Zapowiedzi trans

2007.11.20 Wrocław - Dzień Pamięci Osób Transgenderowych


Drugie spotkanie naszej queer grupy. Tym razem na temat przyczyn i przejawów trans-fobii.

Skąd się wziął dzień pamięci ofiar przemocy wobec osób trans?

Do jego ustanowienia przyczyniła się śmierć Rity Hester zasztyletowanej jesienią 1998 roku we własnym domu. Ta bostońska działaczka LGBT zdołała zaskarbić sobie przyjaźń wystarczająco licznej rzeczy osób z różnorodnych środowisk, by uroczystość zorganizowana przez nich w rok po jej śmierci, osiągnęła rangę, zauważalnych społecznie, obchodów. Zdołała też rozbudzić czyjąś nienawiść, na tyle intensywną, by człowiek ten gotów był posunąć się do zbrodni. Nie ona jedna z resztą, bowiem w rocznicę jej śmierci, celebrowano już pamięć kolejnych transgenderowych ofiar.

Drugie spotkanie naszej queerowej grupy wypadło w kolejną rocznicę, opisywanego wydarzenia. Dzień Pamięci Osób Transgenderowych, w ciągu kilku lat zdążył się upowszechnić w osiemdziesięciu różnych krajach i - chociaż modna w tym kraju martyrologia - nie jest naszym ulubionym gatunkiem celebracji, okoliczności te określiły charakter i tematykę spotkania.

Witryna projektu "Remembering Our Dead" notuje obecnie ponad 350 nazwisk osób trans, zamordowanych na przestrzeni ostatnich 20-30 lat. Można co prawda twierdzić, że te 350 znanych przypadków to liczba nieistotna w skali globu, że są na świecie większe problemy, że śmierć ponieść można z dużo błahszych powodów niż transseksualizm czy transwestytyzm - opinie takie wygłaszane są nawet przez samych transów - i zasadniczo będzie to prawda, nie znaczy to jednak, że podobne obchody pozbawione są sensu.

Po pierwsze jeśli przyjmiemy taki sposób postrzegania świata, to jakiekolwiek działania na rzecz jakiejkolwiek mniejszości tracą sens. Sensu większego nie ma też wtedy zabieganie o polski budżet i wzrost gospodarzy, a wszyscy bowiem powinniśmy zacząć działać np. na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Chinach, maksymalizując - tym samym - liczbę możliwych do uratowania osób.

Po drugie natomiast, chociaż liczba kilkuset ofiar nie jest jakoś szczególnie porażająca, to zabójstwa na tle homofobicznym stanową tylko najbardziej skrajną postać zjawiska z którym spotkać się można wręcz na co dzień.

Prowadząca spotkanie okazała się zatem na tyle krótkowzroczna i egoistyczna, że miast ratowaniu całego świata, postanowiła poświęcić się zabieganiu o sprawę społecznego odbioru transów.

***

Że bliższa koszula ciału, omówiliśmy jeden (słownie: jeden) znany w Polsce przypadek zabójstwa transwestyty. Liczba, usłyszawszy którą, możecie spróbować zabić nas śmiechem. I gdybyż przemoc wobec transów sprowadzała się istotnie do tej pojedynczej zbrodni, spotkanie nasze moglibyśmy zapewne poświęcić jakiejś bardziej optymistycznej tematyce, zabójstwo to jednak doskonale unaocznia nasilenie fobii, której doświadczanie staje się udziałem większości transów.

W szczególności tych M/K, bo przekraczając granice podziałów, wyznaczonych przez normy społeczne, idą niejako pod prąd hierarchii, zbudowanej i umacnianej przez patriarchat, a nawet przez część kobiet, usiłujących konkurować z męskim światem wedle jego własnych zasad.

Mówi się, iż pobożny Żyd miał obowiązek 3 razy dziennie dziękować stwórcy za to, iż nie urodził się kobietą - dziękować i pęcznieć od dumy z przyrodzonej sobie męskości. Duchem tej idei przesiąknięta jest, po dziś dzień, całość naszej judeo-chrześcijańskiej cywilizacji. Nawet jeśli uznamy ją za post-religijną, to instytucje, zasady i porządek społeczny tworzony przez stulecia zakonserwowały w sobie dokładnie moralność wykutą jeszcze w czasach stepowych koczowników. Tak wtedy, jak i dziś "Żyd", chcący dobrowolnie stać się kobietą odbierany być musi jako niespełna rozumu lub - co gorsza - jako niebezpieczny wichrzyciel i prowokator, podkopujący podstępnie fundament męskiej supremacji.

Fakt, że dwójka pijanych wyrostków rzuciła się w parku na niewinnego człowieka, po czym pobiła i skopała go, aż do pozbawienia życia, dlatego tylko, iż miał na sobie odzież inną niż "powinien" świadczy wyraźnie o tym jak głęboko wryte są w nas podobne uprzedzenia.

***

Piszę: w nas, bo sprawa nie tyczy się tylko tego przypadku. Werbalnej agresji doświadczamy całkiem regularnie, czy to wygłaszanej teatralnym szeptem, czy też deklarowanej całkiem wprost, jeśli ilość alkoholu spożyta przez naszych antagonistów jest już wystarczająca, by nadać im odpowiedniej odwagi.

Piszę: w nas, bo w licznych kulturach i czasach transi funkcjonowali sobie i funkcjonują, jako część społeczności ulokowana we własnej niszy, z przynależnym im zespołem praw i obowiązków.

Przekonanie o tym, iż transgenderyzm jest - z natury swej - czymś obrzydliwym, specyficzne jest właśnie dla naszej "najbardziej postępowej" cywilizacji. Rewolucje kulturalne lat siedemdziesiątych rozpoczęły, co prawda, proces zmiany postaw wobec społeczności LGBT. Nie próbuje się już udawać, że "u nas podobni odmieńcy nie istnieją", jednak daleko nam jeszcze do przyjmowania zjawiska bez niezdrowych emocji.

***

Najdobitniej potwierdziła to rozpoczęta po wstępnej prelekcji dyskusja. Do przejawiania w przeszłości transofobicznych postaw przyznały się w jej trakcie trzy osoby, w tym dwie transki... Tresura społeczna, jakiej poddawani jesteśmy od dziecka, sprawia, iż pewne skojarzenia i emocje przychodzić potrafią, w określonych kontekstach, automatycznie - wbrew naszej chęci, woli.

W krajach, które podczas wybuchu rewolucji kulturalnej znajdowały się po przeciwnej stronie Żelaznej Kurtyny, obserwujemy obecnie kilkukrotną przewagę liczby transseksualistów M/K nad K/M. W krajach byłych "demokracji ludowych" relacja ta jest dokładnie odwrotna. Wątpliwym raczej by kilkadziesiąt lat realnego komunizmu tak dalece odmieniło naszą wschodnią biologię. Bardziej prawdopodobnym, iż pozbawiło nas pewnego doświadczenia i możliwości refleksji. Do tego stopnia, iż transu boją się u nas nawet niektórzy transi i dopiero oswoiwszy się szerzej z tematem, są gotowi by zaakceptować go i... zaakceptować też siebie.

Jak wspomnieliśmy, nie znosimy martyrologii, celebrowania klęsk, wszech-polskiego narzekactwa i roszczeń, wygłaszanych zbolałym głosem. Wolimy tworzyć coś, niż nieustannie marudzić, myślę jednak, że spotkanie niniejsze miało jednak sens większy trochę, niż tylko opisanie podłości transowego losu w kraju należącym do byłych "demoludów". Jeden z dyskutantów stwierdził, iż - boimy się głównie tego, czego nie znamy. Dziękuję zatem wszystkim, którzy przyszli, by trochę lepiej nas poznać i by pozwolić poznać się innym.

Następnym razem, postaramy się poruszyć bardziej optymistyczną tematykę.

Do następnego spotkania queerowa siestrzeni i braci :))

Freja

edzamieszczono: 2007.11.23

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.282 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj