliczności i wraz z asystentami pokazuje walory użytkowe Paramobilu jako urządzenia pozwalającego osobom niepasującym do społeczeństwa przemieszczać się po mieście dyskretnie. Przesłaniem happeningu miało być wykpienie pseudotolerancyjnej postawy wyrażającej się w powiedzeniu: „nie jestem przeciwko mniejszościom seksualnym (i innym), ale wolał/a/bym, aby się z tym nie afiszowały”. Postawa taka w istocie jest zaprzeczeniem tolerancji, bo zakaz „afiszowania się” oznacza de facto NAKAZ ukrywania się ze swą innością w czterech ścianach domu, który staje się enklawą w więzieniu. Zatem stosunkowo ważny aspekt życia, jak radość z posiadania partnera, który wszakże jest tej samej płci, musi być ukrywana, choć heteroseksualiści na okrągło obnoszą się ze swymi partnerami i czynnościami reprodukcyjnymi (jak chociażby przejazd orszaków weselnych z trąbieniem i codzienne trzymanie się za ręce, obejmowanie i inne formy okazywania czułości). Również w odniesieniu do mnie, który podważa obowiązek noszenia określonej odzieży z tytułu płci męskiej, zakaz „afiszowania się” prowadziłby wprost do niemożności właściwego używania artykułów odzieżowych, które uważam za przyjemne i dla siebie stosowne – chodzenie w butach po domu jest cokolwiek bezsensowne, a też i uroki, i właściwe cechy użytkowe przewiewnej i transparentnej odzieży ujawniają się przy każdym typie pogody poza domem, a nie w nim. Gdybym miał stosować się do imperatywu „nieafiszowania się”, musiałbym albo stale siedzieć w domu ubrany w to, co chcę, albo zostać całkowicie ucharakteryzowanym na stereotypową osobę płci odmiennej transwestytą i udawać ją totalnie, albo być magnatem z wielkimi posiadłościami ziemskimi, gdzie wyłącznie mógłbym zażywać zabronionych wrażeń – na własnym terenie, widzianym będąc co najwyżej przez służbę lub rodzinę. Pozostałe obszary kraju, w którym płacę podatki, stanowiłyby rodzaj więzienia, gdzie nie wolno mi wyglądać jak chcę, a inni lepiej wiedzą, jaki mam być. Koncepcja mojego skeczu ulicznego bardzo dobrze wpasowana była do Festiwalu Przeciwko Wykluczeniom firmowanego przez moich Szanownych Współpracowników z wrocławskiej Kampanii Przeciwko Homofobii oraz Wrocławskiego Zgrupowania Trangenderystów Trans-Fuzja.

Wymyśliłem więc, że oprócz samego siebie, czyli buntownika przeciwko ograniczeniom męskiej roli płciowej, włączę do widowiska następujące kategorie osób wykluczonych: lesbijki, gejów, i pary rasowo mieszane – przykładowo osobę czarnoskórą płci męskiej i polską partnerkę. W ten sposób widowisko miało zyskać wymiar bardziej uniwersalny jako słowo protestu przeciwko tendencji do wykluczania wszelkich ludzi odmiennych z życia społecznego albo pozbawiania ich pewnych praw (np. „przystawiania się do polskich dziewczyn”). Równocześnie trzeba było pomyśleć o dramaturgii widowiska: oczywistym było, że sama „promocja” Paramobilu nie wystarczy, by ściągnąć na siebie trochę uwagi przechodniów i utrzymać ją na sobie. Problemem było również przedstawienie ideowej podstawy Paramobilu – póki co (i oby na zawsze) fikcyjnego projektu ustawy dzielącej obywateli na kategorie i różnicującej ich swobody obywatelskie w duchu katolickiego fundamentalizmu i ogólnego prostactwa umysłowego prezentowanego przez ówczesną ekipę rządzącą (było to w czasie funkcjonowania rządu Kaczyńskiego, ternin happeningu był wyznaczony na 15.10.2007, czyli mniej więcej na tydzień przed wyborami, których rezultat nie był wtedy jeszcze znany i poważnie można było się obawiać utrzymania się tego antydemokratycznego towarzystwa przy władzy). Sięgnąłem więc po motyw wcześniej już użyty: po mowę Wielkiego Brata, czyli konglomeratu wszystkich władców o nazwisku Kaczyński wraz z ich żołnierzami i sojusznikami. Mowę tę nagrałem w przeważającej części już latem, jednak trwała ona ok. 9 minut, czyli stanowczo za długo. Ostatecznie skróciłem ją do ok. 6 minut, co i tak było trochę długie. Aby widowisko miało swoją dynamikę połączoną z obejściem Rynku przed realizacją jego stacjonarnej części, nagrałem też parę plików z mową reklamową na rzecz Paramobilu na tle darmowej muzyczki dodawanej do jednego z posiadanych przeze mnie programów do obróbki video. Obraz widowiska był zatem taki: dojście w Paramobilu z miejsca jego montażu na Rynek, uruchomienie u wejścia na Rynek urządzeń grających: najpierw z hasłami promocyjnymi, a potem z mową kaczystą o projekcie ustawy „O doskonaleniu swobód obywatelskich i obowiązkach obywateli II kategorii”, po czym moje wyjście z Paramobilu, przedstawienie się Publiczności i poprowadzenie monologu prezentacyjnego o Paramobilu, wraz z pokazaniem jego działania w odniesieniu do osób z innych kategorii wykluczonych. Podczas uczenia się swojego monologu przyszedł mi do głowy pomysł na element interakcyjny z udziałem Publiczności oraz na puentę widowiska: postanowiłem bowiem zwrócić się do osób żeńskich spośród Publiczności z propozycją odbycia ze mną przechadzki wewnątrz Paramobilu, gdyż każdemu może się zdarzyć w życiu partner, z którym wprawdzie żyje się nieźle, ale „wstyd pokazać się przed ludźmi”. Jednocześnie dodałem do scenariusza motyw z podstawioną przez nas Dziewczyną z Tłumu, która zgłosi się na przechadzkę, lecz odmówi odbycia jej w Paramobilu, wygłaszając przy tym morał widowiska o tym, że nie do pomyślenia jest wstydzić się osoby przez siebie uznawanej za ważną, stąd Paramobil de facto nie powinien znaleźć zastosowania – powinien natomiast być symbolem obciachu.

Akcja



I wyglądało to następująco:


Naczelny Antyfacet RP melduje się na Rynku gotowy do happeningu!


Ekipa w oczekiwaniu na przyjazd Paramobilu – pełna mobilizacja, w rękach ulotki.


Odpalam urządzenia, AKCJA!!!


Wóz bojowy ruszył, podobnie piechota: na zdjęciu powyżej widzimy kroczącą przed Paramobilem Autorkę części prezentowanych tu zdjęć, Anię. Ponadto widać to, co skłaniało wielu przechodniów do przystanięcia, obniżenia głowy i spojrzenia od dołu – buty Obywatela II kategorii.


Tutaj też widać naszą piechotę – atakującą ulotkami. To Prószka i Michał.


Ania dowodzi, że lustrzana folia na szybach Paramobilu działa (pomimo widocznych niedoskonałości jej naklejenia).


Idę swoją drogą – wąskim traktem z większych płyt chodnikowych, dzięki czemu nieresorowany Paramobil mniej wibruje. Również i ja z uszkodzonym flekiem jednego buta na tym korzystam.


Skręt przy zachodniej krawędzi Rynku – za chwilę spowoduję odtworzenie się 6-minutowego przemówienia Wielkiego Brata. W jego trakcie doszedłem pod pręgierz, tam mowa dobiegła końca, i nadałem sygnały ostrzegawcze dla Publiczności złożonej z pod każdym względem normalnych Obywateli I kategorii w rozumieniu projektu Ustawy o doskonaleniu swobód obywatelskich i obowiązkach obywateli II kategorii. Były to: pulsacyjny sygnał świetlny, a w chwilę później dźwięk syreny pochodzącej z mojego megafonu. Paramobile produkowane seryjnie będą mieć własny generator modulowanego sygnału akustycznego.


Po nadaniu sygnałów ostrzegawczych zapytałem się Publiczności, czy w drodze wyjątku mogę wyjść.


Pozwolono mi i...


...porażający widok Antyfaceta w całej okazałości zaczął bić Publiczność po oczach. Przedstawiłem się i rozpocząłem mój monolog – najpierw o ogólnych cechach konstrukcyjnych i zaletach Paramobilu.





A więc nawijałem o sygnałach ostrzegawczych – przy okazji przećwiczyliśmy z Publicznością procedurę poprawnego zachowania się na okoliczność nadania sygnałów ostrzegawczych przez Obywatela II kategorii wewnątrz Paramobilu i jego wyjścia z tego pseudo-pojazdu.


Mówiłem też o głównej zalecie konstrukcyjnej Paramobilu, czyli jego szybach, nawet kiepsko, pokrytych lustrzaną folią, dzięki czemu można zrealizować dewizę: „Widzę, a nie jestem widziany”.


Teraz czas pokazać działanie Paramobilu w stosunku do innych Obywateli II kategorii. Proszę o pojawienie się moich Asystentek.


Oto i one: na pozór normalne, miłe dziewczyny. Ale to lesbijki – mówię konspiracyjnym szeptem robiąc oko do Publiczności. One za chwilę pokażą, jak mogłyby obrażać moralność publiczną, gdyby przewróciło im się w głowach i pomyślały, że wszystko im wolno. To NIE jest niewinny pocałunek egzaltowanych kuzynek czy koleżanek z biura – one całują się, jak żołnierz na przepustce z dziewczyną przed odjazdem do swej jednostki!





I dość tego – zaganiam je do Paramobilu.


Po minie Voci podczas wsiadania do Paramobilu widać, że niespecjalnie Jej się to podoba, ale jak mus, to mus – nie można tak w nieskończoność świntuszyć publicznie...


Kamerzysta TV STYK sprawdza, czy faktycznie nic z zewnątrz nie widać, i czy można mi wierzyć, że w Paramobilu nawet dziewczyny świntuszące nie zagrażają publicznemu ładowi moralnemu opartemu na przesądach i stereotypach.


Dziewczyny wracają z krótkiej przechadzki w Paramobilu, podczas której ewidentnie COŚ robiły w środku (cały Paramobil trząsł się przez dłuższą chwilę) – jednak nikt nie jest w stanie im zarzucić niczego konkretnego.


A ja przygotowuję Publiczność na przypadek nieporównanie groźniejszy niż lesbijki. Zapraszam kolejnych Asystentów, i...


...już są: Michał i Mariusz. Chłopaki wyglądają na zupełnie normalnych (np. w porównaniu ze mną), a jednak to nie żarty – z arcypoważną miną informuję Publiczność, że to są pederaści (tak się ich nazywało w IV RP, którą przed wyborami 21.10.2007 nasz kraj jeszcze był).


I oni przez chwilę pokazują, jak mogliby się zachowywać, gdy wraz z normalnymi Obywatelami I kategorii ulegają nastrojowi wiosennego przebudzenia, kiedy to wszystko kojarzy się nam z miłością. Jednak gwałtownie ucinam to bulwersujące widowisko, dostrzegając, że całe rodziny (POLSKIE RODZINY!) na to patrzą (przykładowo tam, gdzie wskazuje żółta strzałka) i dziecko płci męskiej mogłoby zarazić się homoseksualizmem, myśląc, że skoro pan może się kochać z panem, to i on chłopaka raczej sobie znajdzie niż dziewczynę... Zagrożenie dla biologicznego bytu Naroooodu Polskieeego było bliskie, lecz chłopaki za chwilę zniknęły w Paramobilu i od razu zrobiło się bezpieczniej...


Ni stąd ni zowąd pojawiła się nieznajoma Pani-spoza-scenariusza z zastrzeżeniami, że dla ochrony tych dwóch chłopaków cała Policja Wrocławia jest na Rynku i brakuje jej w terenie.


Przyznam, że na taki motyw przygotowany nie byłem – ale nasi pederaści wracali już ze spaceru paramobilowego, więc dałem tej Pani znać, że muszę dalej prowadzić widowisko, i na szczęście to zrozumiała, wycofując się na pewną odległość.


A więc wracam do swojej gadki i obwieszczam żeńskiej części Publiczności interakcyjną NIESPODZIANKĘ: oto można, bez większego wstydu, przejść się ze mną w Paramobilu. Warto poćwiczyć, albowiem każdej z Pań może się zdarzyć życiowy partner, z którym nawet jakoś się żyje, ale nie można pokazać się wśród ludzi... Mężczyzn nie zapraszałem, bo to przecież mogłoby być uznane za propagowanie homoseksualizmu (najgorsze, co oprócz teczek o agenturalnej przeszłości może człowieka spotkać w IV RP).


O dziwo, spontanicznie zgłaszają się dwie osoby: Marta i Edyta. To albo Marta, albo Edyta.


Wraz z nami wchodzi kamerzysta TV STYK i nawet jest trochę ciasno, ale iść się da, i nawet na video kręconym w podczerwieni śmiesznie wygląda 8 nóg drepczących zgodnie w tak małej przestrzeni.


Dziewczyny z Publiczności wychodzą...


...i otrzymują należne im brawa (to raczej słychać niż widać).


Ale to nie wszystko: jeszcze raz proponuję żeńskiej Publiczności przejście się ze mną w Paramobilu i pojawia się Ktoś jeszcze.


Po krótkiej rozmowie przedstawiającej kolejną kandydatkę, chcę wejść z nią do Paramobilu, lecz ONA NIE CHCE!


I to właśnie jest finał: Dziewczyna z Publiczności wygłasza morał widowiska, że wstydziłaby się chodzić w Paramobilu z osobą, która jest dla niej ważna. Zatem razem przechadzamy się demonstracyjnie poza Paramobilem, a ja wygłaszam formułki końcowe o tym, że nie spodziewałem się, iż tacy jesteśmy otwarci i tolerancyjni i że Paramobil de facto niepotrzebny jest. Ot, takie zaklinanie rzeczywistości. A jak będzie naprawdę, to zobaczymy. Nie omieszkam poinformować o ewentualnych pozytywnych gestach, przykładowo względem mnie ze strony naszej polskiej rzeczywistości, a w szczególności jej żeńskiej części.


I po akcji – fotografia pamiątkowa uczestników, którym SERDECZNIE DZIĘKUJĘ za udział. Są to, w pierwszym rzędzie od lewej: Asia ps. Ciastek (jako Dziewczyna z Publiczności), na prawo ode mnie: Prószka (jako Paskudna Lezba I), Mariusz (jako Wstrętny Pederasta I), Voca (jako Paskudna Lezba II) i Michał (jako Wstrętny Pederasta II). Szczególnie dziękuję za odwagę odegrania tych najbardziej kontrowersyjnych ról, które w panującej wówczas IV RP mogły zaciążyć nad resztą życia ich odtwórców, a i teraz nie wszystkim przychodzą lekko. Mam jednak nadzieję, że rzeczywistość polityczna jest już inna, więc i jadowite nazewnictwo osób przynależnych do mniejszosći seksualnych i obyczajowych, którym posłużyłem się w moim skeczowym monologu, nieodwracalnie odejdzie do lamusa. Dziękuję także Mirce, czuwającej nad całą akcją, Michałowi ps. Pszczoła, który dzielnie rozdawał ulotki wyjaśniające przechodniom happening, i last but not least, Frei, która towarzyszyła mi podczas cokolwiek karkołomnej (prawie obcasołomnej :) )drogi na Rynek, a ponadto solidnie nagrała przebieg widowiska, tyle że na kamerze przeze mnie źle ustawionej. No i dzięki dla niezidentyfikowanego dawcy chusteczki higienicznej, która ocaliła mój makijaż!


To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść.

Zdjęcia dwóch Autorek: Ani „Anieski” SMARZYŃSKIEJ (oznaczone błękitnymi kwadracikami) i MW (oznaczone kwadracikami żółtymi). Autorkom jeszcze raz dziękuję!

Antyfacet

ed
pokaż:  drzewo  listę
  komentuj
liczba komentarzy: 4
2007.12.18 11:51:58
weronika_wilk
Antyfacet! Jesteś wielki! Tekst jak i pomysł wyśmienity. I choć ideologicznie (jako zwolenniczka IV RR) nie zgadzam się z Tobą, to jednak CIę podziwiam. Bo nie ważne czy to III czy IV RP - najważniejszy jest dystans do samego(amej) siebie i poczucie humoru. A Ty to wszystko masz.
pozdrawiam
weronika
x  ed
  odpowiedz
2009.01.03 17:45:53
gall
Jest wiele sposobów robienia z siebie idioty, Ty wybrałeś doskonale.
x  ed
  odpowiedz
2009.01.04 17:39:31
gall
A co to niby jest \"antyfacet\" ? Każdy byt wypełnia swoja naturę, jezeli posiada wszelkie cechy jakie sa mu właściwe. Zeby pokazac antyfaceta trzeba najpierw sprecyzować co to jest facet. Pan idąc po najmniejszej linii oporu uznał że antyfacet to \"kobieta z brodą\" NIby dlaczego zaprzeczeniam faceta ma byc karykatura kobiety - w podtekście - być moze nie jest to przez Pana zamierzone - jest potraktowanie kobiety jako czowieka gorszej kondycji niż facet (skoro degradacja faceta odbywa sie przy pomocy kobiecych atrybutów). Kobieta i mężczyzna posiadaja tymczasem wspólna godność jako człowiek i wiele cech tak róznych, że traktowanie kobiety i mężczyzny jako byty antagonistyczne jest będne. Kobieta nie jest zaprzeczeniem mestwa ani odwrotnie. Ale prosze sie nie obawiać, jest Pan antyfacetem :) Kreuje sie Pan na bojownika tam, gdzie nie strzelają, walczy pan tam, gdzie nic panu nie grozi, walczy Pan o prawa tych, którrzy sami są w stanie sobie poradzić. Widok całujacych sie mezczyzn dla mnie nie jest estetyczny ale od brzydoty wystarczy odwrócić głowe - nikt ich za to nie karze. Gdyby Pam był FACETEM walczyłby Pan o rzeczywiste prawa rzeczywiście pokrzywdzonych. Rocznie 36 000 000 ludzi umiera z głodu ich problemy sa realne i sami nie potrafia sobie pomóc. w Polsce wiele dzieci zyje w nędzy. Wiem że wygiodniej kreowac sie na bohatera w wojnie ploastikowymi szabelkami z papierowym wojskiem, może to napawa Pana dumą jak Don Kichota rozganiającego stado owiec ale na Faceta czekają prawdziwe wyzwania w realnym swiecie. Gdyby Pan praw homoseksualistów bronił w krajach islamskich byłby Pan Kimś... tam problem jest rzeczywisty i walka godna Męzczyzny. Ale jakis cel Pan osiągnał....
x  ed
  odpowiedz
2009.01.05 19:14:54
But w butonierce
\"Gdyby Pam był FACETEM walczyłby Pan o rzeczywiste prawa rzeczywiście pokrzywdzonych.\"
\"na Faceta czekają prawdziwe wyzwania w realnym swiecie.\"

Nie wiem, czy widzisz, ale wspiąłeś się na wyżyny ignorancji. Zwłaszcza z tym realnym światem. Pozdrowienia od różowych misiów z bajki.
x  ed
  odpowiedz

szukaj

menu

najnowsze teksty

Namaluj mi wiatr

możesz pomóc

kalendarium

! spotkania w Warszawie

KPH, ul. Żelazna 68

! spotkania we Wrocławiu

KPH i TF, ul. Piłsudskiego 95

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

najnowsze komentarze

polecane

generowano:
0.6106 s
fundacja na rzecz osób transpłciowych