życie seksualne transów

studium przypadku: tv-tg m/k, 3x lat, G


Dziś transka nadal się przebiera, maluje i czasem chodzi do łóżka w pończochach - tu wszystko jest jak dawniej. Ale nareszcie wie, kim jest i czego chce. Pomału, pracowicie leczy się z poczucia winy. Czuje akceptację swojej Kobiety, a instynkt, oczy i zdrowy rozsądek mówią jej, że ta akceptacja jest pełna i prawdziwa. Dzięki zaufaniu, komunikacji z partnerką i wzajemnym mówieniu o swoich potrzebach, transka po wielu latach na nowo zaczęła uprawiać "stereotypowy, heterycki seks". I razem z Kobietą robią to tak, by oboje mieli z niego radość i pełną satysfakcję.

Moja zaprzyjaźniona transka miała bardzo podobne przeżycia, jak opisuje Voca. Fetyszyzm, osamotnienie, poczucie winy, obwinianie się o zboczenie, ogromna obawa o przyszłość... a potem pojawiła się kobieta i zakochanie, a chwilę później wybuchł między nimi "stereotypowy heterycki seks". Było pięknie, a gdy kobieta usłyszała o transwestytyźmie swojego mężczyzny i zaakceptowała go - zaczęło być cudownie.

Ale jednak, mimo że było cudownie, czegoś brakowało. Z początku te braki wydawały się drobne, niezauważalne, przykryte fascynacją partnerką, seksem, ekscytującymi przebierankami w towarzystwie drugiej osoby. Ale z czasem coraz wyraźniej dawał się odczuć rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami transki, a jej partnerki. Transka podświadomie coraz bardziej tęskniła za tym, jak czuła się dawniej, przebierając się sama przed lustrem. Jak oczyma wyobraźni widziała w nim seksowną dziewczynę i czuła się tą dziewczyną, jak przyjemnie ją to podniecało. Niestety, kobieta i stereotypowy seks z nią, nie były już tak atrakcyjne jak na początku, i ta zapomniana struna w duszy transki zaczęła coraz bardziej domagać się swojego głosu.

I tak pomału, pomału, ich życie seksualne zaczęło się zmieniać. I znów, na początku było pięknie, obydwoje traktowali "zamianę ról" jako pikantne urozmaicenie, a transka znowu czuła w podbrzuszu to przyjemne mrowienie, gdy szła do łóżka w pończochach, kładła się na wznak i nie pieściła, ale była pieszczona. Niestety, w te wieczory, gdy było "tradycyjnie", tego mrowienia w podbrzuszu transka nie czuła. I trochę specjalnie, a trochę podświadomie, w te "tradycyjne" wieczory coraz częściej była zmęczona i bolała ją głowa, natomiast do "zamiany ról" była coraz bardziej ochocza. Z czasem zaczęła traktować "tradycyjny" seks jako przymus i przykry obowiązek małżeński. Aż przyszedł wreszcie ten dzień, kiedy popłakała się i powiedziała, że nie chce więcej kochać się jak mężczyzna, bo kompletnie nie sprawia jej to przyjemności - a jej kochająca żona powiedziała, że dobrze, że skoro nie chce, to nie musi, i przytuliła swoją zapłakaną transkę do piersi.

Historia lubi się powtarzać - po raz kolejny na początku wydawało się transce, że jest wspaniale. Że wreszcie nie musi się zmuszać do seksu, że po tylu latach łóżko nareszcie wygląda tak jak ona lubi, a kobieta... pytana wprost twierdziła, że nie narzeka, więc przecież nie było czym się przejmować. Co prawda czasem coś jej się wymsknęło i może rzeczywiście nie szła do łóżka tak chętnie, jak chciałaby transka, ale przecież po tylu latach to normalne, a poza tym ludzie mają różny temperament seksualny, więc... Transka czasami czuła niepokój, ale bardzo szybko zawsze znajdowała sposób na uśpienie swoich wątpliwości. Nie czuła się mężczyzną, więc dlaczego miałaby uprawiać seks, "po męsku" penetrując waginę swoim penisem? :-/ Niestety, wiedziała też doskonale, że nie jest kobietą, bo nie funkcjonowała ani nie miała zamiaru funkcjonować jak kobieta, nie chciała modyfikować swojego ciała, chociaż nosiła się na co dzień tak, że czasami mówiono do niej "proszę pani". Kim więc tak naprawdę była? Tego nie wiedziała, ale pocieszała się myślą, że skoro jej kobieta nie protestuje, więc na całe szczęście nie musi się tym martwić.

Życie potrafi jednak zaskakiwać. Bo pewnego dnia wszystko się zmieniło i transka dowiedziała się, że jej kobieta wcale nie była taka akceptująca, jak sama twierdziła. Że wcale nie lubiła swojej transki w łóżku w pończochach. Że miała jej za złe, że przestali uprawiać seks. Że tego seksu jej od dawna brakuje. A może raczej brakowało, w czasie przeszłym, bo kobieta właśnie znalazła sobie "prawdziwego mężczyznę", który potrafi dogodzić jej tak, jak transka nie umiała, nie umie i nigdy umieć nie będzie.

No i świat się transce zawalił. Człowiek nie czuje się dobrze, gdy uświadomi sobie, że tak naprawdę żył w świecie swoich fantazji i oczekiwań, zamiast wierzyć instynktowi, zdrowemu rozsądkowi i własnym oczom. Ale "co cię nie zabije, to cię wzmocni", więc transka pozbierała swoje życie z powrotem w całość, poznała Kobietę... i obiecała sobie, że tym razem będzie mądrzejsza.

Transka była już bogatsza o wiedzę, która mówi, że "Sex is like air; it's not important unless you aren't getting any" (seks jest jak powietrze - nie jest ważny, dopóki Ci go nie brakuje). Nadal nie wiedziała, kim jest, ale miała już pewność, że musi się dowiedzieć. Popytała przyjaciół o dobrych specjalistów, umówiła się na wizytę i przy pomocy lekarza zaczęła długą wędrówkę w głąb swojej tożsamości. I opłacało się, bo dzięki tej wędrówce transka zaczęła przede wszystkim lepiej rozumieć siebie. Nauczyła się zdawać sobie w sposób świadomy sprawę z własnych potrzeb i o nich rozmawiać. Zapamiętała, że nie wolno problemów "zamiatać pod dywan", bo one zawsze kiedyś wrócą. I pomału, pomału, wraz ze zrozumieniem siebie i swoich potrzeb, coś zaczęło się w transce zmieniać.

Dziś transka nadal się przebiera, maluje i czasem chodzi do łóżka w pończochach - tu wszystko jest jak dawniej. Ale nareszcie wie, kim jest i czego chce. Pomału, pracowicie leczy się z poczucia winy. Czuje akceptację swojej Kobiety, a instynkt, oczy i zdrowy rozsądek mówią jej, że ta akceptacja jest pełna i prawdziwa. Dzięki zaufaniu, komunikacji z partnerką i wzajemnym mówieniu o swoich potrzebach, transka po wielu latach na nowo zaczęła uprawiać "stereotypowy, heterycki seks". I razem z Kobietą robią to tak, by oboje mieli z niego radość i pełną satysfakcję. Realizują swoje potrzeby, wprowadzają w życie własne fantazje i zwyczajnie są ze sobą szczęśliwi, w łóżku i poza nim. Jak wszyscy, oni też nie są wolni od problemów - ale starają się radzić sobie z nimi w zarodku, zanim problemy urosną i zaczną straszyć po nocach.

A ja jestem niemal pewna, że tym razem w życiu transki historia się nie powtórzy.
edzamieszczono: 2007.10.28

szukaj

menu

najnowsze teksty

najnowsze posty

linki sponsorowane

możesz pomóc

Zapisz się do grupy mailowej

publikacje

wspierają nas

polecane

twoja transKARTA

kalendarium

! Oddziały i grupy Trans-Fuzji

! spotkania indywidualne

# pomoc psychologiczna

dla osób transpłciowych:
- w Krakowie
- w Poznaniu
- w Trójmieście
- w Warszawie
- we Wrocławiu

* pomoc prawna

myśli i cytaty

Życie jest za krótkie, aby być niewolnikiem ludzkich oczekiwań. Nie warto powstrzymać się od działań z obawy przed krytyką innych.
Antony Hegarty

Trans-Fuzja w necie

transgenderyzm

Można rozumieć jako praktykę przekraczania norm związanych z płcią. W takim ujęciu osoba transgenderowa to ktoś, kogo prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

transpłciowość

Różnymi wariantami transpłciowości są:

transwestytyzm

Tego się nie leczy, można tylko zaakceptować. Lekarz, który będzie utrzymywał, że Cię z tego wyleczy, nie wie o czym mówi. Leczyć można tylko fetyszyzm transwestytyczny.

należymy do

generowano:
0.299 s
  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj