Relacje

To jeszcze nie półmetek


Minął pierwszy miesiąc remontu nowego lokalu Fundacji Trans-Fuzja. Remont, początkowo planowany na dwa miesiące, z pewnością się przedłuży. I choć dziś jeszcze nie możemy powiedzieć, że jesteśmy na półmetku prac, to jednak nie wykluczamy, że za miesiąc będziemy już mogli prowadzić w nowym lokalu przynajmniej spotkania grup wsparcia.

Dużo czasu upłynęło, nim przejęty w maju od miasta lokal przeznaczony na siedzibę Trans-Fuzji można było zacząć remontować. Zarządca lokalu nie wiedział, że nie jest on wyposażony w linię elektryczną. Wyszło to na jaw dopiero wówczas, gdy przyszli monterzy, by założyć licznik. Stwierdzili wówczas, że istniejąca w lokalu linia elektryczna jest nieprzepisowa (prawdopodobnie dzika), a podłączony do niej licznik elektryczny pozostały po poprzednich użytkownikach – nielegalny.
Założenie zgodnej z przepisami linii oraz podłączenie legalnego licznika zajęło ponad dwa miesiące. W efekcie zamiast cieszyć się już w lipcu, a najdalej w sierpniu możliwością korzystania z naszej nowej siedziby, dopiero 1 września przystąpiliśmy do jej remontu.






















Najważniejszą rzeczą było założenie linii elektrycznej i licznika prądu. Bez tego
nie mogliśmy rozpocząć prac
Fot. Edyta Baker

Pomimo zgromadzenia wszystkich – wydawałoby się – potrzebnych do rozpoczęcia prac rzeczy, od początku remont natrafiał na poważne trudności logistyczne. Zakupiona specjalnie drabina okazała się niewystarczająca. Szybko zrozumieliśmy, że aby sprawnie przeprowadzić odnawianie, należałoby dysponować co najmniej dwiema takimi drabinami, jeśli nie trzema. Mając do dyspozycji tylko jedną, możemy wykonywać prace na wysokościach (lokal ma 3,7 m wysokości) wyłącznie w jednym miejscu.

Pokój biurowy przed rozpoczęciem remontu
Fot. Edyta Baker   

Od początku brakowało też podstawowych narzędzi. Osoby zaangażowane w remont przynosiły więc i nadal przynoszą własne z domu. W ciągu kilku dni udało nam się jednak zgromadzić najpotrzebniejsze narzędzia i w drugim tygodniu września prace ruszyły żwawiej.

Na samym początku ustalony został zakres prac, który obejmował przede wszystkim odświeżenie całego lokalu. Chodziło nam o to, żeby po pierwsze posprzątać wszechobecny syf pozostały po poprzednich użytkownikach i długim okresie pustostanu, a po drugie – odmalować ściany i położyć nowe podłogi w pokojach (wykładzina w pokoju terapeutycznym oraz panele w pokoju głównym i biurowym). Nie zamierzaliśmy wykonywać żadnych prac, które prowadziłyby do podniesienia standardu lokalu, bo ani nie mamy na to czasu, ani pieniędzy. Liczyliśmy się jednak z tym, że w pomieszczeniu znajdującym się w stuletniej kamienicy możemy natrafić na różne niespodzianki. I jak się okazało, nie pomyliliśmy się.






















Najcięższe prace czekały nas na początku na suficie i ścianach w kuchni
Fot. Edyta Baker

Prace rozplanowaliśmy tak, by najpierw odnowić i oddać do użytku pokoje główny i terapeutyczny wraz ze znajdującym się na ich wysokości odcinkiem korytarza, a także kuchnię i łazienkę. Pokój biurowy znajdujący się najbliżej wejścia oraz przylegający do niego odcinek korytarza i samo wejście zostały zostawione na deser. Takie rozplanowanie prac daje nam możliwość wcześniejszego oddania do użytku części siedziby znajdującej się w głębi od wejścia i rozpoczęcia w niej normalnej działalności fundacji i jednoczesnego prowadzenia remontu w części znajdującej się bliżej wejścia.

Pani Prezes Trans-Fuzji Lalka Podobińska podczas skrobania ścian w korytarzu
Fot. Edyta Baker

Remont zaczęliśmy od posprzątania całego lokalu i pierwszego umycia okien i parapetów. Następnie przystąpiliśmy do najtrudniejszych napraw. Znacznego wysiłku wymagały sufity i ściany w kuchni i łazience, które musiały niegdyś ucierpieć w wyniku zalania. W jego efekcie odłaziła z nich nie tylko farba, ale sypał się tynk. Apogeum zniszczenia nastąpiło w kuchni, gdzie fragment sufitu odleciał na głębokość dobrych 15 cm. Oskrobanie i łatanie tych ubytków zajęło nam miesiąc. Na koniec września można było powiedzieć, że sytuacja została opanowana i obydwa pomieszczenia są gotowe do malowania.

Prace najszybciej posuwają się w pokoju terapeutycznym, który jest najmniejszy. Z tego względu, choć został przygotowany do malowania jako drugi, ukończony został jako pierwszy. Na koniec pierwszego miesiąca remontu jest on w takim stanie, że do pomalowania zostało jeszcze okno, futryna i parapet ze znajdującą się pod nim szafką. Po wykonaniu tych czynności będzie można przystąpić do układania wykładziny podłogowej. Będzie to zarazem ostatni element remontu pokoju, po którym zostanie oddany do użytku. Pozostaje jeszcze co prawda sprawa założenia w nim półek pod podręczną biblioteczkę, jednak są to prace wykończeniowe, które można wykonać później, już podczas eksploatacji pokoju.

Pokój główny w fazie pierwszego malowania
Fot. Edyta Baker

Pokój główny był pierwszym pomieszczeniem, w którym rozpoczął się remont. Ściany nie były w nim specjalnie zniszczone i po wykonaniu niezbędnych drobnych zaprawek można było rozpocząć jego malowanie. Trzy ściany i sufit nie nastręczały większych problemów, jednak czwarta z nich, będąca jednocześnie ścianą korytarza (pokój główny jest otwarty na korytarz), która ma być także ekranem służącym do projekcji filmów, sprawiła nam bardzo niemiłą niespodziankę. Po pomalowaniu dwiema warstwami farby ekranowej w jednym miejscu zaczęła puchnąć i odpadać. Podczas zeskrobywania okazało się, że spuchnięte miejsce rozciąga się na całą niemal ścianę. W ten sposób cała robota i farba poszły na marne.

Niespodzianki pojawiały się także w kilku innych miejscach. Niemal zawsze chodzi o to samo. Dopóki ściana jest sucha, wydaje się, że wszystko z nią jest w porządku. Ale gdy tylko dostanie wilgoci w postaci farby, gdzieniegdzie zaczyna puchnąć i odpadać. Z tego powodu trzeba było przerwać malowanie fragmentu sufitu w pokoju terapeutycznym, we wnęce w korytarzu i fragmentu glifu okiennego w pokoju głównym. Takie niespodzianki, choć jakoś sobie z nimi radzimy, skutecznie blokują postęp prac i wpływają na wydłużenie czasu remontu.






















Prace w łazience są szczególnie trudne ze względu na ciasnotę
Fot. Edyta Baker

14 września ekipę remontową odwiedziła
Pani Poseł Anna Grodzka

Fot. Lalka Podobińska

W chwili rozpoczęcia remont planowany był na dwa miesiące, czyli do końca października. Po pierwszym miesiącu trwania prac nie możemy jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jesteśmy już na półmetku. Przyczyniają się do tego wspomniane niespodzianki oraz mała aktywność naszego wolontariatu. Trudno dziś określić, jak długo remont jeszcze potrwa, ale z pewnością dłużej niż planowaliśmy. Istnieje jednak szansa, że część naszej nowej siedziby, umożliwiająca nam organizację spotkań i zajęć terapeutycznych, będzie gotowa na koniec października.


Edyta Baker

edzamieszczono: 2012.10.01

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.2646 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj